Płać bykowe seksualny niemoto
Jerzy Wysocki 25.06.2019

To taki podatek, który nakłada się na bezdzietnych. Znowu o nim głośno, choć rząd zaprzecza. Jak zaprzecza, to planuje. Tak to jest z podatkami, w odróżnieniu od inwestycji. Gdy rząd zapowiada budowę elektrowni jądrowej, to znaczy że jej nigdy nie zbuduje. Jak ogłasza budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego i nadaję mu imię, to znaczy że na tym bajka się pewnie skończy. Podatki wprowadzane są po cichu, sprytnie, tak żeby nikt nie zauważył. Podatek nazywa się daniną, by nadać mu ludzką twarz, niemalże przymiot dobrowolności.

 

Każdy podatek ma swoją aksjologię. To nie jest zwykłe łupienie obywateli, wyciąganie kasy na często bezmyślne transfery socjalne. To danina na głęboko uzasadnione społecznie, wręcz narodowe cele. I tak, gdy w sejmie protestowały niepełnosprawne dzieci wraz z opiekunami, domagając się zwykłej troski ze strony państwa, wprowadzono daninę solidarnościową (piękna, wzruszająca nazwa) dla najbardziej zamożnych. W domyśle: zbyt zamożnych. Krytyki nie było, bo cel szczytny. Wręcz głupio powiedzieć: nie dam, i tak płace wysokie podatki, niech radzą sobie sami.

Podatek bykowy ma swoją historię i aksjologiczną proweniencję. Nie masz dzieci seksualny niemoto, lub zabezpieczasz się przed niechcianą ciążą różnymi sztuczkami, to płać. Płać na tych, co podjęli przyjemność prokreacyjną i trud wychowania dzieci. Jako Polak powinieneś też dbać o dzietność polskiego narodu. Kto niby będzie pracować na twoją emeryturę? Twoje składki? A nie, te już dawno wydaliśmy na własną kampanię wyborczą.

Tak, bardziej poważnie. Można jakoś tam się zgodzić z troską rządzących o dzietność naszych rodzin, o problem demograficzny i o niedobory polskich rąk do pracy. Tym niemniej warto przypomnieć i/lub uświadomić, że bykowe już w Polsce funkcjonuje. Bezdzietni, co prawda nie płacą dodatkowych danin, ale nie dostają zwrotu części podatków choćby w postaci 500 plus. Czyli, przy tych samych zarobkach, mają mniej pieniędzy na rękę. Ale, przeważnie więcej pracują, a więc płacą też nieproporcjonalnie wyższe podatki (progresja podatkowa z 18 do 32 procent).

Bykowe byłoby więc kolejnym podwójnym opodatkowaniem. Kolejnym, bo czym innym jest podatek od zysków kapitałowych lub podatek od emerytury? Właśnie podwójnym opodatkowaniem, czyli podatkiem od opodatkowanych już raz pieniędzy. Jeśli w niektórych kręgach mówi się potocznie, że państwo okrada podatkami obywateli z ich własnych pieniędzy, to jak zwie się okradanie podwójne? Recydywa?

Do tej pory państwo nagradzało dzietność transferami 500 plus. Teraz do marchewki chce dołożyć kij. Nie dość, że nic nie dostaniesz bo nie masz potomków, to jeszcze co miesiąc mandat, za brak efektywnej seksualności. Jeśli i to nie przyniesie rezultatów, proponuję dodatkowo opodatkować środki antykoncepcyjne. Lub przepisywać je na receptę, pod warunkiem przedstawienia aktów urodzin dwójki dzieci (reprodukcja prosta).