Podczaszy
Robert Gwiazdowski 21.10.2015

W Belgii zawrzało, że polska para prezydencka podjęła Króla Belgów winem za 12 euro. Więc postanowiłem przypomnieć mój pomysł sprzed roku, o którym pisałem w Rzepie. Całkiem na poważnie.

Nagrania z Sowy pokazały, że nasi włodarze mają zamiłowanie do dobrego wina (i innych trunków). Dlatego ze Zbyszkiem Kmieciem wpadliśmy na pomysł, by przywrócić urząd podczaszego. To stary urząd z czasów piastowskich. Początkowo był pomocnikiem cześnika. W czasie uczt dworskich rozlewał napoje, dbając o ilość i jakość trunków. Z czasem stał się ważniejszy od samego cześnika (który podawał jedynie napełnione przez podczaszego kielichy monarsze) i objął zarząd piwnic królewskich. Taki podczaszy powinien stanąć na czele Piwnic Rzeczypospolitej, utworzonych na podstawie specjalnej ustawy, dysponujących określonym budżetem, z którego 40%-50% powinno być inwestowane. Ustawa powinna określać, kto może korzystać z zasobów Piwnic – żeby nie było wątpliwości, że wszyscy inni mają pić za swoje. Oczywiście będzie to prezydent, premier i minister spraw zagranicznych. Można dodać jeszcze prezesa NBP. Nie dlatego, że obecny lubi wypić, ale dlatego że NBP dysponuje Fortem Zegrze, kupionym od wojska w 2002 roku, który miał być polskim Fortem Knox, a popada w całkowitą ruinę choć ma niebanalne znaczenie historyczne i architektoniczne. Nie został uszkodzony przez Rosjan podczas I wojny światowej, jak Twierdza Modlin. Zachowały się wszystkie kaponiery, w tym czołowa z przeciwskarpą. Jest tam nawet schron przeciwatomowy z czasów zimnej wojny oddzielony od świata zewnętrznego systemem śluz powietrznych. Fort ma własną stację pobierania i uzdatniania wody oraz centrum łączności. Fantastycznie nadawałby się na siedzibę i miejsce składowania trunków.

W trudnych czasach dla sektora finansowego, gdy pieniądze papierowe coraz bardziej „parzą w palce”, jedną z inwestycji alternatywnych stało się wino. Dobre roczniki z dobrych winnic osiągają coraz wyższe ceny. Wina inwestycyjne notowane są w indeksach typu Liv-Ex 100 czy Lix-Ex 500. W ramach wine banking kupuje się głównie wina z rejonu Bordeaux-Medoc i Saint-Emilion oraz wina burgundzkie – Haut Brion, Carruades de Lafite, Latour. Istnieje około 75 gatunków wina inwestycyjnego. Skrzynka kosztuje kilkaset dolarów. Najlepsze mogą osiągnąć cenę kilku, kilkunastu, czy nawet kilkuset tysięcy dolarów. Ostatnio Chińczycy stawiają na wino – kupują całe winnice europejskie.

Poza winem liczy się też whisky. W grudniu 2011 roku świat obiegła wiadomość, że w Singapurze sprzedano jedną butelkę 62-letniej whisky z destylarni Dalmore za 125 tys. funtów. Johnny Walker powstały z okazji sześćdziesiątej  rocznicy koronacji królowej Elżbiety II poprzez zmieszanie różnych destylatów z 1952 roku, gdy wstępowała ona na tron, osiągnął cenę 100 tys. funtów.

Z puli inwestycyjnej podczaszy powinien promować rozwój rynku polskich miodów i nalewek. Nie będzie wstydu przed zagranicznymi gośćmi. A nawet i białe polskie wino można promować. Co prawda minister Sikorski z okazji polskiej prezydencji w Unii się z nich naśmiewał, ale zapewniam, że są lepsze od beaujolais nouveau, którym na całym świecie reklamuje się Francja.

Fot. by Jeff Kubina/ na lic. Creative Commons/ flickr.com