Gospodarka
Polska. Covid. Pętla.
Cezary Kaźmierczak 24.03.2021

Polska stanęła w obliczu dwóch wielkich ryzyk. Są one na tyle poważne – że mogą wręcz zakończyć złote dekady naszego rozwoju – najlepsze czasy w naszych dziejach i możemy zostać trwale biedni w relacji do Niemiec, Francji czy Stanów Zjednoczonych.

Nigdy w historii Polak nie był tak bogaty jak teraz.

Lewy sierpowy.

Pierwszy potężny cios możemy otrzymać ze strony Mumii Europejskiej. Tej samej Mumii, która walnie przyczyniła się do naszego szybkiego rozkwitu po wstąpieniu do niej i uzyskaniu dostępu do 500 milionów zamożnych konsumentów.

Dzisiaj te 500 milionów może stać się naszym przekleństwem.

Po wybuchu pandemii kraje zaczęły zachowywać się standardowo, czyli egoistycznie. W USA Kongres przegłosował, że obszaru kraju nie opuści żadna szczepionka, do czasu aż zostaną wyszczepieni wszyscy chętni obywatele amerykańscy. To samo zrobili Anglicy. Izraelczycy znacznie przepłacili za szczepionki.

Najskuteczniejszą szczepionkę wynaleziono w sercu Mumii Europejskiej – w Niemczech. I co robi Mumia? Zaczyna eksport szczepionek na świat!

Żeby to jakoś lepiej zobrazować: na waszym osiedlu wybucha pandemia, każdy dom szuka lekarstwa. I wy go znajdujecie! Co robicie? Nie szczepicie żony i dzieci, tylko lecicie szczepić nawet nie sąsiadów, ale w ogóle na inne osiedle.

Tak właśnie postąpiła Mumia Europejska. Skutki tego będą opłakane.

Australia jest wolna od COVID, Azja w dużej mierze też, za chwilę lockdown zostanie zdjęty w USA (szacunki mówią o 30-45 dniach), podobnie w Wielkiej Brytanii. Ich gospodarki ruszą pełna parą i zaczną przejmować rynki będące dotąd pod kontrolą europejską.

Na placu boju z wyszczepieniem w okolicach 25% może jako jedyna pozostać Mumia Europejska, z lockdawnami do późnej jesieni, albo nawet dłużej! Może to zaowocować bardzo poważnymi perturbacjami gospodarczymi, a nasz problem polega na tym, że to w zasadzie nasz jedyny Klient. Innego nie mamy. Polski eksport w 80% idzie do Mumii.

Może bardzo, bardzo boleć.

Prawy sierpowy.

Jedną z przyczyn naszego wielkiego sukcesu gospodarczego po 1989 roku, a jeszcze bardziej po 2004 roku – był nasz „system podatkowy”. Jeden z gorszych w Europie, ale… podatki mamy relatywnie niskie, a przede wszystkim bardzo dziurawe. Szczególnie CIT, uznawany powszechnie za podatek o charakterze dobrowolnym. Identycznie było i jest z ceną pracy i jej pozapłacowmi kosztami. Nie ma się co oszukiwać – to była i jest bardzo istotna przewaga konkurencyjna wobec Europy Zachodniej i jeden z głównych motorów naszego szybkiego pościgu.

Niestety, nasz rząd zamiast prowadzenia gospodarki w najostrzejszym nawet reżimie DDM, zdecydował się na serie lockdawnów i rozpętanie Helicopter Money. Na rynek popłynęła rzeka pieniędzy, szczególnie w pierwszej odsłonie pandemii, mocno źle zaadresowanych.

Wygląda na to, że teraz za ten darmowy lancz zaczynają przychodzić rachunki. Już ogłoszono, że będą podwyżki podatków. Znaczną część, w postaci podatków sektorowych, już zaordynowano.

Zaczniemy tracić przewagę konkurencyjną w stosunku do zachodniej Europy i może się to skończyć tym, że zamiast średniego wzrostu 3,6% możemy mieć 1%, jak nie przymierzając jakaś Belgia. Oznacza to trwałą biedę i że Niemiec nie dogonimy już nigdy.

Reasumując – grożą nam dwa potężne uderzenia: recesja w Europie czyli na naszym jedynym w zasadzie rynku zbytu oraz utrata konkurencyjności płacowo-podatkowej w stosunku do zachodniej konkurencji z powodu podniesienia przez rząd podatków. Kapitałem czy technologiami, to my z nimi nie damy rady konkurować, bo to ich aktywa – nie nasze.

Bardzo chciałbym się mylić.