Polskie Davos u Rydzyka
Jerzy Wysocki 06.02.2017

Jarosław Kaczyński ponownie ubolewał, że przedsiębiorcy wykazują niewielką skłonność do inwestowania. Miało to miejsce podczas konferencji „Odpowiedzialność przedsiębiorców za Polskę”, która w miniony weekend odbyła się w Toruniu na uczelni prowadzonej przez fundację ojca Tadeusza Rydzyka. Ojca Dyrektora, którego to do inwestowania akurat namawiać nie trzeba, a nawet państwo powinno mu w tym pomagać. Gdyż geotermia, to fundament relacji państwo – kościół.

Konferencja na najwyższym szczeblu, z udziałem ministrów odpowiedzialnych za gospodarkę i prezesów państwowych spółek. Tym razem nie mówiono już, że powodem wstrzymywania inwestycji  jest niechęć przedsiębiorców gorszego sortu do obecnej władzy. Właściwie żadnych powodów już nie podawano. Lecz jak przedsiębiorca wczyta się w relację z wystąpienia prezesa Kaczyńskiego a zwłaszcza Henryka Kowalczyka, szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów, to ochoty do inwestowania raczej nie nabierze.

Henryk Kowalczyk podkreśla, że w czasie intensywnej prywatyzacji sprzedawane były naturalne monopole, które nie powinny być prywatyzowane. Wymienia różne branże, jak sektor bankowy, energetyka, górnictwo, telekomunikacja, i pokazuje z wyrzutem jakie przychody do budżetu osiągnęły poszczególne rządy – łącznie 150 mld złotych. Chwali poprzedni rząd Jarosława Kaczyńskiego: tylko 2.5 mld złotych. – Dalej takiej prywatyzacji nie będzie. To znaczy, że te zakłady które jeszcze zostały , będziemy nie sprzedawać a odbudowywać majątek – zapowiada minister. Dalej o repolonizacji, przejmowaniu prywatnych banków przez państwowe itp.

Nie będę tu bronił transformacji ustrojowej i transakcji prywatyzacyjnych ostatniego ćwierćwiecza. Nie będę dowodzić, że firma prywatna jest bardziej efektywna i zyskowna niż firma państwowa. Czytelnik tego portalu jest na tyle oczytany, żeby to wiedzieć. Wiedzieć także, że 150 mld złotych, to nie wyprzedaż majątku narodowego za bezcen, tylko na dziś to jakieś 7 lat programu 500 plus (choć jasne, iż wiele prywatyzacji źle przeprowadzono). Nie tęsknię za PRL-owskim naturalnym monopolem Telekomunikacji Polskiej, bo pamiętam ludzi, którzy na początku lat 90-tych, w domach nie mieli zwykłego telefonu.

Co ma prywatyzacja do inwestycji? A no to, że zakup państwowego zakładu przez prywatną firmę , to właśnie napędzająca gospodarkę i dająca zastrzyk gotówki do budżetu, inwestycja. Tu rząd mówi stanowcze: nie! Co więcej podważa dokonane prywatyzacje: Ciech, PKP Energetyka czy Polskie Koleje Linowe. Dziwna zachęta do inwestowania. Podobnie jak 25 lat więzienia za wyłudzenie VAT (strach wystawić fakturę i rozliczyć PIT gdy z rozliczenia wynika zwrot VAT).

Rząd chwali się dokonaniami: 500 plus, wzrost płacy minimalnej, stawki godzinowej. Rozważa  jednolity czyli wyższy podatek dla przedsiębiorców. Czy te dokonania rządu, zwiększające koszty pracy, mają skłonić biznes do inwestowania? Czy konferencja u ojca Rydzyka daje tu odpowiedź. Czy ktoś tam miał odwagę powiedzieć: tak, jest powód marazmu w inwestycjach nie tylko prywatnych ale też państwowych, choćby infrastrukturalnych. Powód to my, tu zgromadzeni.

Mam rozdwojenie jaźni. Jestem pewien, że PiS rzeczywiście chce pomóc polskim przedsiębiorcom w rozwoju i skutecznej konkurencji na polskim i na światowych rynkach. Nie tylko prorządowi eksperci są zdania, że slajdy Morawieckiego niosą często wartościowe treści. Kto by nie chciał, żeby Polska stała się potentatem w produkcji elektrycznych samochodów czy wielofunkcyjnych dronów. Ale przychodzi taki weekend w Toruniu i ręce opadają, jak czyta się wypowiedzi niektórych decydentów. Opadają tym bardziej, gdy widzi się rozchodzące się ścieżki: wizja a makroekonomiczne wskaźniki i konkretne decyzje.