Polskie wybory w cieniu Majdanu, Krymu i Kremla
Jerzy Wysocki 05.05.2014

W ostatnim sondażu Platforma odrabia straty i niemal zrównuje się z PiS. Wzrost o 6 punktów procentowych rządzącej partii, to efekt sytuacji na Wschodzie i działań polskiej dyplomacji. Nic innego nie absorbuje teraz Polaków. A lotniskowy incydent Jacka Protasiewicza raczej Platformie chwały i głosów nie dodał.

Sondaż, o którym mowa (PiS -30, PO – 29, słabe SLD – 7%) dotyczył wyborów parlamentarnych. W przypadku najbliższych, tych do Europarlamentu, tendencja może się nasilić. Opozycja znalazła się w trudnej sytuacji. Zachowując się rozsądnie i odpowiedzialnie, traci. Słusznie zauważa to Michał Kamiński, który na partii Kaczyńskiego i na Wschodzie zna się bardzo dobrze: „to co robi PiS, jest dobre dla Polski, ale nie dla PiS”.

Ale niby co miałoby być dobre?  Kolejna odmowa szefa partii i byłego premiera udziału w spotkaniu Biura Bezpieczeństwa Narodowego, oskarżania Rzecznika tej partii Radosława Sikorskiego o zdradę Majdanu, eksponowanie Antoniego Macierewicza z tezą o wojnie wypowiedzianej nam przez Rosję w tragiczny poranek 10 kwietnia? Czy taka histeria przyciągnie do opozycyjnej partii nowych sympatyków, czy przekona rozczarowanych Platformą. Na pewno nie, w każdym razie nie na tym etapie społecznych nastrojów i rosnących obaw.

A co powiedzieć i zrobić może Leszek Miller, który najlepiej z polskich liderów wie do czego zdolna jest Moskwa i jaką dyplomację prowadzi. Za co ma krytykować rząd, pewnie przyszłego koalicjanta, do czego wzywać. Jedyny tytuł i kompetencje które posiada, to w tym przypadku słowa przestrogi i komplementy pod adresem rządu. I tak robi. Ale od tego poparcie nie rośnie.

Rozsądnie analizuje to profesor Piotr Gliński. Gdy sytuacja jest poważna, opozycja musi zawiesić swoje oczywiste w demokracji prawo do pełnej krytyki rządu. Tym bardziej, że jest grupa działań władz o której  nie wiemy. To obezwładnia opozycję – twierdzi kandydat PiS na najważniejsze urzędy.

Polskie wewnętrzne sprawy zeszły na dalszy plan. Ludzie, w wyraźnej większości popierają rząd w sprawach ukraińskich, choć w innych sprawach to poparcie dramatycznie spadło. Logika sytuacji i jedyna teraz możliwa, rozsądna postawa opozycji premiuje partię Tuska. Premiowałaby każdą racjonalną władzę, bo kwestie bezpieczeństwa narodowego, sił zbrojnych i dyplomacji to domena rządzących, zwłaszcza w dramatycznych czasach.

Polacy przechodzą szybki kurs geopolityki i spraw najważniejszych. Po ćwierćwieczu udanej transformacji, rozwoju gospodarczego, afiliacji do NATO i UE, wypada inaczej spojrzeć na polskie sprawy. Nasz ukraiński sąsiad przypomina, jak trudna i wciąż niebezpieczna może być sytuacja w regionie, o którym w Moskwie mówią „bliższa zagranica” i odgrzebują doktrynę Breżniewa.

25 maja mieszkańcy Ukrainy wybiorą Prezydenta, choć każdy dzień przynosi tam nowe rozstrzygnięcia i wszystko jest możliwe. Oby owe „wszystko” nie oznaczało czarnych i krwawych scenariuszy. Tego samego dnia Polacy wybiorą europarlamentarzystów. Gdyby nie ukraiński kontekst  kampania byłaby do przewidzenia, wyniki podobnie. Już ruszył maraton pustych obietnic, nierealnych programów i starych emocji. Ale teraz już będzie inaczej, inne przymioty partii i kandydatów mogą decydować. I chyba tak lepiej.

PS.

Kolejny sondaż wykazuje utrzymującą się przewagę PiS (31) nad PO(26) przy nadal słabym wyniku SLD (8). A więc trudno mówić o tendencjach. Może emocje wokół Krymu nieco wygasły, może respondenci uznali, że sytuacja się uspokoiła i Polsce nic poważnego nie grozi. Miejmy nadzieje, ale tak nie jest.