#powrotydopracy
Jakub Bińkowski 06.04.2020

Ograniczenia wprowadzone w związku z pandemią koronawirusa odnoszą się również (a może wręcz w największym stopniu) do prowadzenia działalności gospodarczej. Oczywiście opanowanie sytuacji epidemiologicznej jest szalenie istotne. Jednocześnie, nie da się – z punktu widzenia ekonomicznego – utrzymywać lockdownu przez kolejne tygodnie i miesiące. Prędzej czy później dojdziemy bowiem do punktu przełamania, w którym okaże się, że jeszcze groźniejsza od wirusa jest głęboka recesja – wbrew części komentarzy niemająca charakteru abstrakcyjnego, lecz przekładająca się konkretnie na spadek poziomu życia wielu rodzin, wzrost stopy bezrobocia i bankructwa firm. W tej chwili możemy mówić o kilkudziesięciu tysiącach zamkniętych lub zawieszonych biznesów. Jednocześnie, wielu Polaków obawia się obniżki wynagrodzenia lub wręcz utraty pracy (do grupowych zwolnień już zresztą dochodzi). Zjawisko to nie ma jeszcze gigantycznej skali, ale żeby nie dopuścić do katastrofy, konieczne jest szybkie działanie. W związku z powyższym, należy już w tej chwili zastanawiać się nad scenariuszem bezpiecznego powrotu Polaków do pracy.

 

O tym, że taka perspektywa jest absolutnie konieczna, świadczy postępowanie innych europejskich państw toczących walkę z pandemią. W Niemczech, mimo ponad stu tysięcy zakażeń, większość fabryk wciąż działa. Zamknięte wcześniej fabryki Airbusa we Francji i w Hiszpanii, wróciły do życia już w ostatnim tygodniu marca, gdy częściowo, z zachowaniem środków bezpieczeństwa, wznowiono produkcję. Włochy, w które pandemiczny kryzys uderzył na ten moment bodaj najsilniej ze wszystkich państw UE, również przygotowują już scenariusze stopniowego restartu gospodarki. Minister przemysłu, Stefano Patuanelli, stwierdził, że restrykcje będą znoszone sektorowo, a zakłady otwierane etapami, tak, by zagwarantowane było bezpieczeństwo ludzi. Tego rodzaju deklaracje oznaczają jedno – władza już konstruuje scenariusz przywracania funkcjonalności gospodarki. Najdalej w tego rodzaju planach poszedł rząd austriacki, który po trzech tygodniach „zamknięcia państwa” zapowiedział stopniowe otwieranie sklepów i punktów usługowych już od połowy kwietnia, przy jednoczesnym poszerzaniu wymogu noszenia masek przez ludność.

Konieczne jest stworzenie polskiego planu na wyjście z lockdownu. Po świętach powinniśmy, wzorem innych państw, powoli wracać do normalności, otwierając kolejne zakłady i znosząc restrykcje. Konieczne będzie oczywiście jednoczesne wprowadzenie adekwatnych standardów bezpieczeństwa. Mogą one dotyczyć np. odległości między miejscami pracy, dostępności środków ochrony osobistej, czy obowiązku noszenia maseczek. Restart gospodarki z zapewnieniem ochrony pracowników – to powinien być nasz scenariusz na drugą połowę kwietnia i początek maja. Tylko w ten sposób uda się pokonać kryzys związany z epidemią koronawirusa, nie niszcząc jednocześnie dobrobytu milionów Polaków.