Pozwólmy rządowi grać naszymi pieniędzmi w ruletkę
Tomasz Wróblewski 27.11.2014

Bruksela znowu chce ratować gospodarkę zrzucając bombę gotówkową na Europę. Mechanizm nazwany już od pomysłodawcy, szefa Komisji Europejskiej Lewarem Junkersa, zakłada, że 20 mld euro,  zabrane podatnikom, obróci się w 300 mld, a te z kolei w milion nowych miejsc pracy. Brzmi jak magia bo i na magicznych założeniach zostało oparte.

W ekonomii nazywa się to Mnożnikiem Keynesa. Popularne dziś, również w Polsce, przekonanie, że jedno euro, czy jeden złoty, zainwestowany przez państwo,  rozmnoży się po wielokroć szybciej niż ta sama moneta zainwestowana przez prywatną firmę. Profesor Keynes pierwszy raz wspomniał o swojej teorii na wykładzie w Nowym Jorku 84 lata temu. Nigdy jej nie przetestował, ale koncept został po wszechczasy. Co kilkanaście lat politycy wyciągają zakurzona teorię z kufra ekonomicznych absurdów i dawaj, że obiecywać  wyborcom „darmowy lunch”.  Zapłaćcie jedno euro więcej w podatkach a my wam damy za to tysiące dobrze płatnych miejsc pracy.

Jakim cudem ta sama moneta pomniejszona o koszty biurokracji, transferów i politycznych haraczy, jest w stanie zatrudnić więcej ludzi niż zatrudniłaby zostając w miejscu pracy?  Okazuje się, że nie tylko Keynes, nikt nigdy nie podjął trudu dowiedzenia tej teorii.  Profesor Ryan O. Murphy, szef katedry ekonomii behawioralnej w Zurichu, zafascynowany technikami podejmowania decyzji, usiłował sprawdzić na jakiej podstawie najwybitniejsi politycy w Europie dochodzą do przekonania, że faktycznie da się rozmnożyć monetę odebraną podatnikom.

Murphy przeanalizował 128 najróżniejszych analiz rządowych i opracowań eksperckich przygotowanych na potrzeby decydentów. Materiały, które na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, były podstawą do podniesienia podatków a konto wzrostu gospodarczego. Czyli magicznego multyplikowania się monet za sprawą pocierania ich o rządzących. Murphy ze zdumieniem zaobserwował, że tylko 4 analizy przedstawiane rządzącym, zawierały jakiekolwiek zestawienia statystyczne i przykłady z historii. Żaden jednak z tych dokumentów nie zweryfikował końcowych efektów. Eksperci ograniczali się do cytowania założeń jakie robili w przeszłości inni politycy. Rzecz o tyle zabawna, że jak pisze Murphy, wystarczyło zajrzeć do ogólnie dostępnych danych makroekonomicznych, żeby zobaczyć, że założenia nigdy się nie ziściły. Stąd też pewnie przeważająca większość dokumentów ograniczała się do opisania teorii Mnożnika Keynesa i pokazania decydentom ile teoretycznie  przybędzie miejsc pracy.

To trochę jakby opisać komuś  grę w kości i we wnioskach stwierdzić, że teoretycznie na 5 rzutów kością możemy mieć 5 szóstek. I dalej we wnioskach, zamiast wskazać jakie jest prawdopodobieństwo takiego scenariusza, napisać ile można wygrać w kości jeżeli właśnie tak trafimy. Rzecz tylko w tym, że Murphy na co dzień prowadzący wykłady z teorii gier, po przeanalizowaniu wszystkich 128 scenariuszy, twierdzi, że prawdopodobieństwo 5 szóstek jest większe niż cudowne rozmnożenie monety. Jednym słowem, gdyby szef komisji europejskiej  przyszedł do nas i powiedział – niech każdy da mi jedno euro więcej w podatkach a ja postawię w kasynie na 5 szóstek albo na zero w ruletce, to mamy większa szansę poprawy sytuacji gospodarczej w Europie niż dzięki nowemu Lewarowi Junkersa.