Pożyteczni idioci. Tym razem na prawicy
Tomasz Wróblewski 05.05.2014

Rosja odnalazła coś więcej niż tylko nową imperialistyczną tożsamość. Odnalazła też swoich nowych pożytecznych idiotów. Europejska skrajna prawica. Od polskiego Ruchu Narodowego, po Francuski Front Narodowy, od węgierskiego Jobbika po belgijską partię Vlaams Belang, od austriackiej Partii Wolności, do brytyjskiej Independence Party Nigela Farage czy włoskiej Forza Italia i Lega Nord. W obronie czystości moralnej, przeciwko cywilizacyjnej rozwiązłości, homoseksualnej dekadencji i wszystkiemu co może nam się nie podobać ale kojarzy nam się raczej z wolnym wyborem jednostki niż zarazą groźniejszą od barbarzyńskiej natury putinowskiego reżimu.

Anne Applebaum w Washington Post odnosi się do wypowiedzi Obamy, który powiedział, że Rosja nie stoi na czele żadnego bloku i żadnej globalnej ideologii. „poniekąd ma rację, ale tylko poniekąd – pisze Appelbaum, bo Putin nie ma za sobą zwartego bloku sojuszników, ale ma jaczejki agentów jego interesu. Ambasada rosyjska w Polsce była swego czasu patronem zjazdu zagranicznych narodowych frakcji, walczących z moralną zgnilizną. Rosyjscy „dyplomaci” pozostają w ścisłym kontakcie z nacjonalistami w całej Europie. Swoista międzynarodówka. Powrót do technologii kominternu

Wykorzystywanie autentycznych sentymentów, antagonizmów i poważnych problemów jakie dotknęły zachodnią cywilizację. Lewicowy relatywizm jest destrukcyjny dla Europy. Pogarda dla konserwatywnych wartości, wiary, rodziny, tradycji. Nie tylko tolerowanie, ale wręcz promocja homoseksualnych związków małżeńskich, dofinansowywanie genderyzmu w szkołach , parytety płciowe na listach wyborczych, czy w niemieckich zarządach spółek to wszystko nie tylko może razić uczucia religijne i obrażać moralność wielu, ale też psuje demokracje i wyniszcza nas ekonomicznie. Podobnie zresztą jak przywileje dla wybranych grup społecznych – nauczycieli, górników, sędziów, mundurowych. Czym to się różni od preferowania mniejszości seksualnych przy decyzjach personalnych w wielu środowiskach? To jest zły i społecznie niesprawiedliwy system. Wymaga naprawy, wymaga polityków z prawdziwego zdarzenia broniących szeroko rozumianych wartości wolnościowych.

Ale nie miejmy złudzeń, ta rosyjska kampania nie jest żadną ideologiczną krucjatą. To narzędzie do destabilizowania Zachodniej Europy. W najbliższym Parlamencie Europejskim możemy mieć nawet 36 proc. głosów partii narodowych. Dla tej skrajnie prawicowej międzynarodówki, to pewnie nadzieja dla odnowienia wartości konserwatywnych. Większość z nich pewnie szczerze w to wierzy. Tak jak francuskim komunistom, a później bojówkarzom z czerwonych brygad, wydawało się że niosą nam wolność. W rzeczywistości wzmacniali sowieckie imperium.Narodowy ferment poparcia dla rosyjskiego anektowania Krymu, co do zasady, nie różni się od kłamliwych doniesień lewicowych intelektualistów z głodującej Ukrainy, czy apologetycznego tłumaczenia masakry węgierskie.

Na koniec cały ten romantyczny, młodzieńczy ruch narodowy, skończy jak skrajna lewica we Francji, Hiszpanii, Włoszech. Ośmieszona, z uczuciem kaca, że została instrumentalnie wykorzystana. Oklejona etykietkami zdrajców, sprzedawczyków, a ich idee… na wiele lat pogrzebane. Włącznie z tymi, które dziś podzielane są przez większość społeczeństwa. Patriotyzm, wartości rodzinne i nawet „ich” Bóg na tym ucierpi. Już dziś miesięcznik Foreign Affairs nawołuje do zmasowanej inwigilacji środowisk i partii narodowych. Ich finansów, kontaktów i wieców. Za chwilę nikt nie będzie zagłębiał się w ich mowy, nikt nie będzie mówił o prześladowaniu za poglądy polityczne, tylko o rozbrajaniu piątej kolumny Putina.