Programowe niezrównoważenie
Tomasz Wróblewski 06.02.2017

Rząd odesłał program „Zrównoważonego Rozwoju” do poprawek. Nie mam pojęcia co takiego wicepremier Morawiecki ma uzupełnić, ale życzyłbym sobie, żeby z równą gorliwością i przywiązaniem do szczegółów rząd podchodził do dziesiątek innych programów i projektów, które rozpatruje i z których trzeba było się wycofywać, albo co gorsza, z których nie wycofano się na czas. Jak choćby kary więzienia za błąd przy wystawianiu faktury, zwielokrotnienie i przywrócenie kontroli skarbowych bez ostrzeżenia, nowe regulacje komornicze, demontaż energetyki wiatrowej, zamrożenie obrotu ziemią, próba pogrążenia polskich aptekarzy i tak mógłbym jeszcze długo o projektach, włącznie z ostatnim pomysłem województwa warszawskiego czy braku refleksji nad niektórymi zapisami 500 plus, rozregulowującymi rynek pracy.

Ponad rok czekamy na projekt, który miał uruchomić energię Polaków i ożywić inwestycje. To, że nie ma programu najlepiej widać po zastoju inwestycyjnym. Jak wykazały ostanie badania ZPP, nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie przedsiębiorcom zachciało się inwestować. Co do energii, to coraz więcej  pochłania jej miotanie się w niepewności i plotkach co do kierunku, w jakim politycy zaraz popchną rynek, zmienią prawa czy zrezygnują z jakiejś kolejnej strategii.

Projekt Morawieckiego, oprócz samych słusznych postulatów i ocen sytuacji, zawiera, czy raczej zawierał, program budowy synergii między poszczególnymi branżami i ministerstwami tak, żeby wykorzystać uśpiony tam potencjał do napędzenia rozwoju. Wiele z tych zapisów zdaje się być w niesmak kilku ministrom, uznającym to za zamach na ich ospały, ale jednak własny, folwark. Program zawierał rozbudowany pakiet dla firm – “100 zmian dla firm”, które idą w poprzek rozmaitym rozwiązaniom kontrolno-regulacyjnym kolejnych ministerstw i urzędów. W tym niektóre wspomniane wcześniej, przyjęte już ustawy ograniczające, a nie poprawiające otoczenie biznesowe i oddalające, a nie przybliżające nadzieje na wzrost inwestycji. Jednym słowem program zrównoważonego rozwoju, na który miała składać się część socjalno-kontrolna równoważona wzrostem gospodarczym, jak na razie spełniamy tylko w tej pierwszej części, a druga… druga, jak słyszymy, poszła do kąta.