Przegrać z samym sobą
Jerzy Wysocki 21.10.2018

Ile to meczy faworyzowane drużyny remisowały, czy przegrały w końcówce, lub wręcz w doliczonym czasie gry. Myślami piłkarze byli już w szatni, zabrakło koncentracji, proste błędny w defensywie, przypadkowo stracone bramki. Zjednoczona Prawica przystępowała do samorządowej rozgrywki w roli wyraźnego faworyta. Faworyt nie przegrał, ale zawiódł. Duże miasta – totalna porażka, sejmiki wojewódzkie – wygrana, ale nie na miarę oczekiwań. Będą olbrzymie problemy z tworzeniem większościowych koalicji. Przejęcie władzy w sejmikach raczej nierealne. Zjednoczona Prawica końcówkę miała fatalną. Bezmyślne podania, zwykłe kiksy, a zwłaszcza zagrania pod nogi rywala.

 

Zmieniając dyscyplinę. Na starcie kampanii rządząca formacja miała w ręku bardzo dobre karty i nie musiała blefować. Wysokie, 40-procentowe poparcie, rekordowy spadek bezrobocia, stały, wyraźny wzrost gospodarczy, wdrożone i planowane projekty socjalne: 500 plus, wyprawka plus, mieszkanie plus. Opozycja sprawiała wrażenie pogrążonej w marazmie, zrezygnowanej, bezprogramowej. Nawet w Koalicji Obywatelskiej przyznawano, że kampania Patryka Jakiego jest bardziej dynamiczna, przekazy bardziej wyraziste. Rafał Trzaskowski, murowany kandydat do zwycięstwa w liberalnej Warszawie, systematycznie tracił przewagę. Przypominało to do złudzenia ostatnie wybory prezydenckie, w samej końcówce przegranej przez pasywnego prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Ale tym razem Zjednoczona Prawica źle rozegrała końcówkę. Lista błędów i fatalnych dla rządzących zbiegów okoliczności jest długa:

  1. Jest oczywistą oczywistością, że sprawy lokalne szybciej idą do przodu przy harmonijnej współpracy władz samorządowych z władzą centralną. Współpraca taka powinna być ponadpartyjną normą. Obiecywanie przez PiS rządowych inwestycji i gwarancji, ale tylko dla pisowskich samorządów, mogło zabrzmieć, jak zwykły szantaż. Trudno szanować szantażystów – jak politycy opozycji dobitnie określili rządzących, a tym bardziej na nich głosować.
  2. Zamach na Łódź. Wiadomo było, że prezydent Hanna Zdanowska wygra wyraźnie i to w pierwszej turze. 70-procent, to samorządowy rekord świata. Prawica od dawna nie jest w stanie wystawić w tym mieście równorzędnego rywala. Być może Hanna Zdanowska nie będzie mogła sprawować urzędu (prawomocny wyrok, grzywna za czyn zabroniony, popełniony 10 lat temu), ale o tym pewnie zadecyduje dopiero sąd. Orzekanie w tej sprawie przez polityków, straszenie marnowaniem głosów i komisarzem, tylko zwiększyło poparcie dla Zdanowskiej. Pokazały to już badania.
  3. Film Wojciecha Smarzowskiego obejrzało około 4 milionów wyborców. Do kościoła (nie znaczy, że patologicznego) bliżej prawicy niż opozycji. Czy i jak popularność filmu wpłynęła na wyborczy wynik? Na pewno Zjednoczonej prawicy nie pomogła ta filmowa produkcja.
  4. Patryk Jaki składający podczas telewizyjnej debaty rezygnację z partyjnej przynależności w Solidarnej Polsce Zbigniewa Ziobry, po czym wsiadający do autokaru z logiem PiS. Słabe, niewiarygodne, przede wszystkim infantylne. Do tego jeszcze na karcie wyborczej czytamy: Patryk Tomasz Jaki, KW Prawo i Sprawiedliwość. W piłce nożnej jest zagranie zwane ruletą. Świetnie to robił Zinedine Zidane. Patryk Jaki wywrócił się na piłce.
  5. Taśmy prawdy. Tym razem Mateusz Morawiecki w roli głównej. „Przy stole, czasem przy jakiś napitkach, ludzie mówią różne rzeczy” – usprawiedliwia Jarosław Kaczyński słowa podobne do tych, przez które PO przegrała wybory parlamentarne. Podwójne standardy.
  6. Zbigniew Ziobro wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie art. 267 traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który umożliwia sądom krajowym zadawanie pytań prejudycjalnych. Minister chce, by przepis został uznany za niekonstytucyjny. Woda na młyn opozycji, która obwieszcza kolejny krok do Polexitu. Zapewnienia premiera Morawieckiego i prezesa Kaczyńskiego, że tak nie jest, nie mają już znaczenia. David Cameron, ogłaszając referendum, także chciał Wielkiej Brytanii w UE. Samobójcze bramki też się liczą.
  7. Kolejny zimny prysznic. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydaje postanowienie o zabezpieczeniu w związku ze skargą KE na Polskę ws. ustawy o Sądzie Najwyższym. Do SN maja powrócić sędziowie przymusowo odesłani na emeryturę (także pierwsza prezes Sądu), a trwająca rekrutacja ma być wstrzymana. Nie jest to rozstrzygnięcie ostateczne, lecz dla opozycji Polska już jest niemal poza Europą. Problem w tym, że ponad 80 procent chce być w Europie.