Przesłanie dla Polski. Biden czy Reagan?
Robert Gwiazdowski 06.02.2021

W czwartkowej „Rzepie” ale tylko w papierze przypomniałem jak ciepło zostało w Polsce przyjęte przemówienie inauguracyjne prezydenta Joe Bidena o sędziach. Chyba jednak nowy Pan Prezydent zaczyna zmieniać zdanie bo właśnie powołał komisję która ma się zająć zmianami w Sądzie Najwyższym. Demokraci uważają, że im Republikanie miejsca w sądzie „ukradli” (skąd my to znamy) więc teraz trzeba zwiększyć liczebność Sądu Najwyższego, by zdominowany przez nową większość Kongres mógł powołać sędziów swoich wskazanych przez swojego prezydenta. Na początku  XIX wieku ówczesny prezes Sądu Najwyższego John Marshall nie wdał się w bijatykę polityczną i nie tylko obronił niezależność Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, to jeszcze wzmocnił jego pozycję. Tym razem zapowiada się nad Potomakiem powtórka znad Wisły.

Po upadku Pierwszego Rzymu i potem Drugiego (Konstantynopola) nad Wołgą zrodziła się idea Trzeciego Rzymu (Moskwy), który już nie upadnie. Ale upadł. Nie ma powodu dla którego nie miałby upaść Rzym Czwarty (Waszyngton). A nawet widać coraz więcej powodów, dla których on pewnie też upadnie.

Może Amerykanie i nie tylko oni, zamiast zachwycać się przemówieniem Bidena, powinni przypomnieć sobie przemówienie inauguracyjne Ronalda Reagana?

„Dla części z nas ten dzień jest wydarzeniem niezwykle uroczystym i doniosłym, jednak w obliczu historii naszego państwa stanowi wydarzenie powszednie. Dziś właśnie ma miejsce prawomocne przekazanie władzy, przeprowadzone zgodnie z regułami zawartymi w naszej konstytucji. Podobne wydarzenia następują na tej ziemi już od dwustu lat. Dla części świata wydaje się cudem to, co dla nas jest normą – ceremonia regularnego przekazywania władzy. Panie Prezydencie [to do Cartera] chcę, aby nasi obywatele wiedzieli, jak wiele Pan uczynił, aby podtrzymać tę tradycję.

Historia postępuje jednak naprzód. Musimy się zmierzyć z problemami gospodarczymi o niespotykanej dotąd skali. Ci, którzy pracują, nie mogą otrzymać uczciwej zapłaty za swój wysiłek gdyż są nękani niesprawiedliwością naszego systemu podatkowego. Mimo, że obciążenie podatkami jest tak ogromne, to i tak środki nam zabrane nie wystarczają na sfinansowanie wydatków publicznych. Stale zwiększaliśmy deficyt, który obecnie sięgnął już niewyobrażalnych rozmiarów. Wzięliśmy kredyt pod zastaw przyszłości naszych dzieci.

Rząd nie jest lekarstwem na gnębiące nas problemy z tej prostej przyczyny, że to on sam jest problem. Jeśli ludzie potrzebują rządu bo nie są w stanie rządzić sami sobą, to kto może rządzić nimi wszystkimi?

Nie wierzę, że spadnie na nas wyrok losu bez względu na to, co uczynimy. Wierzę jednak w taki wyrok, jeśli niczego nie zrobimy. Dysponując całą naszą energią i kreatywnością, rozpocznijmy erę narodowego odrodzenia. Odnówmy naszą determinację, odwagę i siłę. Odnówmy naszą wiarę i nadzieję.

Mamy prawo do heroicznych marzeń. Ci, którzy mówią, że żyjemy w czasie, w którym bohaterowie nie istnieją, po prostu nie wiedzą, gdzie ich szukać. Bohaterów widzimy każdego dnia przechodzących przez bramy fabryk (…) Bohaterami są przedsiębiorcy, którzy wierzą we własne siły i pomysły, tworzą nowe miejsca pracy i powiększają bogactwo. Są to jednostki i rodziny, których podatki wspierają rząd, a dobrowolne datki wspomagają Kościoły oraz organizacje dobroczynne, kulturalne i naukowe. Ich patriotyzm jest cichy, lecz głęboki. To ich wartości podtrzymują istnienie narodu.

Jak możemy kochać ten kraj, jednocześnie nie kochając jego mieszkańców? Kochając ich, będziemy podawać im rękę, jeśli upadną, wyleczymy ich, jeśli będą chorzy, i stworzymy im warunki, by stali się samowystarczalni, równi w rzeczywistości, nie tylko w teorii. Czy możemy rozwiązać problemy, które stają dziś przed nami? No cóż, odpowiedzią jest mocne i jednoznaczne tak.

Będę się starał o zniesienie przeszkód, ograniczających rozwój naszej gospodarki i redukujących produktywność. Kroki, które będę proponował dążą do przywrócenia równowagi między rozmaitymi poziomami władz”.

Może czas zacząć przywracać ludziom wiarę w ludzi, w ducha wolności, o którą Polacy walczyli nie mniej a nawet bardziej zapamiętale niż Amerykanie. Wiarę  w przedsiębiorczość, dzięki której przeżyliśmy zabory, a potem okupację niemiecką i sowiecką . Może musimy przywróci równowagę między rozmaitymi poziomami władz – także między władzą centralną (państwową) a lokalną (samorządową).