Przywódcy Unii jazda na Majdan.
Tomasz Wróblewski 05.05.2014

Obama ostrzega. Pentagon czeka na rozwój sytuacji, europejskie rządy apelują do swoich obywateli o jak najszybszy powrót do kraju. Dziwnie znajomo? Cztery lata później i półtora tysiąca kilometrów bliżej naszej granicy. Jeżeli nawet Krym nie jest wierną powtórką z Gruzji, to podobieństwa zachodnich postaw są uderzające. Połajanki bez planu działania, puste słowa, życzeniowe komentarze, że Rosja i tak się sama rozpadnie.

Nie wiemy jak skończyłaby się inwazja Rosji na Gruzję, gdyby w krytycznym momencie przed prezydenckim pałacem w Tbilisi nie pojawili się prezydenci Polski, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii. Na Osetii na pewno by się nie skończyło. Wystąpili razem, solidarni, kilkadziesiąt kilometrów od linii frontu. To jak na razie jest jedyna strategia, która działała, jedyne co może powstrzymać Moskwę. Ostatnie miesiące czczego gadania, pustych obietnic pomocy i wymądrzania się analityków, że to już koniec rosyjskiego imperium, daje żałosny koniec. Grożenie sankcjami, mowy trawy prezydentów, straszenie, zrywanie rozmów handlowych, straszenie posiedzeniem na specjalnej sesji ONZ – jedno wielkie puszenie się dandysów.

Na niedzielę brytyjski minister spraw zagranicznych zaplanował podróż do Kijowa. Nie powinien być tam sam. Na Majdanie powinno stanąć 29 ministrów spraw zagranicznych. Cała Europa a z nimi amerykański sekretarz spraw zagranicznych. Powinni ogłosić manewry na wszystkich wschodnich granicach NATO, zamrożenie wszystkich, oficjalnych i nieoficjalnych rządowych i oligarchicznych kont na Zachodzie Europy. MFW natychmiast powinno wstrzymać wszelkie programy wsparcia i linie kredytowe. W innym razie, za cztery lata przyjdzie nam racjonalizować obecność rosyjskich wojsk w Rydze albo Kiszyniowie, broniących obywateli Rosji przed nieprzyjaznym prawicowym rządem.

Minister Sikorski wykazał się w ostatnich tygodniach dużą zręcznością dyplomatyczną. Wykazał inicjatywę i wzmocnił stanowisko Unii w sprawie Ukrainy. To jest moment, kiedy naprawdę może stanowić różnice. Pociągnąć Europę. Ten jeden gest. Zanim jeszcze telewizyjni generałowie zaczną roztaczać swoje wizje i dalekosiężne plany czy strategie przeciwdziałania, które już wiemy, że nigdy nie wyjdą z etapu planowania. Zróbmy tą jedną rzecz. Na dziś, na już. Zobowiążmy Sikorskiego i każdego innego ministra w Europie do natychmiastowego wyjazdu na Majdan. To możemy i to działa. Jazda.