Rada dla komisji
Dariusz Matuszak 31.05.2017

Ruszają prace komisji weryfikacyjnej ds reprywatyzacji, która ma się zająć procederem “odzyskiwania” przez niby spadkobierców zagrabionych przez komunistów warszawskich nieruchomości. Komisja ma szansę naprawić część wyrządzonego zła, bo sam proceder w wielu przypadkach wyglądał na zwykłą kradzież z włamaniem tyle, że nie przy pomocy łomu, czy wytrycha, ale zręcznie napisanych “dokumentów”. Szkoda, że prace komisji będą od początku naznaczone skazą. Oto minister sprawiedliwości do współpracy z komisją powołał Radę Społeczną. W jej skład wchodzą przedstawiciele organizacji, które przez lata walczyły z dziką reprywatyzacją oraz organizacji zrzeszających pokrzywdzonych. I wszystko pięknie, tylko w Radzie nie znalazł się ani jeden przedstawiciel reprezentujący dawnych właścicieli, czy spadkobierców, jak choćby tych zrzeszonych w Polskim Towarzystwie Ziemiańskim.

Pokrzywdzeni są przecież nie tylko lokatorzy kamienic, ale i spadkobiercy dawnych właścicieli.  Zorganizowana grupa przestępcza “Urzędnicy i Prawnicy” bezprawnie zawłaszczała nieruchomości, ale przecież nie te, będące własnością miasta, ale te, które wcześniej zostały zagrabione i miały swych prawowitych właścicieli i komuś miały być zwrócone. Komisja ma prawo podważać decyzje “reprywatyzacyjne” i zarządzać zwrot bezprawnie pozyskanych nieruchomości. To oznacza jednak, że wrócą one znów do miasta, a nie do prawowitych właścicieli, którzy nawet nie będą reprezentowani w pracach komisji weryfikacyjnej. Nie trzeba być geniuszem, by się domyślić, że jeśli w całym procederze oszukane zostało miasto, to zapewne oszukani są i prawowici właściciele, od których wyłudzono dokumenty potwierdzające prawo do nieruchomości. Nietrudno sobie wyobrazić wiekowego właściciela, żyjącego z nędznej emerytury, pozbawionego sił i zdrowia, który daje się oczarować Urzędnikom i Prawnikom i za lichy grosz oddaje dokumenty, bo jutro musi wykupić leki.

U źródeł tych wszystkich przekrętów, oszustw i grabieży leży jeden grzech pierworodny – brak ustawy reprywatyzacyjnej, która kompleksowo rozwiązałaby te wszystkie problemy. To jedno z największych, wlokących się zaniedbań III RP. Komisja zapewne naprawi wiele zła, oczyści mechanizmy, ale to i tak będzie tylko rozstrzygnięcie pojedynczych przypadków i leczenie skutków, a nie przyczyn. Największym osiągnięciem Komisji byłoby przygotowanie podwalin pod prawdziwą ustawę reprywatyzacyjną. Jest coś niezwykle smutnego i ponurego w tym, że przez 28 lat wielu dziś już schorowanych i będących u kresu życia ludzi nie może doczekać się elementarnej sprawiedliwości.