Rosja beneficjentem zamachów
Cezary Kaźmierczak 10.01.2015

Beneficjent zamachów we Francji i ogólnej europejskiej paniki jest jeden – to Rosja. Być może FSB nie ma z tym nic wspólnego, może to korzystana koincydencja zdarzeń, jednak jak wskazuje historia powszechna, na ogół za takimi wydarzeniami, stoją ci którzy na nich najwięcej zyskują.

Na Rosje wskazuje też propaganda, która pojawila się zaraz po zamachach, w wykonaniu płatnych agentów i “pożytecznych idiotów” – przede wszystkim te wezwania do antyterrorystycznego frontu “od Lizbony po Wladywostok”. Rosji marzy się powtórka sytucji po 11/09, kiedy to stala w jednym szeregu z cywilizowanymi panstwami świata.

W tym “antyterrorystycznym froncie” nie ma miejsca oczywiście na ewidentnie terrorystyczne działania Rosji na Ukrainie. Mają być zapomniane. W antyterrorystycznym zapale nikt nie ma prawa ani widzieć, ani mówić o zestawach rakietowych BUK do zestrzeliwania cywilnych samolotów i innej broni, którą Putin wysyła “zatroskanym nauczycielom z Donbasu”. Obawiam się, że przerażona zachodnia opinia publiczna, będzie gotowa na poświęcenie życia nawet dziesiątek tysiecy obywateli ukraińskich. Tyle według Zachodu jest zapewne warte życie 18 Francuzów. Tym bardziej, ze obawiam się – jeśli to Rosja – że na tym sie nie skończy. Innymi slowy terror w Europie przykryje działania Rosji w Donbasie. Niestety ku temu zmierza.

Dzieje się jak przewidywał były doradca Putina, Andriej Iłłarionow (w wywiadzie z listopada 2014 r.): “Na początku 2015 r. rozpocznie się kolejna islamska wiosna. Tylko tym razem nie w krajach arabskich, lecz w Europie. Jej celem będzie polityczny paraliż kontynentu. Do tego stopnia, by Europa nie była w stanie przyjść z pomocą zaatakowanym krajom w przestrzeni postsowieckiej”

Ponadto paryskie wydarzenia wybitnie zwiększają szanse na przejęcie władzy we Francji przez proputinowski Front Narodowy, co dla nas jest już bardzo niebezpieczne. Zwycięstwo FN to w zasadzie pewny sojusz rosyjsko-francuski. Zgadnij, przeciw komu, kotku? – napisałby Kisiel. Nie przepadam za puszczaniem sobie filmów, ale jedna z pierwszych jego klatek, to rozpad Unii Europejskiej, co dla nas moze być czymś w rodzaju Teheranu, niestety.

Przypuszczam, ze polska dyplomacja coś robi w tej sprawie, ale wszystko wkazuje na to, że jesteśmy w słabej mniejszości w UE. Jedyną nadzieją są amerykańskie naciski na Niemcy i Wielką Brytanię. Mogą okazać się skuteczne – ich sila będzie odwrotnie proporcjonalna do ilości krwi, jak jeszcze popłynie.

Módlmy się za żabojadzkie służby specjalne. 

Zachód ma też inny problem. Sankcje, które były pomyślane przez Zachód, jako wykręcenie jednej ręki, żeby Putin sobie przemyślał pewne sprawy – zaczynają przypominać potrójnego Nelsona. Po raz kolejny Zachód jednak nie umiał oszacować “siły” państwa rosyjskiego i jego gospodarki. Miał być kaszelek, jest rak w IV stadium. I to jest również bardzo groźne – bo w sytuacji upadku (a na to się zanosi) Putinowi raczej nie drgnie powieka przed wywołaniem jakiejś kolejnej małej wojny. Chyba, że wcześniej z powodu “przeszkadzania w interesach”, oligarchowie odsuną go od wladzy. To moja jedyna nadzieja, ale tymczasem na to się nie zanosi. Oligarchowie bowiem w przerwach pomiędzy biciem czołem Umiłowanemu Przywódcy, wywożą z Rosji swoje pieniądze – 300 mln dolarów dziennie! Wygląda na to, że postanowili po prostu uciec z Rosji.

Módlmy się za dobre decyzje Zachodu w sprawie sankcji, choć dobrych chyba nie ma i trzeba sie raczej modlić o najmniej złe.

Tak. “Modlitwa modlitwą, a tu trzeba brzytwą, albo jeszcze gorzej – sprzężynowym nożem” – jak spiewał JK Kelus.