Rozliczający będą rozliczani
Tomasz Wróblewski 16.05.2016

Audyt rządów PO-PSL, niezależnie od porażającej wymowy całego materiału, sam w sobie rzeczywistości nie uleczy. Zachłanność szybko dopada każdego, kto wkracza w rządowe progi.

Tak, do was mówię, panie i panowie – nowi ministrowie i liczni wiceministrowie, wciąż korzystający z dwóch kierowców, prezesi państwowych spółek z gabinetami wielkości boiska do siatkówki i z trzema sekretarkami w gotowości, nawet gdy śpicie. Weekendowe wypady rządowym helikopterem, limuzyny na pokaz. Firmy doradcze – zawodowi załatwiacze i doradcy firmujący wyciek publicznych pieniędzy do prywatnych spółek. Nie trzeba wiele, by w skromnych urzędniko-politykach obudził się gen pazerności czy duch podróżnika. By ideowy działacz partyjny odkrył w sobie zamiłowanie do drogich win, cygar i namiętność do sekretarki. Rzecz nie w ocenie moralnej ludzi trafiających do polityki, ale systemu, który wykoślawia zwykłych ludzi. Dobrze przyjęliśmy zapowiedź wicepremiera Morawieckiego o naprawie moralnej i ograniczeniu rozpasania administracji, ale nie wierzymy w same chęci. Wpiszmy audyt w doroczny program prac Sejmu i rządu. Niech maj będzie tym miesiącem, gdy wyborca usłyszy, jak się zmieniły finanse ministerstw, wydatki reprezentacyjne urzędników, pieniądze na promocję, wyjazdy służbowe i flotę rządową. Populizm – niech i tak będzie, ale na dobry początek pokażcie szczerość intencji.

Chcecie rozmawiać o patriotyzmie gospodarczym? My też, ale najpierw przekonajcie nas o swoim patriotyzmie. Co jest patriotycznego w zapisach o obrocie ziemią, które ograniczają rozwój polskim gospodarstwom? Albo w kolejnej licencji, tym razem na rower? Czy patriotyzm nie musi obowiązywać władz samorządowych, które zwlekając latami z planami zagospodarowania, ograniczają rozwój gospodarczy gmin? Kto wie, ilu młodych zdecydowałoby się zostać w kraju, gdyby nowe tereny pod zabudowę zwiększyły konkurencyjność i obniżyły ceny mieszkań. Przejrzyjcie niekończące się regulacje, licencje, pozwolenia, opłaty, ZAiKS-y. Niczego w tym nie ma patriotycznego. Te wytwory egoizmu urzędniczego to zwykła dywersja, torpedowanie wzrostu gospodarczego. Zacznijcie od nich.

Każdy rząd prawił o wsparciu dla przedsiębiorczości. Wy też. Świetnie, ale nie mnóżcie komisji i wymyślnych programów. Wystarczy, że wykreślicie wszystkie przepisy, które faworyzują jedne firmy przeciw drugim. Przywileje, ulgi podatkowe. Chcecie, by polski kapitał ruszył w świat, to odbierzcie zagranicznym koncernom dotacje do miejsc pracy, szybkie ścieżki w administracji. Zamknijcie w cholerę wszystkie specjalne strefy ekonomiczne i zróbcie jedną wielką strefę dla wszystkich.

Chcecie naprawiać edukację i mieć wyższe notowania w światowych rankingach? Macie nasze błogosławieństwo. Ale zanim znowu zaczniecie rozmawiać o tym, co się należy nauczycielom, powiedzcie głośno, co się należy dzieciom. Mamy niż demograficzny. To świetna okazja do odsiania ze szkół słabych nauczycieli niszczących przyszłość naszej młodzieży. Bądźcie patriotami, zobowiążcie dyrektorów, by na koniec każdego roku zwalniali nauczycieli, których wychowankowie mieli najgorsze wyniki na testach. To samo z subsydiami dla uczelni, pieniądze powinny być rozdzielane według pozycji w światowych rankingach, a nie według liczby zatrudnionych.

My też jesteśmy za zmianą konstytucji. Ta napisana na kolanie, anachroniczna w wielu punktach, nie wytrzymuje już konfrontacji z rzeczywistością. Zmienić nie znaczy dopisać nowe zakazy, ograniczenia wolności i jeszcze więcej wątpliwości. Spróbujmy tym razem zrobić to tak, żeby z każdego paragrafu jasno wynikało to, co jest w nim napisane, a nie to, co jakiś oderwany od rzeczywistości profesor, napędzany drogą whisky, wysnuł z tego paragrafu po tym, jak już ujrzał dno szklanki.

***
Tekst ukazał się we WPROST