Same złe wiadomości
Jerzy Wysocki 20.07.2016

Jest taki obiekt, urządzenie – nie wiadomo jak to nazwać, które kojarzy się tylko ze złymi wiadomościami. To coś przez wieki nie miało takiego charakteru. Kojarzone było neutralnie a nawet pozytywnie. Mogło sprawić radość, przynieść dobrą nowinę, mile zaskoczyć. Unikalność urządzenia polega też na tym, że nie możesz w nie/nią włożyć, a tylko możesz wyjąć. I nie chodzi o nowatorskie produkty inwestycyjne, ani to o czym myślicie….. Chodzi o skrzynkę pocztową.

Kiedyś można było wyjąć kartkę pocztową z życzeniami imieninowymi od cioci ze Szczecina, życzenia świąteczne na kartce ilustrowanej bałwanem od kolegi przypadkowo poznanego na wakacjach. Można było wyjąć zaproszenie na imprezę i list miłosny w kopercie zapachowej, mającej na adresacie zrobić inspirujące wrażenie. Przykre, sztuka pisania listów czyli – trudne słowo – epistolografia, umarła. Przynajmniej w tej formie.

Skrzynka pocztowa istnienie, ale budzi tylko pejoratywne konotacje. Strach do niej podejść. Same złe wiadomości – to już wiesz wyjmując zawartość. Wezwanie do zapłaty od telewizji kablowej, wezwanie do sądu w charakterze świadka (ulga – że nie oskarżonego), wyliczony podatek gruntowy, kwit o niedopłacie za wodę. Groźny papier z administracji o segregowaniu śmieci. W sumie to błahostki. Ze skrzynki możesz wyjąć swą ponurą, pogrążoną w nędzy przyszłość. Już na kopercie widać, że to nie list miłosny. Tam jest złowrogie logo ZUS.

Papier w sumie logiczny i czytelny, w odróżnieniu od innych pism urzędowych. Standard papieru i druku – najwyższa klasa, przyjazna zielona kolorystyka. Tylko te wyliczenia wprawiają w depresję. 589, 97 zł – „jakie ubezpieczony mógłby osiągnąć pracując do wieku emerytalnego”. Adresat pewnie może mieć ze stówkę więcej gdyby mu się chciało – patrz odpowiednia rubryka – ustanowić kapitał początkowy, czyli grzebać w piwnicach nieistniejących firm by udowodnić, że kiedyś też się pracowało. Adresatowi się nie chce. Uwierzył w moc prawa, że urzędy nie mogą wymagać dokumentów, których są posiadaczami.

Rubryki szokują precyzją i wprowadzają w depresję. Jak z niej wyjść ? każdy ma swoje sposoby. Można otworzyć półlitrówkę, co tylko przeniesie w czasie problem egzystencjalny powodując też kaca. Można włączyć TV i dowiedzieć się, że rząd przyjął wczoraj propozycję prezydenta i – zgodnie z obietnicą wyborczą – wiek emerytalny zostanie skrócony. To dobrze czy źle? Informację z TV można uznać za obojętną, bo co ekipa to inna koncepcja uszczęśliwienia ludzi na jesień życia. – Co mi za różnica, kto nie wypłaci mi emerytury – z uporem maniaka powtarzam słowa profesora Roberta Gwiazdowskiego odnośnie OFE czy ZUS.

Mam uprzejmą prośbę do ZUS i Poczty Polskiej o niezaśmiecanie mi urządzenia zwanego skrzynką pocztową, a po spełnieniu standardów UE euroskrzynką. Wiem, że robicie to w dobrej wierze i w imię transparentności systemu ubezpieczeń socjalnych. Przykro mi, że wasze pismo zapełni śmietnik luzem (bez segregacji). Nic do Was nie mam. Zamiast finansowych estymacji liczę na kartkę świąteczną, najlepiej z bałwanem.

Fot. Mariya Chorna/ na lic. Creative Commons/ flickr.com