Skąd wziąć bilion złotych?
Robert Gwiazdowski 06.05.2014

Gdy w zeszłym roku Pan Premier Tusk obiecał „700-800” miliardów na inwestycje przeszło to jakoś w części mediów bez echa. Za to w drugiej części przyjęte zostało ze złośliwymi komentarzami z dużym niedowierzeniem. W mijającym tygodniu Pan Premier Kaczyński zapowiedział „bilion”. To raptem 25% więcej od Tuska. Media zamieniły się rolami. Pierwsze tropią skąd Kaczyński weźmie milion, drugie wychwalają świetny pomysł.

Chciałem powiedzieć, że „bilion” nie jest problemem. Problemem jest to, skąd Pan Premier Kaczyński chce go wziąć? Mają to być fundusze unijne, mechanizmy „lewarujące” oraz „sto miliardów nadpłynności w bankach”.

W polskich przedsiębiorców Pan Premier Kaczyński dalej nie wierzy. Woli z czapeczką kwestować po „środki unijne” niż odblokować gospodarkę, jak to 25 lat temu zrobili Rakowski z Wilczkiem. A w bankach to nie ma żadnej „nadpłynności”. Może to Pan Senator Bierecki jakoś postara się Panu Premierowi Kaczyńskiemu wytłumaczyć?

Co ciekawe Pan Premier Tusk w niczym nie ustępuje Panu Premierowi Kaczyńskiemu. Właśnie się bawił górnikami na Barbórce. Niektóre media, te co uważają, że 800 mld od Tuska były złe, a bilion od Kaczyńskiego dobry, przyczepiły się rozbawionej Pani Premier Bieńkowskiej w mundurze górniczym. Osobiście uważam, że: 1) nie ma nic złego w takiej zabawie, 2) Pani Premier w tym mundurze wyglądała bardzo fajnie. Problem w tym, że Państwu Premierostwu nie przyjdzie do głowy, żeby spotkać się z przedsiębiorcami. Już nawet nie biesiadować z nimi ale po prostu porozmawiać o ich problemach i pomysłach na ich rozwiązanie.

Bo dziś to nie na węglu polska gospodarka stoi – jak za Gierka. Dziś o jej sile stanowią „Misie” wytwarzające 67% PKB. Powiedzmy uczciwie, że część z nich żywi się okruchami z politycznego stołu. Jakieś kontrakty rządowe. Zlecenia ze spółek skarbu państwa. Albo jakaś dotacyjka z Unii nie wiadomo na co. Ale przytłaczająca większość tych Misi to ciężko i uczciwie pracujący ludzie.

Kto tę siłę zmobilizuje?

Bo ta siła jest w stanie wygenerować ten „bilion”. To państwowe stocznie i kopalnie potrzebowały przez lata ochrony przed zagraniczną konkurencją. Czy Poczta Polska. Czy nasze „chempiony” energetyczne, które mogą funkcjonować w postkomunistycznej formule głównie dzięki temu, że nie mamy transgranicznych linii przesyłowych, co wyklucza import energii.

Polskie Misie konkurencji się nie boją – wręcz przeciwnie. Sami wchodzą na rynki zagraniczne. I płacą coraz wyższe podatki. Niech im tylko kolejni Premierzy pozwolą.