Śmieszne życie Prezesa.
Cezary Kaźmierczak 08.12.2014

Nigdy nie przypuszczałem, że bedąc prezesem organizacji pracodawców, będę jakieś bramki i kordony musiał stosować. A muszę.

W sumie to prześladuje mnie 5 grup osób i bez bramek oraz kordonów nie byłbym w stanie nic robić, tylko bezproduktywnie spotykać się i spełniać zachcianki.

Oto one (bez hierarchii intensywności):

Studenci

Dumny jestem z naszej młodzieży. Nie ma najmniejszych kompleksów. “Piszę pracę (taką a taką), czy mógłby Pan przygotować mi kilka argumentów (w sprawie takiej a takiej) w terminie do 19 grudnia?”. Nie zginiemy z taką młodzieżą!

Przedsiębiorcy

Znaczna część przedsiębiorców dostrzega potrzebę istnienia organizacji pracodawców, gdy im się ktoś dobierze do skóry. Wówczas dzwonią i piszą. Ja na ogół odsyłam do organizacji, “do której należą”. – “Ale ja do żadnej nie należę!”. – “No to trudno, musi Pan sobie radzić sam!”. Od jednego z takich przedsiębiorców usłyszałem: “Pan ma statutowy obowiązek mnie bronić! Ja jestem niewinny!”. (Dla porządku – bronimy tylko naszych Członków, bo inaczej też chyba niczym innym nie bylibyśmy się w stanie zajmować).

Korporacje

Tutaj w większości przypadków akcja idzie na tzw. “głupią cipę”. Nasza firma ma “nieprawdopodobną, unikalną” ofertę dla sektora MSP, robi to pro publico bono – prosimy o rozpowszechnienie, bo to korzystne dla sektora MSP. Oczywiście jestem urzeczony tą charytatywną działalnością, ale odmawiam, bo chyba niczym innym nie moglibyśmy się zajmować, niż propagowanie “korzystnych i charytatywnych” aktywności korporacji dla MSP. Święte oburzenie za odmowę!

Dziennikarze (99% media trzeciorzędne)

Jak studenci – w zasadzie proszą o napisanie za nich artykułów. To musi jakoś działać, bo liczba tego typu próśb od dziennikarzy z mediów, o których dowiaduję się z maila, jest dość duża.

Ciekawi świata i ludzi

Jest to grupa osobników, różnego pochodzenia i profesji, którzy chcą się spotkać nie wiadomo po co. Żeby poglądy wymienić. Cecha charakterystyczna to alergiczna reakcja i święte oburzenie na maila asystentki, żeby napisał w mailu o co mu chodzi. Różne cuda w swojej karierze prezesa organizacji pracodawców widziałem w tym zakresie – np. pewien przedsiębiorca z listy najbogatszych Wprost, spotkał się ze mną i ku mojemu zdumieniu, opowiedział mi swój życiorys!