Strach przed praktyką. Co nam skonfiskują (legalnie)
Artur Kiełbasiński 11.10.2016

Resort sprawiedliwości przyspiesza prace nad konfiskatą rozszerzoną. Przepisy wyglądają groźnie, ale jeszcze niebezpieczniejsza może być praktyka ich stosowania.

O projektach związanych z konfiskatą dyskutowano w poniedziałek w Warszawie. Resort sprawiedliwości zapowiada szybkie sfinalizowanie prac nad nowymi przepisami dotyczącymi konfiskaty. Mają one uprościć dochodzenie należności od przestępców gospodarczych. Ale nie tylko, bo możliwości jest więcej. Europejska dyrektywa w tej sprawie wymienia szereg innych przestępstw, takich jak przestępczość komputerowa lub czerpanie zysków z pornografii dziecięcej, w przypadku których można stosować przepisy o konfiskacie.

Przepisy dopuszczają możliwość konfiskaty majątku nawet na etapie przed wyrokiem prawomocnym, – gdy zachodzi ryzyko np. ucieczki podejrzanego. Szczegółowo rozpisane jest jak i kiedy dochodzić składników majątkowych od osób, które miały pomagać w ukrywaniu przestępczych dochodów i majątków. Tworzone właśnie przepisy zakładają także możliwość „odpowiedzialności przedsiębiorstwa” za popełniane przestępstwo, co budzi daleko posunięte obawy osób/inwestorów będących np. mniejszościowymi akcjonariuszami wielkich firm. Nie mają oni bowiem realnego wpływu na działanie np. ogromnych spółek akcyjnych.

Te zapisy co do zasady są zgodne z unijną dyrektywą w tej sprawie, co więcej w dużej mierze opierają się na niej. Dlatego same przepisy, acz budzące niepokój, nie są największym problemem. Problemem może być sposób ich stosowania i ew. wynikające z tego nadużycia. Nie ulega bowiem wątpliwości, że przy opieszałości polskiego wymiaru sprawiedliwości, może dochodzić do nadużyć i nieporozumień. Źle stosowane przepisy mogą paraliżować działalność setek firm. Co więcej – dotychczasowe doświadczenia wskazują, że bardzo często przestępcza działalność jednego kontrahenta powoduje kłopoty drugiej strony umowy. Znane są dziesiątki przypadków stosowania tzw. solidarnej odpowiedzialności za VAT, gdy uczciwy przedsiębiorca płaci za wyłudzenia drugiej strony umowy.

Stąd wątpliwości i obawy dotyczące nie tyle treści przepisów, ile sposobu ich stosowania. Czy wystarczy rozsądku i odpowiedzialności po stronie prokuratury? Bo w przypadku konfiskaty nie ma co się pocieszać, że „kiedyś sprawa się wyjaśni”. Zanim to nastąpi, zrujnuje się komuś uczciwemu życie. Dlatego dziś kluczowe jest pytanie, czy są w planowanych przepisach „bezpieczniki” umożliwiające szybkie i sprawne wyjaśnianie nieporozumień lub działań zbyt drastycznych. Niestety, takich jednoznacznych bezpieczników nie widać.