Tajna Księga rządu o 447
Tomasz Wróblewski 22.05.2019

Przedziwną strategię przyjął rząd w sporze o restytucje żydowskiego mienia bez-spadkowego. Nie wiem czy to strach przed antysemicką krytyką, czy zwykła przedwyborcza panika, ale błędem było przekazanie cichcem Departamentowi Stanu „Białej Księgi” – listy wszystkich zadośćuczynień i wypłat na rzecz organizacji czy prywatnych osób – Żydów o polskich korzeniach.

 

O Białej Księdze mówiłem i pisałem już dwa lata temu. Zwracałem uwagę, że przemilczanie sprawy i udawanie, że problem sam się rozwiąże niczego nie rozwiąże. Czy nam się to podoba czy nie, organizacje jak Światowa Żydowska Organizacja Restytucji WJOR czy współpracujące z nią organizacje jak Światowy Kongres Żydów i Amerykański Komitet Żydowski, traktują kwestie zadośćuczynień priorytetowo i wykorzystają swoje ogromne wpływy w Kongresie do wzmożenia nacisków na Polskę. Przestrzegałem też, żeby nie traktować sprawy wyłącznie w prawnym wymiarze, bo rzecz nigdy do sądu nie trafi. Punktem odniesienia może być dla nas Szwajcaria, kraj, który nie potrzebuje amerykańskich wojsk, ani gwarancji bezpieczeństwa. Teoretycznie, w pełni niezależny i uodporniony na polityczny szantaż. A mimo to Szwajcaria ustąpiła i wypłaciła organizacjom żydowskim odszkodowanie za tzw. „martwe konta” – konta bankowe niegdyś należące do Żydów, po które nikt nie zgłosił się po wojnie. Ostatecznie banki wypłaciły półtora miliarda dolarów mimo że oficjalnie znaleziono na „martwych kontach” aż i zaledwie 700 mln dol. (na dzisiejsze pieniądze). Szwajcarzy musieli zapłacić, w innym razie groziły im twarde sankcje – zakaz operacji finansowych na terenie USA i zakaz korzystania z ich usług bankowych przez amerykańskie podmioty. Wszystko odbyło się bez sądów i oficjalnie, bez udziału Białego Domu.

Kiedy pierwszy raz mówiłem o Białej Księdze, zakładałem, że będzie silnym orężem marketingowym w tej dziwnej wojnie emocji i supozycji. Ostatecznie Księga została przygotowana, i to z niezwykłą precyzją. Potem była poprawiana, szlifowana przez rodowitych amerykańskich doradców językowych. Na koniec rząd zdecydował się ją utajnić i ostatnio przekazał, w pełnej tajemnicy, Departamentowi Stanu, w ramach wypełniania postanowień ustawy 447. Przypomnę Kongres zobowiązał amerykański rząd do zebrania informacji na temat postępów w zwrocie zagrabionego mienia żydowskiego, zgodnie z postanowieniami Deklaracji Terezinskiej z 2009 roku.

Nasz błąd nie polega na tym, że rząd wyszedł naprzeciw amerykańskim oczekiwaniom. Błędem jest ukrywanie Księgi.

Amerykańskie media, nieświadome istnienia Księgi, w dalszym ciągu oskarżają nas o nierespektowanie prywatnej własności i brak szacunku, empatii dla ofiar Holocaustu. Nawet przychylne nam na co dzień media, jak choćby telewizja Fox, uważa, że polski rząd zachowuje się niemoralnie. W ostatnim czasie mieliśmy wysyp oskarżycielskich materiałów na temat postawy polskiego rządu, który „odmawia zwrotu mienia prawowitym właścicielom”. Nigdzie nie pojawiła się informacja o zwróconym majątku, ani o tym, że spór głównie dotyczy mienia bezspadkowego.

W swoich rekomendacjach, nie tylko sugerowałem, żeby Białą Księgę ogłosić, ale żeby ogłosić ją z przytupem. Najlepiej jednocześnie w Warszawie, Nowym Jorku i Tel Awiwie, dodatkowo wzmacniając przekaz wystąpieniami rodzin i organizacji, którym zwrócono należne mienie. Nie musiałem zresztą sam tego wymyślać, wystarczyło popatrzeć jak zrobili Czesi, którzy nagłaśniali każde kolejne przekazanie nieruchomości i … również z przytupem, przekazali 10 mln dolarów na konto Fundacji Ofiar Holocaustu. Tej samej instytucji, która wcześniej zajmowała się zabezpieczaniem funduszy przekazanych przez Szwajcarskie banki. Ostatnio pieniądze wpłaciła tam nawet Rumunia, również z medialnym wsparciem – 2.9 mln dolarów. Efekt widać gołym okiem, zarówno wczytując się w amerykańskie czy izraelskie media, jak i przeglądając stronę WJRO – bardzo łaskawą dla Czechów, a w przypadku Polski pełną wyrzutów i linków do oskarżycielskich tekstów.

W kontekście Białej Księgi niezrozumiałe są też deklaracje polskiego rządu, że żadnych wypłat nie będzie. Rozumiem, że PiS kieruje swój komunikat do polskiego wyborcy, ale chcąc nie chcąc trafia z nim też do Ameryki i Izraela. Zamiast odcinać kupony od Białej Księgi, dodatkowo utwierdzamy przekonanie, że Polska nie respektuje własności prywatnej i nie zwraca mienia zrabowanego przez komunistów. Jeżeli ktoś sądzi w Warszawie, że w tej atmosferze Departament Stanu, po przeczytaniu „tajnej” Białej Księgi, stanie przed komisją Senacką w Waszyngtonie i na pół roku przed prezydenckimi wyborami w USA, powie, że Polacy są jednak fajni, zostawmy ich w spokoju, to jest w głębokim błędzie. Zmarnowana szansa.