Tak umiera partiokracja
Tomasz Wróblewski 01.06.2015

Wybory prezydenckie wygrał Zmiana. Wygrał czy wygrała, ale w debatach i medialnych popisach oratorskich najczęściej przywoływana jest Zmiana. Zmiana wprowadza się do pałacu prezydenta, wali do drzwi premiera, szefów NBP, KNF, TVP, agencji, spółek skarbu. Nadchodzi. 

Zmiana wygrała, bo młodość tak chciała, bo jest znudzona, bo ma dość, bo to gówniarze. I im bardziej przyjmuje formę osobową, tym większe przerażenie budzi w obozie rządzącym. Ze scenariuszy wydostających się z kancelarii premiera wyzierają chaos i panika. Desperacja mija się w drzwiach z aberracją i wszystkie uciekają przed Zmianą. Jednego dnia rząd rozważa podanie się do dymisji, drugiego tylko wymianę wszystkich ministrów, a wieczorem odwołanie tych, co dali się nagrać u Sowy. 

Medialna arystokracja straszy powrotem do średniowiecza. Do czasów, kiedy ich media nie były subsydiowane przez państwo. Nie wynaleziono kroplówki reklamowej. Argument o średniowieczu jest zasadny, w końcu bez rządowych pieniędzy styl prorządowych dziennikarzy mocno straci na nowoczesności.

U jednych Zmiana wywołuje panikę, innych wprawia w katharsis – rozładowuje emocjonalnie. Wicepremier Tomasz Siemoniak w dziwnym chilloucie zapewnia, że PO da sobie radę w wyborach, bo postawi na Europę. Człowiek, który zasłynął przetargiem na helikoptery, wsparł francuskich dostawców kosztem polskich spółek, wierzy, że Europa przyjdzie PO na ratunek, uśpi czujność wyborców i na jesieni zagłosują jak w transie. W psychologii nazywa się to efektem wyparcia. Wyparcia rzeczywistości, w której Europa nie widzi problemu w reorientacji polskiego rządu. Przeciwnie, kraje jak Wielka Brytania od dawna inwestują w kontakty z polską prawicą i liczą, że po latach niemieckiej dominacji w polskiej polityce wrócimy do większej równowagi z Zachodem. 

Poważniejsza rzecz dzieje się z bankami. Zwykle czujne i przewidujące kilka ruchów w przód, przeoczyły wynik wyborów. Związek banków złożył ofertę frankowiczom, która Zmianie tylko dodała kolorków. Wygląda na to, że nie będą musieli nawet czekać na nowy rząd. Zmianę i nowe regulacje narzuci im pewnie jeszcze ekipa ciepłej wody w kranie. 

To wszystko dalej nie odpowiada na pytanie, co Zmianę tu sprowadziło. Najczęściej tłumaczy nam się to zmianą generacyjną. Ale młodzi w polityce byli zawsze. Partie roją się od młodych, cynicznych wilczków. Jeżeli tym razem jest inaczej, to dlatego że wypalił się dotychczasowy model polityczny. Partiokracja. Model znany z Meksyku czy Włoch, a genialnie zaadoptowany przez Donalda Tuska. Nie wiem, kiedy pomysł zrodził się w jego głowie. Może po eksperymentach z jednym okienkiem, może wcześniej, ale zrozumiał, że rząd nie miał realnej kontroli nad administracją. Państwo było niesterowalne, decyzje rządu odbijały się jak od ściany. Upartyjnienie administracji i znaczącej części gospodarki kontrolowanej przez budżet spowodowało, że osoby na wszystkich szczeblach machiny czuły osobisty związek z partią. Pan podnoszący szlaban przed parkingiem państwowej instytucji wiedział, że zawdzięcza posadę PO. W prostej linii kuzynowi męża siostry, ale ten zależał od partii. Rozbudowanie administracji i trzymanie spółek skarbu na krótkiej smyczy miało głęboki sens. Tak jak we wzorcowej partiokracji w Meksyku. PO jak PRI (Partido Revolucionario Institucional) upartyjniała najdrobniejsze enklawy państwa. Stąd też zaskoczenie wygraną Dudy. Bo choć wygrał kilkoma procentami, ale wygrał z całą machiną od urzędów przez spółki, media, uczelnie, szkoły, samorządy po pana na parkingu. Ale jak w każdej piramidzie kiedyś musi zabraknąć pieniędzy i stanowisk.

Pytanie, czy PiS celebrujący Zmianę rozumie, co tak naprawdę się zmieniło? Że nie wystarczy wtłoczyć w ten sam krwiobieg własny aparat partyjny. Bo to nie PO pada. To kończy się partiokracja.

Jeżeli jest coś, od czego Zmiana naprawdę zależy, to odbudowa naszej przedsiębiorczości. Dziś i przez następne trzy tygodnie będziemy Państwu prezentowali najlepsze polskie spółki. Polski kapitał. 200 „Wprost” – prawdziwy obraz polskiej zmiany. 

— 

Tekst ukazał sie we WPROST