Tempo transformacji energetycznej, a potrzeby polskiego przemysłu.
Włodzimierz Ehrenhalt 28.09.2020

Warto chyba już coś napisać o energetyce. Jest sporo inicjatyw, a mało konkretnych działań tak niezbędnych dla poprawy sytuacji inwestycyjnej w energetyce odnawialnej. Trochę się obawiam, że polityka znowu wzięła górę nad pragmatyzmem.

 

Można się cieszyć z tego, że władze zrozumiały wreszcie powagę sytuacji i podejmują działania w stronę prawdziwej transformacji energetyki w oparciu o źródła rozproszone. Najnowsza propozycja nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii wychodzi naprzeciw oczekiwaniom środowiska i widać już, że istnieje zrozumienie nieodwracalności tego kierunku. Jednakże tempo proponowanych zmian budzi zrozumiałe obawy, że nie będziemy w stanie sprostać zapotrzebowaniu na zieloną energię już w najbliższych latach. Unia Europejska idzie w wyraźnie zdefiniowanym kierunku, cały przemysł Unii ma być zielony. I ma być zasilany zieloną energią. I nie ma od tego odwrotu. A polski eksport to w 70% kierunek unijny.

Co zrobimy, jeśli nie będziemy w stanie dostarczyć takiej energii do naszych fabryk? Czy w ogóle będziemy w stanie ją kupić, a jeśli to po jakiej cenie? Jeszcze jest czas, żeby uchwalając szybko niezbędne ustawy poprawić naszą sytuację w tym zakresie, jednak zbyt wiele czasu nie mamy.

Byłem pewien, że najnowsza nowelizacja ustawy o źródłach odnawialnych będzie uchwalona najdalej w trzecim kwartale i będzie obowiązywać najpóźniej od stycznia 2021, tymczasem i ten termin jest zagrożony. Tymczasem ta ustawa to jakby papierek lakmusowy dla inwestorów, potwierdzający wolę naszych władz powrotu do fundamentalnych zasad transformacji polskiej energetyki. Bez jej uchwalenie zarówno polscy, jak i zagraniczni inwestorzy nie mogą przystąpić do działań, gdyż zasady polityki energetycznej dalej pozostają niejasne.

Jest też druga nowelizacja bez której nie odzyskamy wiarygodności inwestycyjnej. To oczywiście zniesienie blokady rozwoju lądowej energetyki wiatrowej, czyli słynne 10H. Tutaj także prace są bardzo zaawansowane i zarówno Ministerstwo Rozwoju, jak i Ministerstwo Klimatu wykazały dużo inicjatywy w opracowaniu i uzgodnieniu prawidłowych zapisów tej nowelizacji, jednak z przyczyn związanych z zawirowaniami politycznymi ustawa jeszcze nie była przedmiotem obrad komisji. Oznacza to, że może się zdarzyć, iż w tym roku nie wejdzie pod obrady parlamentu. Obie nowelizacje są wskaźnikami dla inwestorów i instytucji finansowych ich wspierających. Nie można z tym zwlekać, ponieważ skutki mogą okazać się bardzo bolesne.

Można uznać za nasz wspólny sukces, że polityka energetyczna zaczyna się powoli wymykać podziałom politycznym, co tylko może dobrze służyć rozwojowi całej naszej gospodarki. Musimy jednak zdecydowanie przyspieszyć tempo tych zmian, które są niezbędne również z punktu widzenia całej energetyki konwencjonalnej i przyszłości polskiego górnictwa.

Trzeba jasno wszystkim uzmysłowić, że tylko rozwój źródeł rozproszonych umożliwi nam skorzystanie ze środków unijnych przeznaczonych na sprawiedliwą transformację, czyli na politykę względem górnictwa.