Trump w Warszawie a Xi na Kremlu
Tomasz Wróblewski 03.07.2017

W partyjnej zapalczywości, naszym komentatorom, amerykanistom, politologom – tym  z lewej i z prawej, umknie pewnie inne czwartkowe spotkanie. W tym samym dniu i czasie, kiedy Trump będzie przemawiał na placu Krasińskich w Warszawie, na Kremlu Putina odwiedzi  przywódca Chin Xi. Zatrzyma się w drodze na szczyt G-20. Będzie pierwszym w historii chińskim przywódcą, który przylatuje do Rosji jak do kraju zależnego. W przenośni i dosłownie.

Ostatnie lata sankcji i oderwania od zachodnich rynków, skazały Rosję na trwałą pomoc Pekinu. Po latach negocjacji Moskwie udało się podpisać umowę na dostawy gazu do Chin. Potężny kontrakt wart 400 miliardów dolarów, który dla Kremla był koniecznością, a dla Chin doskonałą okazją do zwasalizowania Rosji. Uzależnienia Rosji od chińskich kredytów, technologii i interesów politycznych.

Gaz i ropa wciąż stanowią połowę wpływów  rosyjskiego budżetu. Podczas gdy Chiny przestawiają się z surowców i taniej siły roboczej, na własną technologię i inwestycje zagraniczne, Rosja zapada się w sobie i mimo prężenia muskułów na Krymie czy w Syrii, traci możliwości oddziaływania gospodarczego na swoich sąsiadów. Chiny zaraz po Unii Europejskiej są największym partnerem handlowym Rosji, podczas gdy dla Chin Rosja to zupełny margines. Nie mieści się nawet w pierwszej dziesiątce importerów czy eksporterów. Chińskie inwestycje omijają Rosję szerokim łukiem. Pekin uważa  to po prostu  za zbyt ryzykowne przedsięwzięcie  i pozbawione sensu. Rosja prócz surowców nie ma nic do zaoferowania, głodnym nowych technologii Chinom. Najnowsze sankcje, jakie amerykański senat chce nałożyć na rosyjski przemysł energetyczny, jeżeli zostaną przegłosowane, ostatecznie uzależnią ją od Chin. W innym razie Putin straciłby kontrolę nad własnym państwem coraz bardziej pogrążającym się w chaosie.

Możemy sobie dziś spekulować co też Trump powie w Warszawie, jak polski rząd potrafi wykorzystać wizytę, ale ciekawsza wydaje się rozmowa Putina z Xi. To jak Chiny chcą sobie teraz ustawić wielkiego-skarłowaciałego sąsiada. Jak i do czego będą go wykorzystywać w przyszłości.