Tusk przygotowuje grunt pod nacjonalizację banków
Tomasz Wróblewski 27.08.2014

12 szefów SKOK-ów nie otrzymało rękojmi KNF. W ośmioletniej historii urząd nadzoru bankowego, sporadycznie uciekał się do tak radykalnych kroków. Choć sam w sobie wyrok jest uznaniowy i nie wymaga głębszego uzasadnienia, to warto przypomnieć, że osoba która raz straciła rękojmię KNF nigdy już nie może pełnić żadnego menadżerskiego stanowiska w instytucji finansowej.

Decyzja budzi spore zaskoczenie, bo część SKOK-ów objętych sankcją mogła się pochwalić całkiem niezłymi wynikami i rentownością lepszą od niejednego banku komercyjnego, co do którego KNF nigdy nie zgłaszał swoich wątpliwości. Te z Kas, które miały poważne problemy, zostały wcześniej objęte nadzorem komisarycznym, część przyjęła program naprawczy, dwa z nich znalazły się w stanie upadłości, jeden zostaje właśnie przejęty przez bank. Są jednak i takie, które otrzymały wcześniej skwitowanie KNFu. Jak w takim razie wytłumaczyć fakt, że instytucje cieszą się zaufaniem, a prezesi zarządzający nimi od 10-12 lat nie są godni zaufania.

Polityczne podłoże i to jak rozkładały się sympatie partyjne między bankami a SKOK-ami nie jest czymś nowym i nie trzeba być analitykiem od instrumentów pochodnych, żeby przejrzeć grę nadzorcy. Nowe jest jednak wykorzystanie KNF-u w przedwyborczej rozgrywce partyjnej. Dotychczas urząd zachowywał dość dużą odporność na naciski polityczne. Ale i on padł. Podobnie jak NBP, GUS, NIK UOKiK. Za rok mamy wybory parlamentarne. Jeżeli sondaże utrzymają się na obecnym poziomie, to rządy przejmie PiS ze swoim ambitnym programem nacjonalizowania, czy jak tam woli Kaczyński, polonizowania banków. Bez skrupułów sięgnie po narzędzia polityczne, jakie PO wystawiło mu na tacy, czyli NBP i KNF. Wtedy oczywiście odezwie się pisk liberałów i błaganie o pomoc Brukseli w wojnie z upolitycznieniem niezależnych instytucji finansowych. Za późno. Grunt pod orbanowską rewolucję w bankowości właśnie przygotował Tusk.

Fot. KPRM/flickr.com