Tworzymy rząd
Robert Gwiazdowski 18.06.2015

Jak po raz trzeci usłyszałem wczoraj, że mam być premierem, postanowiliśmy wieczorem w Zielonym Niedźwiedziu pomyśleć o składzie Rady Ministrów. Pani Ola – kelnerka – zapewniała, że stenogram z nagrań da nam gratis. Okazało się jednak, że do rządu to za dużo chętnych nie ma. Koledzy mówią, że za 6 tysięcy „to może pracować złodziej albo idiota”.

Pewne jest tylko stanowisko dla Zbyszka Kmiecia. Obejmie on urząd Podczaszego Rzeczpospolitej. O potrzebie jego przywrócenia napisałem felieton w Rzepie zaraz po ujawnieniu, co Belka z Sienkiewiczem pili u Sowy do kolacji. Negocjowaliśmy tylko, czy będzie to stanowisko dożywotnie, czy dziedziczne bo Zbyszek ma nową narzeczoną i mają poważne plany, a wziął sobie do serca moją przepowiednię, że na ZUS za bardzo nie może liczyć.

Wojtek Bieńkowski, właściciel Niedźwiedzia i Black Caviar, był chętny żeby wziąć Orlen, bo ma już trochę dosyć przepychanek z Sanepidem. Czarek Kaźmierczak obiecał mu wsparcie u mnie (skoro chce mu się ryzykować za głupie 3 miliony rocznie) – ale pod warunkiem, że sam będzie mógł zrobić w Orlenie rebranding za 30 milionów. Żebym mógł płacić mniejsze alimenty, bo pensja premiera mogłaby mi nie wystarczyć, on zatrudni do roboty mojego syna. Co prawda ma on dopiero 11 lat, ale łatwo rozwiązaliśmy ten problem – przecież jako liberalni wyzyskiwacze mamy znieść zakaz zatrudniania dzieci.

Świetnego kandydata mamy też na Prezesa NBP – to mój kolega z Grochowa. Za komuny był cinkciarzem. Na kursach walutowych zna się na pewno lepiej niż minister Biernat na sporcie.  Pije dużo tańsze wina od Prezesa Belki, a jak pamiętam spod prysznica, bo trenowaliśmy razem w Orle, też ma „naprawdę długiego”.

Romanowi Klusce postanowiliśmy zaoferować tekę Ministra Rolnictwa. On pensję będzie mógł nawet oddać Nowakowi na zegarek. Ostatnio musiał zrobić paszporty dla swoich owiec, a my mamy taki pomysł, żeby wprowadzić paszporty dla kur. Nasze dzieci nie mogą być przecież narażone na jakąś ptasią grypę. Za rejestrację będziemy pobierać 3 złote, a za chipa 2. Do objęcia stanowisko prezesa Agencji Kurzej Skarbu Państwa chętni byli wszyscy obecni. Nawet Wojtek stwierdził, że chyba zbyt pochopnie wybrał sobie ten Orlen.

Kompletnie nie mamy za to pomysłu na MSZ, żeby „Obamie laskę zrobić”, jak się wyraził minister Sikorski. Ktoś, coś? Jak załatwi zniesienie wiz i rakiety Tomahawk z kodami źródłowymi, to potem w nagrodę gwarantujemy stanowisko w zarządzie Orlenu. Oczywiście nie na jakiejś „śmieciówce”. Porządna umowa o pracę, na czas określony, ale za to bez możliwości wcześniejszego wypowiedzenia.

Pani Oli, z uwagi na potrzebę zachowania parytetu płciowego, zaoferowaliśmy miejsce mandatowe na liście wyborczej. Zapytała dlaczego własnych żon nie wystawimy, tylko jej chcemy wstydu narobić. Bardziej niż „posłanką” woli być wiceprezesem u Bieńkowskiego. Ale proszę sobie wyobrazić, że nie w Orlenie tylko w Black Caviar. Rezolutna 🙂