Ubój rytualny polskiej gospodarki
Cezary Kaźmierczak 08.11.2017

Najpierw było tuczenie gęsi na wątróbki (na foie gras). Do zakazu podpuścili nas Węgrzy i Francuzi, którzy w ostatniej chwili sami się wycofali z powodów “tradycji”, z wielką ochotą przejmując rynki polskich przedsiębiorców. Potraktowali nas jak skrajnych durniów.

Potem było zgodne głosowanie PO/PIS w sprawie uboju rytualnego. Również ochoczo pochwaliła nas za to Postępowa Europa z jeszcze większą ochotą przejmując nasze arabskie rynki, na których dominowaliśmy.

Teraz kciuki za nas trzyma dunski i niemiecki przemysł hodowli zwięrząt futerkowych. Bardzo nam kibicują, bo zwyczajnie w inny sposób nie daja sobie rady z polskimi przedsiębiorcami. Polski Sejm to ich jedyna nadzieja.

Czas już chyba na jakieś nowe prawo: Jeśli Niemiec lub Francuz nie daje rady konkurować z polskim przedsiębiorcą, to polski rząd zakazuje polskiemu przedsiębiorcy działalności i w ten sposób rozwiązuje tą niezręczną sytuację.

Ja uważam, że w ogóle powinnismy ostrzej pójść. W ogóle stanąć na czele Światowego Postępu i w ogóle zakazać hodowli zwierząt na cele spozywcze! Same korzyści! Niemcy nas na pewno pochwalą. Sama Frau Merlel poklepie po plecach naszą Premier i powie “O Ja, ja!”. W końcu to było by dla Niemców z 1,5% PKB na rok. Z półtora miliona ludzi straciłoby pracę – też korzyśc. Nie musieliby pracować u znienawidzonych polskich prywaciarzy, u którym niektórym udało się nie pracować ani jednego dnia w życiu i staliby się klientami urzędów pracy, które obecnie nie mają co ze sobą zrobić, bo nie ma bezrobotnych! Władza miałaby się wreszcie kim opiekować! Dawać! Dawać! Dawać!

No i Postęp zostałby zaspokojony. Wszystkie te infantylne panienki i chłopięta, którzy nie mają elementarnej wiedzy o przyrodzie i świecie zwierząt i którzy w naiwny sposób idealizują wszysko co jest związane ze zwięrzętami. Według których wszystko w świecie zwierząt jest rzekomo dobre i piękne, za to ludzie są źli i sieją znieszczenie. Zwierzęta to miłe i puchate kotki, a ludzie są okrutni. To głównie mieszkańcy miast oddaleni od przyrody i nie majacy z nią kontaktu, ani wiedzy o niej i znajomości bardzo brutalnych praw rządzących światem zwierząt. Przyroda to dla nich miłe kotki i pieski z reklam telewizyjnych.

Mam nadzieję, że dojdzie do jakiegoś opamiętania i po raz trzeci nie wyeliminujemy się ze światowej konkurencji własnymi rękami.