Państwo i Prawo
Unia: nadciąga totalny kataklizm
Dariusz Matuszak 05.02.2021

Trzeba wołać na puszczy, pisać na Berdyczów, sączyć krople, które drażą skałę, Ten bezrozumny, nieprzytomny, a często fanatyczny spór, który jak rak toczy doczesne polskie życie polityczne, sprawia, że całkowicie tracimy z oczu duży obraz, słysząc tylko codzienny jazgot i przypatrując się wiecznym kuchennym awanturom. 70 do 80 procent prawa przyjmowanego w Polsce ustanawiane jest w Brukseli. To tam tak naprawdę ważą się nasze losy. I nas dotyczy wierszyk Jana Brzechwy Na straganie.

 

 

A kapusta rzecze smutnie:

Moi drodzy, po co kłótnie

Po co wasze swary głupie

Wnet i tak zginiemy w zupie

 

To, co pichcą w Brukseli, to breja, w której nas utopią. To, co się tam wyprawia, to kompromitacja, katastrofa, film tragikomiczny – Ursula: nadciąga totalny kataklizm. I nie jest to opinia uniosceptyków zwanych eurosceptykami, ale niemieckich unionapaleńców. Unia Europejska przestała już być dysfunkcyjna. Ona przeszła w stadium patologicznej niekompetencji, chaosu, nieporadności. Nawet niemieckie media mają dość tego, co wyprawia Komisja Europejska pod wodzą bezradnej pani Ursuli von der Leyen. Wiedzą, że brukselski bajzel za chwile doprowadzi do wielkiego kryzysu w Berlinie i Unia, jako koło zamachowe niemieckiej gospodarki, zwyczajnie przestanie się kręcić. Piszą o tym wszystkie niemieckie gazety. Brytyjczycy z lubością cytują je, biorąc rewanż za lata upokarzania. Nawet wielcy przeciwnicy Brexitu z mściwą rozkoszą opisują, co się wyprawia. Times udostępnił swe łamy szefowi działu politycznego największej niemieckiej gazety – Bild. Peter Tiede pisze o szczepionkowej kompromitacji:

My zrobiliśmy wszystko źle i zmagamy się z katastrofą szczepionkową. Nawet Niemcy! Potęga przemysłowa, mądry naród, królowie czystości i porządku. Zawaliliśmy sprawę. Zamówiliśmy za mało, za późno. Byliśmy zbyt skąpi, zbyt leniwi. W rezultacie Polska i Węgry już zastanawiają się, o co w ogóle chodzi w UE

I dalej:

A co zrobiła UE? Stworzyła największy w swojej historii program niszczący zaufanie. Co więcej, Bruksela i rządy państw UE zdołały potwierdzić stare uprzedzenia o powolnej Europie. Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, odrzuca wszelką winę, dodając sobie otuchy i w ten sposób jeszcze bardziej podkopuje zaufanie do swej zdolności do kierowania UE. Miód na serce populistów i antydemokratów… Von der Leyen wszczęła spór z dostawcą szczepionek, firmą AstraZeneca, co miało wyglądać odważnie, ale było po prostu głupie. Skompromitowała Europę.

Niemiecki publicysta pisze to, o czym wszyscy wiedzieli. Że Ursula von der Leyen była skrajnie nieudolną minister obrony, a Merkel wysłała ją do Brukseli, by się jej pozbyć i mieć tam posłuszną podwładną. Von der Leyen doprowadziła do upadku Bundeswehrę, zawalając zamówienia na broń, helikoptery, pojazdy, okręty, samoloty.  Tiedel pisze, iż państwa Europy od lat zsyłają do Brukseli swych zużytych polityków. Pisze o nich wręcz obraźliwie, że jak odpady nuklearne lądują na składowisku w Brukseli. I trudno nie zauważyć, że nawet Polska posłała tam cały pluton premierów, których rządy kończyły się w Polsce wielką porażką. Kopacz, tak jak Belka oddała rządy PiS. AWS Buzka nie wszedł nawet do Sejmu. Skompromitowany Cimoszewicz ustąpił z kolei właśnie AWS, a Szydło wykończył własny obóz. Niech jadą i do emerytury dorobią. Po Parlamencie Europejskim i unijnych instytucjach szwendają się też cale tabuny byłych premierów Belgii, ministrów z Hiszpanii, Włoch czy dawnych demoludów.  

Jednak wróćmy do niemieckiego publicysty.

Co gorsza, von der Leyen albo świadomie okłamała 447 milionów Europejczyków, albo nie wiedziała, o czym mówi. Jedno i drugie jest nie do przyjęcia… Kontrakt z AstraZeneca i katastrofa szczepień to ogłoszenie bankructwa Brukseli, to oskarżenie 27 państw członkowskich. Zniewaga dla nas, Europejczyków, a zwłaszcza dla zdeklarowanych Europejczyków, takich jak ja. A fakt, że my w Niemczech możemy szczepić się tylko w ślimaczym tempie, że zostaliśmy w tyle za takimi krajami jak Włochy, Bahrajn czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, jest naszym upokorzeniem. Zwłaszcza gdy spojrzymy na wyspę, która kiedyś należała do naszej UE. Jest to żenujące, ponieważ teraz to my jesteśmy głupcami.

Bild, który jest bulwarówką, czy brukowcem od blisko dwóch miesięcy pisze o kompromitacjach Brukseli. Ale nie tylko on. Wtórują mu inne dzienniki Die Zeit nazywa zarządzanie programem szczepień przez Komisję „najlepszą reklamą Brexitu”. Der Tagesspiegel pisze, że niechęć Brukseli do przyznania się do winy, jest „porażająca i graniczy z bezwstydem”. Brytyjska prasa pisze o tym, iż w Brukseli powszechne są glosy, że Ursula von der Leyen powinna podać się do dymisji. Ich rozsierdziła jeszcze próba wprowadzenia w ostatnich dniach twardej granicy między Republiką Irlandii a Irlandią Północną. Wszystko w rozpaczliwej próbie zatrzymania eksportu z Unii szczepionek zakontraktowanych przez Wielką Brytanią. Nawet Irlandczycy postawili veto i Komisja musiała ze wstydem się wycofać.  Wicekanclerz Niemiec Olaf Scholz miał na posiedzeniu rządu krzyczeć, że cała strategia Komisji to „gó…o, które się rozlewa”. Jak donosi Politico Komisję krytykuje nawet były przewodniczący Jean-Claude Juncker. 

Spójrzmy na bilans poczynań Unii związanych z koronawirusem. Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób nie było w stanie rok temu ostrzec przed pandemią, chociaż właśnie od tego jest. Kiedy zaraza wybuchła, państwa europejskie na własną rękę, w chaosie zamykały swe granice, blokując szlaki komunikacyjne, przerywając dostawy, a Unia nie potrafiła tego skoordynować. Potem poszczególne kraje jak zbójcy na drodze rabowały sobie nawzajem transporty środków sanitarnych, kombinezony, maski etc. Unia wtedy na wiosnę chwaliła się, że sfinansuje produkcję 150 respiratorów. Czujecie Państwo tę moc: po 5 sztuk na państwo członkowskie. Kiedy latem inni zamawiali szczepionki Unia była na wakacjach, a potem zajmowała się wewnętrznymi negocjacjami w sprawie przyszłego budżetu i funduszy pomocowych. Efekt jest taki, że państwa Unii są w ogonie szczepień. Wielka Brytania zaszczepiła więcej osób niż wszystkie państwa Unii razem wzięte. Frustracja Niemców sięga zenitu, bo oto najpotężniejsze państwo na kontynencie, ma 5 razy mniej zaszczepionych w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, niż Zjednoczone Królestwo, w którym po Brexicie miało zabraknąć leków. W grudniu, tuż przed świętami, Unia nie była w stanie zapobiec wielkiemu chaosowi, jaki wywołali Francuzi, odcinając Wielka Brytanię z powodu wykrycia jakiejś tam wyspiarskiej mutacji koronawirusa. Teraz jeszcze Unia podejmuje zupełnie rozpaczliwe, kompromitujące próby zablokowania wywozu do Zjednoczonego Królestwa zakontraktowanych szczepionek wyprodukowanych przez fabryki znajdujące się na terenie Wspólnoty. To są dokładnie takie działania, jakie wiosną podejmowały państwa, blokując transporty maseczek, czy kombinezonów. 

A Polska, która ma szansę wkrótce wyprzedzić niepełnosprawną, ale pełnośmieszną, zmierzająca drogą wenezuelską Hiszpanię i być czwartą gospodarką Unii, przygląda się tylko z rozdziawiona gębą tym wielkim mistrzostwom nieudolności, jakie urządza Bruksela i nie śmie się odezwać. A wszystko dlatego, że jesteśmy zakładnikami wewnętrznego sporu. Opozycja w ramach projektu „ulica i zagranica” traktuje Brukselę jak alianta, który zbombarduje PiS i pomoże zakończyć okupację. Przyjmuje na potrzeby propagandy skrajnie niedorzeczną tezę, że skoro PiS jest „głupi i zły” to każdy, kto pomaga go, obalać jest automatycznie „mądry i dobry”. A więc Komisja Europejska też.  Opozycja nie śmie więc niczego krytykować i bezmyślnie wszystko pod niebiosa wychwala, łącznie z tym że poddańczo dziękuje za szczepionki, chociaż Unia właśnie wszystkie kontrakty zawaliła. 

PiS ma zaś otwartych kilka frontów z Brukselą, więc za wszelką cenę z gorliwością nuworysza udowadnia, jaki jest prounijny. To akurat prawda – taki jest. PiS i Unię pod wieloma względami cechuje, jeśli nie pokrewieństwo dusz, bo obydwa te byty są ich pozbawione, to przynajmniej jakieś sprzężenie częściowo jednakich układów scalonych. I PiS i Unia uwielbiają centralizację i wszechwładzę urzędolników. Wierzą w ich przyrodzoną moc i ich wyższość nad obywatelem. Są przekonane, że instytucje obsadzone przez biurokratyczny i partyjny aparat wiedzą lepiej niż ludzie co jest dla nich dobre. Chcą regulować i kontrolować co się da i opodatkować wszystko, co oddycha. Kochają nowomowę i ten pompatyczny bełkot służący do wzniosłego nazywania każdej nawet najgłupszej akcji. PIS ma te swoje narodowe programy srego i owego, a Unia gdzie się da Europę na miarę jakichś tam wyzwań z tą żenującą nomenklaturą jak choćby w przypadku towarzysza Josepa Borella Fontellesa, który nosi tytuł Wiceprzewodniczący Wysoki Przedstawiciel Silniejsza Pozycja Europy w Świecie.

Udawanie, że nic złego w Brukseli się nie dzieje, jest okłamywaniem Polaków. Unia jest wspólnotą obywateli, a nie rządów, eurokratów, partyjnych aparatczyków na posadkach i w ławach poselskich. Nie istnieje to mniejsze zło, czy wyższe ukryte dobro, które każe oszukiwać, iż wszystko w Brukseli jest dobrze i powiedzieć zostawcie to nam – fachowcom, specjalistom, dyplomatom, a my wszystko po cichu, ale dobrze załatwimy.  To nie jest komedia „Jaś Fasola: nadciąga totalny kataklizm”, która dobrze się kończy. Jeśli szczepionki, póki co są ostatnią nadzieją „ocalenia” i powrotu do normalności, to Komisja po tym, co wyprawia, zasługuje na trybunały. 

W Polsce powinna wreszcie rozpocząć się dyskusja na temat funkcjonowania Unii i jej poszczególnych organów. Jak długo jeszcze można udawać, że wszystko jest w porządku? Jaka bardziej ekstremalna, bardziej ewidentna sytuacja miałaby zaistnieć, by wreszcie ktoś odważył się powiedzieć, że ten król i ta królowa właśnie rozbierają się do golasa. Na co mamy niby czekać? Aż Niemcy podeślą Ursuli von der Leyen jakichś sprawnych urzędników, którzy cala robotę za nią wykonają, a ona będzie tylko gości witać, całymi dniami wegański apfelstrudel widelczykiem skubać i jak sarenka po ruchomej bieżni pomykać? Ktoś musi podjąć dzieło naprawy tej gnijącej w oczach instytucji. To nie chodzi nawet o personalny skład Komisji, o te szkodliwe, „odpady nuklearne”, o których pisał niemiecki publicysta, tylko o głęboką zmianę strukturalną, systemową.  Wywalą Ursulę, a za chwile na jej miejsce pojawi się jakaś inna orlica.

Polska ma niepowtarzalną szansę. Niemcom nie wypada, bo sami stali się źródłem kłopotów i można im bezczelnie oświadczyć, że mają teraz szanse milczeć. Włosi właśnie pozbawili się rządu, a Francuzów i ich śniącego o napoleońskiej karierze Macrona wszyscy nie znoszą. O Hiszpanii, w której niedługo wiry wodne w rzekach łby będą koniom ukręcać, gdy te napić się będą chciały, nie ma co nawet wspominać. Dlaczego Polska nie miałaby być inicjatorem dużych zmian w Unii?  Wiemy, dlaczego i dlatego musimy pisać na Berdyczów. Bo nędza i miałkość naszych polityków każe im zajmować się tym, co lubią najbardziej: lichymi interesikami, ujadaniem na siebie i tymi wojenkami o parę mórg i duszyczek. Kto niby miałby zamachnąć się na Europę, stanąć pod żaglami i krzyknąć: „Mocniejszy jestem, cięższą podajcie mi zbroję”.