Gospodarka
Wredne PiS-owskie wiertło, czyli szyderstwa inwestycyjne
Artur Kiełbasiński 08.03.2021

Tunel w Świnoujściu, przekop Mierzei Wiślane, budowa Via Carpatia to skrajny obciach, żenada i wstyd. Przynajmniej gdyby posłuchać części mediów i polityków opozycji. To retoryk absurdalna.

 

Tunel w Świnoujściu i wielkie wiertło pokazywane w mediach stały się przedmiotem drwin. Specyficznych. Posłanka Lewicy wystąpiła w telewizji informacyjnej z wiertarką. Posłowie PO szydzili, że tunel budowany będzie z pieniędzy unijnych i miejskich, więc czemu rząd „grzeje się” przy rozpoczęciu inwestycji. Przy okazji politykom PO zabrakło momentu refleksji – skoro to takie „proste”, to czemu nie zrealizowano tego 10 albo 20 lat temu. „Grzaliby się” oni.

 

Z drugiej strony powiedzmy jasno. Przedstawiciele rządu i partii rządzącej za szybko wpadają we wzniosłą retorykę. Za dużo wydarzeń bez precedensu i przełomowych, zbyt wzniosłe opisy.

 

I ten scenariusz – wzniosłe opisy kontra szyderstwa opozycji i części mediów realizowany jest ostatnio regularnie. I uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję o tym jak, gdzie, za ile budować.

 

Tunel w Świnoujściu, od dekad wyczekiwany przez mieszkańców, to tylko jeden z takich przypadków. Jeszcze więcej emocji budzi przekop Mierzei Wiślanej. Lista „zarzutów” w tym przypadku jest niezwykle długa. Zaczyna się z reguły od szyderstw, że przekop jest za wąski, aby wszystkie nasze lotniskowce wpłynęły na Zalew Wiślany. Pomijając szyderczą treść – argument jest nieprawdziwy. Przekop ułatwi działania straży granicznej, administracji morskiej i innych służb. Ani nie na lotniskowcach, ani nawet dużych patrolowcach. Na małych, szybkich jednostkach dostosowanych do wielkości akwenu. 

Inne szyderstwo to obliczenia sprzed dekady, że wzrost opłat portowych w Elblągu może być tak niewielki, że inwestycja zwróci się za 200 lat. Problem w tym, że to argument równie racjonalny, jak ocena rentowności autostrady przez pryzmat przychodów restauracji na stacjach paliw. Nie tylko o port w Elblągu chodzi, ale głównie o turystykę, swobodę żeglugi, ułatwienia w transporcie między portami Gdańska, Gdyni i Elbląga. I na koniec – pozwolę sobie na mikro-quiz. Po rozpoczęciu budowy przekopu cena nieruchomości nad Zalewem spadła czy wzrosła? Odpowiedź jest oczywista, acz niemiła dla przeciwników. Działki w tym rejonie znacząco zaczęły drożeć. 

 

Innym przykładem wyszydzanej inwestycji jest Via Carpatia – droga mająca tworzyć oś komunikacyjną wschodniej Polski, a patrząc szerzej – to część korytarza transportowego łączącego kraje nadbałtyckie z południem Europy. Z punktu widzenia naszego kraju to pierwsza tak znaczna inwestycja północ-południe w tym regionie Polski. Pod względem drogowym Polska wschodnia przez lata była pomijana. Za mały ruch na poważne inwestycje – wyrokowali decydenci z Warszawy. W efekcie budowano od Warszawy i Krakowa na zachód, dopiero potem dociągając autostrady do granicy wschodniej. A podział komunikacyjny Polski na kraj A i B utrwalał się zaskakująco szybko. Teraz, mimo pozornie małego ruchu Via Carpatia powstaje ku rozbawieniu niektórych. Ci bardziej racjonalni straszą, że wzmocni Kłajpedę kosztem polskich portów. I to jest argument do dyskusji. Jednak nie w sporze czy budować, tylko jak łączyć Polskę wschodnią z Trójmiastem, żeby z Białegostoku było bliżej do Gdańska niż do Kłajpedy. Pisząc „było bliżej” odnoszę się do infrastruktury. Przy obecnie istniejącej sieci dróg z Białegostoku do obu miast jest równie daleko – ok. 420 km. (w linii prostej też podobnie – po ok. 360 km). Rzecz w tym byśmy tak prowadzili inwestycje w kraju, by via Carpatia nie budowała przewagi Kłajpedy. Ale to zupełnie inny problem niż wyszydzanie inwestycji kluczowej dla wschodniej Polski.

 

Kolejna wyśmiewana inwestycja to Centralny Port Komunikacyjny. Pomijając idiotyzmy wypowiadane przez polityków, że „niepotrzebny, bo wielkie lotnisko jest w Berlinie”, dyskusja o CPK jest w naszym kraju na skrajnie niskim poziomie. Nie słychać debat o przebiegu kolejowych tras dojazdowych, niewiele osób jest skłonnych debatować o sposobach finansowania czy skali inwestycji. Politycy PO, którym przypomni się, że koncepcję wielkiego lotniska promował niegdyś Cezary Grabarczyk, polityk PO. Niespełna dekadę temu przekonywał, że nie ma innego wyjścia, że Okęcie się zatka. Z czasem punkt widzenia polityka PO ewoluował (jego prawo) i dziś on sam i PO nawet nie krytykują, ale wyszydzają projekt. Całkowicie się przy tym pomija fakt, że projekt CPK, to nie samo lotnisko, ale cały system dojazdowy, w tym rozwój połączeń kolejowych na wielką skalę.

 

Podobnych przykłady wyśmiewanych inwestycji jest zresztą więcej. W internecie można było regularnie oglądać informacje, że w czasach rządów PiS wybudowano w Polsce 0 km autostrad. Szyderstwa co niemiara. A ja jako kierowca jestem zachwycony, bo w tym czasie oddawano do użytku setki kilometrów dróg ekspresowych. Dla mnie – różnicy w standardzie podróży nie widać, a płacić bezpośrednio za przejazd nie muszę. Czysty zysk.

 

I nie chodzi o to by wszystkie inwestycyjne pomysły rządu i samorządów wychwalać pod niebiosa. Zdrowy krytycyzm jest bezcenny, bo inwestycyjne błędy zostają z nami na lata – w postaci kolejnych lotnisk-widm, aquaparków, które nie zarabiają na siebie czy przewymiarowanych stadionów, które mogłyby być o połowę mniejsze. Chodzi o to, by racjonalnie dyskutować o inwestycyjnych planach, a nie kpić na oślep z każdego przedsięwzięcia.