Wybory 2020. Szachy 2024.
Cezary Kaźmierczak 20.05.2020

W postaci pandemii Bóg dał naszej klasie politycznej szansę na zmianę naszej kretyńskiej konstytucji, poprzez likwidację powszechnych wyborów prezydenckich (“niemożliwe z powodu pandemii”) i wyboru Prezydenta przez Parlament. Najlepiej zwykłą większością, żeby uniknąć dodatkowego kupczenia, w kadencjach niepokrywających się z parlamentarnymi (dla mniejszego zamętu najlepiej 7 lat) i z radykalnie zmniejszonymi kompetencjami – bez udziału w procesie legislacyjnym i żadnego nadzoru nad wojskiem czy polityką zagraniczną. Słowem model izraelski czy niemiecki.

 

To są oczywiście fantasmagorie, niegodne naszych watażków i ich zajazdów i rokoszy, więc zostaną czym są – narzędziem ustawiania sceny politycznej pod wybory parlamentarne.

W tej chwili wygląda na to, że ratując się przed śmiercią zmieniając kandydata – PO nie wierzy w żadne zwycięstwo w wyborach, chodzi tylko i wyłącznie o 2 wynik i zachowanie statusu głównej opozycji. Dlaczego tak sądzę? Dlatego, że wystawiła Rafała Trzaskowskiego. Wybory prezydenckie w Polsce, to konkurs piękności. Kto chce je wygrać musi wystawić kandydata w miarę centrowego. Tymczasem Trzaskowski centrowy nie jest – jest wyraźnie lewicowy i ma minimalne, o ile nie zerowe, szanse na pokonanie PAD. Tej kandydaturze jest też bardzo rady PIS: pojedynek PAD – Kosiniak-Kamysz mógłby mieć bardzo różny wynik. Pojedynek PAD – Trzaskowski ma wynik raczej przesądzony.

Zatem jeśli Rafał Trzaskowski będzie nr 2 wszyscy będą w miarę szczęśliwi. Status quo zostanie zachowane. Do czasu.

Trzaskowski nr 3 oznacza definitywne zaoranie SLD, która skądinąd sama się znowu zaoruje, bo Platforma chcąc przeżyć, będzie musiała uciec na lewo i wyrżnąć grasującą tam dotąd watahę.

Zarówno Hołownia, jak i Kosiniak-Kamysz mają większe szanse na pokonanie PAD niż Trzaskowski. Jeśli któremuś z nich udałoby się jakimś cudem przeskoczyć Trzaskowskiego i wejść do II tury – wokół niego powstanie nowy, centrowy obóz polityczny. Ale nawet jeśli tak się nie stanie, a obaj uzyskają przyzwoity wynik, będą skazani na jego założenie przez elekcją 2024, o ile oczywiście mają instynkt samozachowawczy i zdolność współpracy. Gdyby ta partia powstała – siłą rzeczy zepchnie PO na lewo, która pisałem co będzie musiała zrobić z SLD.

SLD jest w najtrudniejszej sytuacji – z jednej strony może ją przejechać walc walącej się PO, z drugiej po raz kolejny w swojej historii została podjęta decyzja typu “sztandar wyprowadzić”. Poprzednio była to decyzja pt. Magdalena Ogórek, teraz pt. Robert Biedroń. To jest zdumiewające. Tym bardziej, że owe decyzje podejmowali ludzie inteligentni (choć cyniczni i źli). Nie będę ukrywał, że mnie to nie cieszy, że w końcu może ostatecznie pozbędziemy się tego towarzystwa z polityki, jako zorganizowanej grupy.

Zatem – pakta rozpoczęte.