Wybory bezalkoholowe
Jerzy Wysocki 04.04.2015

Przedświąteczny piątek zwany Wielkim. Poważne programy telewizyjne o kampanii prezydenckiej. Wczorajsze tematy: in vitro, myślistwo. Miesiąc temu wyraziłem obawę, że kampania przypominać będzie filmy Quentina Tarantino, czyli pomieszanie gatunków, dziwaczne dialogi choć sprawy poruszane w filmach niby poważne.

O in vitro słyszymy od wielu lat. Wszystko już zostało powiedziane, wszystkie argumenty użyte. Nie wiadomo, czy coś z tego ludzie rozumieją. Pewnie tyle, co o ryzyku walutowym i energetyce atomowej. Ale niby to nośne, bo jakiś biskup pogrozi i pokłócić się można w studio, kto jest za życiem, a kto za jego zamrażaniem. Producent lodówek Amika z Wronek mógłby być sponsorem tej emocjonującej debaty. Debaty o niczym. Prywatne kliniki mają to w ofercie. Sprawdziłem: klinika Bocian w Białymstoku – koszt 6-8 tysięcy PLN. Tak, współczuję parom mającym problem z prokreacją, ale jaka jest skala. O nauce religii w szkołach debaty nie ma choć dotyczy to wszystkich, także dzieci poczętych in vitro.

Drugi temat Wielkiego Piątku w TV – myślistwo. Czy Bronisław Komorowski zastosował się do obietnicy jego sztabu z poprzedniej kampanii, że ww. nie będzie strzelać do zwierząt? Prezydent twierdzi, że tylko uczestniczy w polowaniach, ale nie strzela. Dyskusja w studio, czy samo obserwowanie i robienie fotek nie jest naganne. Prezydent: to jak piwo bezalkoholowe. Super temat na bezalkoholowe wybory. Z informacji od kolegów wiem, że spory alkoholowe są bardziej szczere a racje artykułowane wyraźniej.

Ale w poprzednich dniach Wielkiego Tygodnia były też sprawy pozornie poważne. Sklepik Andrzeja Dudy zwany Bronkomarketem, z produktami w cenach po wprowadzeniu euro. Tu zacytuję Mazurka i Zalewskiego z proPiSowskiego tygodnika „w Sieci”: „Na pólkach stoi mnóstwo puszek i słoików, ale…nie ma przy nich żadnych cen. Szczerze mówiąc, dawno nie widzieliśmy czegoś równie durnego”.

Na portalu ekspertów gospodarczych nie będę wyjaśniać, dlaczego ta dyskusja większego sensu teraz nie ma. Dla mniej zorientowanych tylko wspomnę, że w strefie euro jest Grecja, której pieniądze pożyczać musi biedniejsza Słowacja (bo ma euro). Euro nie ma Wielka Brytania, ale mają Niemcy i Francja. Ergo, jednoznaczne deklaracje w tej sprawie to ekonomiczny infantylizm. O tym, że potrzebna jest dyskusja o modelu społeczno-gospodarczym Polski nawet nie wspominam. Dawny, aczkolwiek nadal aktualny spór i oś podziału: Polska solidarna-Polska liberalna, to miało jakiś sens.

A może kampania powinna dotyczyć tego co ważne i na co prezydent ma realny wpływ: kształt Unii Europejskiej w zakresie spójności polityki finansowej, międzynarodowej i wojskowej (nie ma problemów językowych w kontaktach Prezydenta RP z Przewodniczącym Rady Europejskiej, a nawet znają się prawie od 40 lat). O sprawach bezpieczeństwa narodowego nie ma co wspominać. Odnoszę wrażenie, że opinia publiczna nie tylko nie zna Konstytucji, ale nie wie, że 10 maja wybieramy nie tylko Prezydenta RP, ale i Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Nie rozumiem, dlaczego sztab Komorowskiego tego nie eksponuje w momencie, gdy czytamy ekspertyzy o kolejnych obszarach aspiracji Putina.

Lepiej pogadać o strzelbach myśliwskich i zarodkach w lodówce. Szczęśliwy kraj, szczęśliwych ludzie na piwie bezalkoholowym. – Upijam się szczęściem – Richard Gere do Julii Roberts; „Pretty Woman”, Oscar 1990.