Zakładam partię polityczną!
Cezary Kaźmierczak 07.12.2015

Poziom zbiurokratyzowania naszej gospodarki jest niewiarygodny. Wie o tym każdy przedsiębiorca, który na co dzień musi się z tym zmagać. Są to dziesiątki tysięcy głupot – nikomu do niczego niepotrzebne, ani społeczeństwu, ani nawet administracji. Jaką korzyść ktoś odnosi z tego, że odesłano mi wniosek o rejestrację spółki, bo napisałem w nim „Warszawy”, a nie „Miasta Stołecznego Warszawy”? A to według światłego i postępowego referendarza, wykształconego według systemu bolońskiego na europeistyce i prawie, powód do korekty.

To nie żart. Przedłużyło to proces rejestracji spółki o miesiąc. Przez miesiąc kilka osób nie miało pracy, nie zapłaciło podatków i składek. Może to nie dużo – raptem kilka tysięcy złotych, ale jeżeli  pomnożyć to przez setki tysięcy takich wybryków w skali całej Polski to tracimy miliardy.

Sami, nie naciskani przez kogokolwiek, wiążemy sobie ręce „pętami z papieru kancelaryjnego” (Kafka), ograniczając swoje szanse konkurencyjne z innymi krajami Europy, które są wolne od tego typu debilizmów.

Po różnych przygodach z KRS sądziłem, że ta instytucja niczym mnie już nie jest w stanie zaskoczyć. Byłem w błędzie. Jakiś kolejny, wykształcony w systemie bolońskim na zootechnice i prawie referendarz, odmówił dokonania zmian w statucie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, ponieważ Związek nie ma w statucie, że przedmiotem jego przeważającej działalności jest „działalność organizacji pracodawców”. Przy okazji  pojawiło się groźne pouczenie, że jesteśmy zobowiązani do działania zgodnie ze statutem, a w statucie nie ma przecież, że naszą główną działalnością jest „działalność organizacji pracodawców”.

Rozumieją Państwo coś z tego? Nie? Ja też nie rozumiem. Logiczne wydaje się, ze jeśli ktoś zakłada związek pracodawców, to samo z siebie wynika, że przedmiotem jego działania jest „działalność organizacji pracodawców”!!!

Tydzień piliśmy z kolegami, żeby pojąć i zrozumieć głębię wywodów referendarza i niestety nie udało nam się to to dzisiaj i chyba nie uda się już nigdy.

Tęsknię do Ameryki. Tam założenie spółki to wypełnienie jednej kartki papieru, włożenie jej do koperty i wysłanie do Sekretarza Stanu. Tak przynajmniej było 15 lat temu – teraz pewnie robi się to przez Internet.  15 lat temu po kilku dniach otrzymywało się tzw. Tax ID (numer podatkowy), ale działać można było od ręki. Na owym formularzu wpisywało się: nazwę firmy, kto ma ile udziałów, nazwiska Prezesa, Sekretarza i Skarbnika (to osoby odpowiedzialne za zobowiązania prawne i podatkowe), adres, na który można wysyłać korespondencję i główną działalność spółki. Plus poważne oświadczenie, że wszystko co się napisało to prawda.

To wszystko co tam jest rządowi potrzebne. Nic więcej. W Polsce też trzeba do tego doprowadzić, żeby KRS zajął się rejestracją spółek, a nie filozofowaniem – i to jak najszybciej.

Najgorzej jednak w Polsce mają chyba fundacje. Nie wiem co mnie podkusiło, że z kolegami założyliśmy fundację. Taką fundację non-profit, po Bożemu, której celem nie jest utrzymywanie Prezesa (Prezesem jest Robert Gwiazdowski), tylko zbawianie Polski według tego, w co wierzymy. Nie dość, ze musimy płacić normalne podatki jak zwykła spółka kapitałowa, to musimy wypełniać jakieś tony najdziwniejszych sprawozdań i raportów. Obłęd zwykły. Przestrzegam wszystkich – nie zakładajcie fundacji, jak nie chcecie utonąć w papierach!

Rozsądek w tym wszystkim zachowuje nasza Księgowa. – Chłopcy – mówi z pobłażaniem, z jakim nauczyciele tłumaczą coś najmniej rozgarniętym uczniom – po co wam te męki z fundacją? Po co wam ta gimnastyka, raporty do raportów, sprawozdania do sprawozdań??? Po co? Załóżcie partię polityczną! Tam nie ma ani żadnych sprawozdań, ani żadnych podatków, tam nie ma niczego. Nic nie będziecie musieli…

Dzisiaj po zobaczeniu jakiejś niewiarygodnej sterty papierów do podpisania przekonałem się. Założymy kanapową partię polityczną i w tej formie prawnej będziemy robić to samo, co robimy do tej pory! Nic nie będziemy musieli – łącznie z podatkami!

Skądinąd to miłe, że politycy jednak wierzą w idee, które od lat głosimy. Dodowem na to jest to, że sobie właśnie je zaaplikowali w praktyce! Szkoda tylko, że reszcie obywateli nie.

***
Felieton ukazał się we WPROST