Zatrzymać czas
Tomasz Wróblewski 22.07.2017

Niełatwo jest tworzyć prawa kiedy umysłami rządzą emocje. Wzburzona ulica z jednej strony i zaciekłość rządzących z drugiej. Niezależnie od intencji jakie przyświecały reformie sądownictwa to, co wykluło się z parlamentarnej jatki, w żaden sposób nie daje nadziei na sprawniejsze i bardziej wiarygodne sądownictwo. Jest jeszcze czas. Prezydent swoim wetem może na trochę wyciszyć te emocje i zacząć pisać prawo od nowa.

Przebrnąłem przez PiSowskie ustawy, ba,  nawet porównałem je z obecnym prawem. Zestawienie wyraźnie odkrywa intencje ustawodawcy – wymiana starych sędziów na nowych i rozciągnięcie nadzoru władzy wykonawczej nad sądowniczą. To stoi w jawnej sprzeczności z głoszonymi celami ustawy i musi budzić niepokój. Z drugiej strony histeria i skala manifestacji też zdaje się być nieproporcjonalnie rozhuśtana a polityczne cele jakie sobie stawia opozycja  inne od tych głoszonych na ulicy o naprawie demokracji. TT i FB powtarza sporo głupstw o zapisach, których albo nie ma w nowych ustawach albo są przeniesione ze starej. Świat się nie skończył, ale w projektach ustaw PiS jest sporo zapisów które w groźny sposób zwiększają prerogatywy władzy wykonawczej. Gorzej, prerogatywy jednej osoby – Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego w jednej postaci. Czytając całe projekty a nie tylko poszczególne  artykuły dostajemy obraz pełnego nadzoru politycznego nad władzą sądowniczą. Nawet nie poszczególne nuty, ale cała melodia układa się w zupełnie nowy ustrój.

PiS dobrze opisuje obecny stan sądownictwa w Polsce, ale źle diagnozuje przyczyny. I stąd też chybiona reforma. To nie pojedynczy sędziowie są winni, tylko system. Jest fatalny, niewydolny, nieprzewidywalny, słaby merytorycznie. W każdym możliwym rankingu wolności gospodarczych, przedsiębiorczości, atrakcyjności  biznesowej, wymiar sprawiedliwości od lat jest naszą kulą u nogi. W światowych zestawieniach  kosztów do wydajności, społecznego poczucia sprawiedliwości, zaufania dla sędziów, wszystko, wszystko w naszym kraju wypada tu źle. Na ten fatalny stan wpływają też fatalne i nieustannie zmieniające się przepisy, kolejne reformy, podejmowane przez wszystkie rządy, włącznie z PiSowskim. Zazwyczaj sprowadzające się do odkręcania zmian poprzedników. Tym razem jest inaczej i znacznie dalej idzie reforma sądownictwa. Pewnie potrzebujemy fundamentalnych zmian, ale wymiana sędziów i zwiększenie nadzoru rządzącej partii nad sądami tego nie zmieni.

Prezydent ma dziś niepowtarzalną szansę zatrzymać  czas. Błąd w ustawie daje mu czystą szansę zawetowania projektu. Zyskać na czasie. Zaapelować o ciszę, powołać merytoryczną komisję, która przygotuje nowe projekty, zgodne z konstytucją. Ciało, które i tak będzie nam potrzebne do pisania od nowa konstytucji, bo zmiany jakich potrzebujemy nie zamkną się w trzech ustawach o sądach. Potrzebujemy naprawy ustroju i nowego etapu w naszej 27 letniej demokracji.