Zdani na fuck Unię Europejską
Tomasz Wróblewski 05.05.2014

Kandydat na ambasadora w Budapeszcie, dorobił się produkując opery mydlane. Na Węgrzech też nigdy nie był, ale zorganizował w Hollywood kilkanaście bankietów na cześć Obamy, połączonych ze zbiórką pieniędzy. Na pytanie o pozycje Węgier w Europie, czy relacje z USA, odpowiedział, że ma nadzieje szybko się z tym zapoznać jak tylko przyjedzie do Budapesztu

Ale co tam małe Węgry. Na naszych oczach Ameryka przegrywa kolejną wojnę, tym razem z irańskim programem atomowym. Ewakuacja z Afganistanu, jak wcześniejsza z Iraku, spycha kraj w stronę wojny domowej, a gospodarkę przekształca w mocarstwo narkotykowe. Porażka z którą może się równać tylko humanitarna katastrofa w Syrii. Egipt stoi w ogniu, Irak imploduje, Libia rozpada się na związki plemienne, Turcja, Jordania uginają się pod ciężarem syryjskiej wojny. Izraelsko-palestyńskie negocjacje buksują w miejscu. Pakistan wchodzi w alianse z Talibanem. Prezydent Benigno Aquino porównała ostatnio sytuację na Filipinach do Czechosłowacji w 1938 roku. Wyspy na Morzu Chińskim są nowymi Sudetami. „Jak Hitler w Europie, tak Chiny w Azji za cichym przyzwoleniem super mocarstw przejmują co chcą – mówiła. W Davos premier Japonii porównał starcie z Chinami o wyspy Senkaku do Brytyjsko Niemieckich napięć na progu I Wojny Światowej. Henry Kissinger twierdzi, że cała Azja jest dziś Europą XIXwieku. Mniejsza już o to czy porównanie z pierwszą czy z drugą Wojną Światową jest lepsze, ważniejsze, że tam pani Nuland też nie ma. Fuck tą całą Azję.

Witamy w post-imperialnej epoce amerykańskiej prezydencji. Od czasów prezydenta Hoovera, Ameryka nie była tak wycofana z międzynarodowej dyplomacji. Nie ma jej w Kijowie, nie ma w całej Europie Środkowej, w Gruzji, w Egipcie. Imperium idzie na emeryturę. Ze stanu permanentnej wojny od 2001 roku przechodzi w stan dyplomatycznej hibernacji. Izolacjonizmu, który co najwyżej będzie bronił swoich interesów dronami i podsłuchami. Pax Americana, nowa doktryna amerykańskiego izolacjonizmu. Można to spisywać na karb zmęczenia wojną, można winić Obamę, można narzekać na rachityczną unijną dyplomację. Wszystko można. Ale czego nie można, to pozostawiać w podobnym uwiądzie polską strategię obronną.

Polska szykuje się do sporych zakupów broni w najbliższych latach. 130 mld, które wciąż nie wiemy jak zostaną wydane, bo nie wiemy czy mamy budować armię defensywną czy ofensywną. Czy mamy uciekać jak Filipiny i narzekać na bierność świata, czy mamy pomysł na przetrwanie nowego Monachium. Na razie zdani jesteśmy na fuck tą Unię.