Zdziczenie
Cezary Kaźmierczak 05.05.2014

Media społecznościowe się lubi do czasu jakiegoś wiekszego kryzysu. Teraz na przykład Ukraina. Bede jednak musiał przemyśleć swoją aktywność w tym zakresie, a przede wszystkim “politykę” przyjmowania różnych “znajomych”. Nie za dobrze sie bowiem czuje w rynsztoku.

Wczoraj jacyś [——- Samocenzura] zaczeli się zajmować słowami Radosława Sikorskiego, że “Rosja nigdy Polski nie napadła”. Stek wyzwisk, rynsztok. Ja nie jestem jakiś nadmiernie kulturalny, kobiety mówią, że trudno ze mną wytrzymać, bo słów używam itd., no ale to co czytam pod tymi wpisami, to nawet na mnie, prostego chama z Podlasia, to za dużo jest.

Sikorski w rzeczysistości powiedział (z pamięci): “Rosja nigdy Polski nie napadła… Zawsze była to obrona mniejszości religijnych lub etnicznych”. Każdy idiota to zrozumie, ale nie idiota fejsukowy, który płonie głupotą i nienawiscia.

Można naprawdę nie lubić Sikorskiego, sam nie jestem jakimś jego wielbicielem, ale minimum minimorum przywoitości nakazuje nie kłamać w tak bezczelny sposób.

Kolajna fala nienawisci i głupoty to “Porozumienie Sikorskiego na Majdanie”. Trudno to spokojnie czytać. Ci którzy wypisują te brednie albo w swojej nienawiści zaszli już tak daleko, ze uważaja, że wszystko jest dozwolone, albo nie wiedzą co tam rzeczywiście sie działo.

Nie dla nich – ale dla ich nieświadomych ofiar, którzy nie interesują się Ukrainą – wyjaśniam, że w telegraficznym skrócie wyglądało to tak:

Środa – wieczorem w zasadzie było już po Majdanie. Został rozdzielony, a groźna grupa wyizolowana przez Berkut. To likwidacji Majdanu brakowało “tknięcia palcem”… no i w tym momencie ktoś albo zrobił dywersję, albo sie zawahał, albo cokolwiek innego. Niespodziewanie, dla samego Majdanu, Betkut zaczął sie wycofywać.

Zawarto rozejm. O 9 rano Berkut – zgodnie z rozejmem – miał się wycofać z Majdanu i zaczął do tego przygotowania.

Kilkanaście minut po ósmej jednak nastąpił atak Majdanu i to nie jak poprzednio kamieniami, butelkami z benzyną czy dubeltówkami. Nastapił atak z bronią maszynową, na którą berkutowcy nie byli też mentalnie przygotowani. Ktoś po prostu w nocy dostarczył na Majdan ostrą broń w – powiedzmy – wystarczającej ilości. Zaczęła się w dużej mierze paniczna ucieczka Betkutu i strzelanie na oślep.

To był stan wiedzy stron, które zasiadły do rozmów, kiedy zawarto owe, opluwane dzisiaj porozumienie, które nigdy nie weszło w życie.

Słowa “Jak nie podpiszecie, to będziecie martwi” zapewne odnosiły się to tej sytuacji. Bo jeśli miałby być odwet Barkutu – to już nie taki jak poprzednio. Nie przepychanie tarczami, pałowanie, czy polewanie woda. Były to atak z seriami karabinów maszynowych, a może nawet czegoś grubszego. Tak by to wyglądało, czego opozycja też miała świadomość, dlatego to podpisała. Podpisała to bo nastąpiła całkowita zmiana reguł walki.

Oczywiscie w Warszawie byli mądrzejsi, którzy z góry wiedzieli, że nagle Janukowycza po podpisaniu porozumienia opuszczą wszyscy – bo zobaczyli, że nie chce walczyć, a tamci sie nie patyczkują. Jaka wielka szkoda, ze Sikorski nie zadzwonił do nich.

Tak czy inaczej – muszę znaleźć trochę czasu na czynnosci sanitarne i przeczyścić swoje media społecznościowe, bo jak na mnie to za dużo trochę jest.