Ziemkiewicz reaktywuje partię romantyczną w Polsce
Cezary Kaźmierczak 25.05.2016

W Polsce, na poziomie sejmowym, reaktywowano partię romantyczną. Myślę o stowarzyszeniu powołanym przez Pawła Kukiza i Rafała Ziemkiewicza. Kukiz – pół biedy, przyjdzie do niego ktoś inny, opowie mu jakąś inną historię i zacznie propagować jakąś kolejną ideę. Gorzej z Ziemkiewiczem – utalentowanym i wziętym publicystą, wywierającym wpływ na masy patriotycznej młodzieży.

Politycznym twórcą tradycji romantycznej w Polsce jest Tadeusz Kościuszko – zarówno w słowie: „Czy Polacy mogą wybić się na niepodległość?” Tak, ale walcząc z trzema zaborcami równocześnie, jak i w czynie: wypowiadając na rynku w Krakowie, w 600 osób, wojnę trzem ówczesnym największym mocarstwom światowym. Za co dostał pomniki, a nie kaftan. Wszystko to pięknie opisane przez naszych wielkich poetów: te wszystkie „Chrystusy Narodów”, „Szabel nam nie zbraknie… jakoś to będzie”, „Rozumni szałem…”.

A potem to już tylko znaczone krwią, regularnym wyrzynaniem naszych elit, pożogą materialną i kulturalną: 1768, 1792, 1794,1830, 1863, 1939, 1944…

Piszę o tym dlatego, że już raz wydawało się, że owa tradycja w Polsce umarła – po tragedii 1863. Jednak w dwudziestoleciu międzywojennym gwałtownie odżyła, owocując kolejnymi katastrofami. Podobnie może być teraz – po hekatombie 1944, nawet najwięksi zwolennicy powstania, w praktyce w najmniejszym stopniu nie zamierzali naśladować jego dowódców i pewnie dzięki temu w 1956 czy 1980 roku Polska nie spłynęła krwią.

Inicjatywa Ziemkiewicza pokazuje, że być może jednak wracamy.

Po 1989 roku, obojętnie kto rządził, polska polityka zagraniczna była stała i realistyczna. Akcenty jedynie były różne. Nawet niewiele rozumiejący z tego politycy PSL tego nie kwestionowali. Opierała i opiera się z grubsza na:

1. Trzymamy z silniejszym: Niemcy/ USA/ Unia Europejska.

2. Nie możemy dopuścić przejęcia przez Rosję Ukrainy (w zasadzie uniemożliwia nam to obronę), a w przypadku sprzyjającej koniunktury, próbujemy ją wciągnąć do NATO, żeby ewentualna konfrontacja Wschód/ Zachód – jakkolwiek brutalnie to zabrzmi – odbyła się nad Dnieprem, a nie nad Wisłą.

Teraz jest to kwestionowane i chyba po raz pierwszy przez tak znaczące osoby. Przy zachowaniu wszelkich proporcji – przypomina to sytuację, w której, skądinąd najwybitniejszy chyba Polak, Hetman Stanisław Żółkiewski i kilku magnatów, ruszyło na Moskwę, żeby zdusić w zarodku rodzącą się potęgę – nie tylko nie dostali wsparcia króla i szlachty, ale spotkało ich wrogie działanie, w postaci choćby jednego z największych błędów politycznych w historii Polski, zgody na przeniesienie Patriarchatu kościoła prawosławnego z Kijowa do Moskwy przez Zygmunta III Wazę, co de facto umożliwiło stworzenie imperium.

Tak czy inaczej – romantycy wracają. To, że pod flagą endecką, no to już poczucie humoru Pana Boga. To, że Rafał Ziemkiewicz, głosi idee, które radykalnie potępiał i zwalczał w „Jakie piękne samobójstwo”, to już złośliwość losu.

Będą nam wmawiać, że nasza Polska nie leży pomiędzy dwoma wielkimi blokami militarnymi, tylko (w domyśle) gdzieś na jakimś Oceanie Spokojnym, do najbliższego państwa jakieś 5 tysięcy kilometrów, no i oczywiście powinniśmy bić się ze wszystkimi równocześnie! Pytanie skąd weźmiemy broń – zdrada! Broń zastąpi nam furia odwetu! (Monter) Niech żyje Kościuszko!

Fot. Maciej Zygmunt/ na lic. Creative Commons/ flickr.com