Złamane obietnice Prezydenta Dudy
Cezary Kaźmierczak 11.11.2015

Po hucznych obchodach narodzin “najzdrowszego dziecka świata”, czytam w pociągu artykuł lewicowego dziennikarza – niech imię jego nie będzie powielane – że Prezydent Andrzej Duda, go zawiódł. Łeb boli.

Rzeczywiście. Mnie też zawiódł.

Przede wszystkim to on chyba jakiś rzymski katolik jest. Nie dość, że sam, to jeszcze nieletnią córkę wciąga i nienawistnie się modli, demonstracyjnie klęczy, publicznie chodzi do kościoła. A przecież w czasie kampanii wyborczej był agresywnie antyklerykalny, razem z Negralem spalił Biblię, pozował do zdjęć z prof. Środą i prof. Hartmanem, wymachiwał legitymacją Towarzystwa Krzewienia Kultury Świeciej itd., itp. I jak już jako wojujący ateista został wybrany na urząd głosami czytelników działu politycznego Gazety Wyborczej, Radia Tok FM oraz ateistów – oszukał i przemalował się na rzymskiego katolika! Szok i niedowierzanie!

Druga sprawa – przecież jak 1000 razy ogłosiły proplatformerskie postępowe media – po jego wyborze Polska stanie się nikim na arenie międzynarodowej, będzie izolowana, a z nim samym nikt nie będzie się chciał spotkać. No i Prezydent Duda znowu się nie stosuje. Zamiast siedzieć cicho w jakiś krzakach, ukrywać się ze wstydu z powodu swoich haniebnych poglądów, lezie bezczelnie na pierwszy plan, pcha się bez umiaru na afisz, w dwa miesiące spotkał się z wszystkim najważniejszymi ludźmi na świecie.

No tu jest pewien problem, który musi rozstrzygnąć ktoś mądrzejszy ode mnie, bo może być straszny kwas i siara. No bo skoro Prezydent Duda pcha się i wymusza, no to jednak znaczy, że ma odpowiednią siłę, żeby coś wymusić na Francji czy Niemczech! A przecież wiadomo, że On żadnej siły nie ma i mieć nie może! Pan Żakowski albo Niklewicz natychmiast muszą znaleźć jakieś wyjaśnienie tej nieprzyjemnie pachnącej sytuacji.

No i już ostatni zawód. Prezydent Duda podoba się Polakom. Tak przynajmniej wynika z badań. A przecież miało być inaczej – po wyborze na Prezydenta, Andrzeja Dudy, Polacy mieli uciec z kraju. A nie uciekli. I to jest kolejna złamana obietnica.