Zlikwidujmy ministerstwo sportu i zniknie problem odkodowywania transmisji sportowych
Tomasz Wróblewski 21.09.2014

Kto ma płacić za transmisję meczu siatkówki? Wydawałoby się prosta odpowiedź – ten, kto chce ją oglądać. Ale w Polsce wybuchła narodowa debata. O roli ministerstwa sportu i spółek skarbu państwa.Nie mając większych złudzeń, co do niezależności spółek skarbu państwa, nie byłem też specjalnie zaskoczony tym, że Donald Tusk osobiście decydował o dotacjach do transmisji meczu siatkarskiego. I wreszcie mądra decyzje na odchodne. 

Niby dlaczego Orlen, PGNiG czy KGHM ma sponsorować mecz. Ludzie ani miedzi, ani gazu, ani więcej benzyny na stacjach od tego nie kupią. Przeciwnie, kupią mniej, bo 15 mln euro, które Solorz wyłożył na transmisję poszłyby w koszty operacyjne spółek i – w równym stopniu – obciążyły rachunki tych, co oglądali mistrzostwa, jak i tych bez telewizora, a tylko chcieli się ogrzać tanim gazem.

O tym, że dotowanie transmisji byłoby słabą decyzją biznesową, najlepiej niech świadczy fakt, że Zygmunt Solorz wolał zakodować sygnał niż liczyć, że uzbiera 67 mln plus marża ze zwykłych reklam.

Sponsorzy najwyraźniej uznali, że cena była niewspółmierna do korzyści marketingowych. Może nie doszacowali emocji, może, ale Solorz zdecydował się na ryzyko i został za to nagrodzony. Opłaciło się, tak jak opłaciło się tysiącom Polaków, którzy wyłożyli minimum 79 złotych na prawa do oglądania mistrzostw. Prosta, uczciwa transakcja, która powinna nas skłonić do jeszcze jednej refleksji. 

W 2015 roku budżet ministerstwa sportu wyniesie 927 mln złotych. Blisko 30 złotych każdy Polak dorzuci się do utrzymania 220 pracowników ministerstwa i kilkuset dotowanych działaczy, ich hotele i przeloty na mecze. Po których rozparci w VIP-owskich lożach będą wyrzekać dziennikarzom na prywatną telewizję, która nie udostępniła transmisji za darmo. Zlikwidujmy zatem ministerstwo sportu, a zamiast tego pozwólmy każdemu Polakowi odpisać 30 zł rocznie od podatków na wybraną fundację sportową. Gwarantuję, że zaczniemy wygrywać – nie tylko w siatkówkę i z przyjemnością, od czasu do czasu, wykupimy transmisję, żeby nie musieć przy okazji oglądać cynicznych obwiesi z ministerstwa, którzy odgrywają mecenasów sportu.

Fot. na lic. CC2.0/aut. PolandMFA/flickr.com