Autor: Jerzy Wysocki

Szczepienia: wolność ma swoje granice

Prezydent Andrzej Duda jest stanowczym przeciwnikiem obligatoryjnych szczepień. Jego zdaniem: „jest obowiązkiem ze strony polskiego państwa zapewnienie możliwości zaszczepienia. Można zachęcać, stworzyć programy edukacyjne, natomiast

„Staruchy” – potencjał do wykorzystania

„Power generation”, to pokolenie ludzi w wieku 50 (55)+. Dużo się teraz dyskutuje o ich obecności na rynku pracy. Obok ewidentnych problemów demograficznych i braku

Choroby groźniejsze niż COVID

Jeśli ktoś myśli i jeszcze to publicznie głosi, iż w szpitalach leżą statyści lub jest to reset światowych finansów, to mnie to nie przeszkadza. Jest

Rynek nieruchomości pod czerwonym sztandarem

Na piłkarskich Mistrzostwach Europy naszym grupowym rywalem będzie Hiszpania. Z Hiszpanią rywalizujemy już od lat, także na pozasportowym boisku. Chociażby w sferze praw dzikich lokatorów

Płaca minimalna wg świętego Mateusza

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców apeluje o likwidację płacy minimalnej w mikrofirmach. Uzasadnia to pandemią, podczas której najbardziej zagrożone są właśnie małe przedsiębiorstwa, szczególnie z branż

Pozwólcie ludziom dbać o swoje zdrowie

Prohibicja w Stanach Zjednoczonych wykreowała zorganizowane grupy przestępcze i zbudowała struktury mafijne. Prohibicja miała służyć zdrowiu obywateli. Szczytne, choć bardzo naiwne intencje ustawodawców. Czy ktoś policzył, ile osób legalnie wpadłoby w szpony nałogu i może zapiło się na śmierć, a ile przy prohibicji tak właśnie skończyło?  Do tego doliczmy ofiary porachunków gangsterskich na tle obszarów dystrybucji alkoholu i wzajemnych rozliczeń. Analogia odległa, ale na rzeczy. Pokazuje mechanizmy błędnego interwencjonizmu państwa.

Złe siłownie i dobra muzyka buntu 

Gdy po raz drugi zamknięto siłownie, postanowiłem wypożyczyć bieżnię. Jest dużo takich firm, które dowożą sprzęt do treningu kondycyjnego: rowerki, wiosła, bieżnie, orbitreki itp. Taka firma to świetny interes. Już po 10 miesiącach najmu sprzętu możesz mieć zwrot zainwestowanego kapitału. Ale w wypożyczalniach sprzętu brak, rozszedł się od razu po ogłoszeniu decyzji o zamknięciu klubów fitness. Bieżnię można też po prosto kupić. Te profesjonalne, to nawet za 10 tysięcy zł, sam musisz sprzęt dostarczony w pudle złożyć z kilkudziesięciu elementów, no i masz taki gabaryt w salonie.

Chaotyczne polowanie na medyków, zaniedbania wielu lat i realne łamanie Konstytucji

Zaczęło się od propozycji prezydenta Niemiec, który zaoferował pomoc Polsce w walce z pandemią. Propozycja nie spotkała się, jak wiadomo, z większym i pozytywnym zainteresowaniem polskich władz. Niemniej jednak posłanka Lichocka zaproponowała na Łamach „Faktu”, aby na czas pandemii niemieckie landy oddelegowały do Polski pracujących w niemieckiej służbie zdrowia polskich lekarzy. 

Destrukcja teflonu, czyli jak się traci władzę

Nie jestem od obrony Jarosława Kaczyńskiego, nawet by to dziwnie brzmiało. Jednak nie zgadzam się Łukaszem Warzechą sugerującym, że ryba psuje się od głowy. Nie w tym przypadku. Podobnie jak bzdurna jest głoszona od lat teza o zanikających, z powodu wieku, zdolnościach politycznych lidera PiS. Proszę też zauważyć, że źródłem problemów, konfliktów i chaosu w obozie władzy nie jest apatyczna, bezprogramowa opozycja.

Dobijanie aptekarzy z powodów nikomu nie znanych

Jak powszechnie wiadomo, rządząca formacja musi mieć wrogów, by z nimi toczyć spektakularne bądź hybrydowe bitwy. Wrogiem były zaatakowane przez kornika drzewa w Puszczy Białowieskiej,

Ukłony dla Gierdroycia, teraz czas na wschodnie inwestycje

Nie interesujemy się na poważnie polityką zagraniczną. Nawet w kampaniach wyborczych pojawia się ona w karykaturalnej postaci. Zdjęcie prezydenta z – tym razem stojącym w tyle Donaldem Trumpem – jako iluzoryczny wyraz poparcia wielkiego mocarstwa, idiotyczne dyskusje o narzucanej nam przez Brukselę ideologii gender czy LGBT. Trudno się dziwić, takimi chwytami zdobywa się głosy.

Najem na uwięzi, czyli Ockham w odwrocie

Najem krótkoterminowy dla turystów i pracowników delegowanych stał się hitem w wielkich miastach. Najemca płaci mniej niż za pokój w hotelu, zyskuje większą powierzchnię, kuchnię

List do Adama Glapińskiego

Warszawa, 9 września 2020 Szanowny Panie Prezesie, pamiętam, że gdy w czerwcu 2016 roku Sejm wybrał Pana na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego, nawet tzw.

Rynek nieruchomości – wygrani i przegrani

Pandemia doprowadziła do ruiny wiele branż. Nie pomogła jednorazowa kroplówka w ramach tarcz antykryzysowych. Branża lotnicza, branża rozrywkowa i targowa, turystyka zagraniczna – tu nadal

Apteki – po pierwsze nie szkodzić

Mój kolega Ryszard od lat bawi się w różne biznesy. Wchodzi kapitałem w nowe projekty, tzw. startupy, już istniejące, ale bez pomysłu lub funduszy na

Pensje polityków – problem nie do rozwiązania

Nie dołączę do chóru oburzonych faktem, iż politycy chcieli sobie podnieść wynagrodzenia. Oczywiście moment najgorszy z możliwych. Głęboka recesja, pracownicy w wielu branżach pozbawieni zajęcia,

Kredyt tylko dla grabarza

Bartek Mayer, doświadczony dziennikarz ekonomiczny, obecnie publicysta Pulsu Biznesu na Twitterze: „ Właśnie się dowiedziałem, że jako dziennikarz nie mogę w (tu nazwa banku) wziąć

Pandemiczne lęki i nowe zjawiska

Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, apeluje do premiera Morawieckiego o wprowadzenie jednolitej stawki VAT – 8 procent – na usługi gastronomiczne. Gastronomia, jak

Co z rynkiem mieszkaniowym?

Mam kilka mieszkań na wynajem, śledzę rynek i czytam analizy, no więc teraz muszę znajomym opowiadać, co będzie dalej. Czy warto kupować, czy raczej sprzedawać?

Pandemiczna ekonomia ludzi zwykłych, jednych z nas

Pojawiają się informacje o rosnącej przemocy domowej. Zapewne pandemia zweryfikuje poziom relacji małżeńskich, partnerskich i rodzinnych. Inaczej też wyglądać biznes, nie tylko pod względem mikro

Wiadomości dnia – dziennik pandemiczny

9.14. e-mail od najemców mojego mieszkania na Tarchominie: „…W danej chwili przez pandemie koronawirusa niestety straciliśmy pracę na okres co najmniej 2-3 miesięcy (pracujemy w

Liberalizm w czasach pandemii

To chyba jakiś rządowy „przekaz dnia”, bo dopada mnie w social media, gdzie tylko kliknę. Występuje jak wirus w zmutowanych wersjach, przytoczę ostatnio przeczytanego, a

Wybory trzeba przenieść na jesień?

Piłkarskie mistrzostwa Europy przełożone na następny rok, Liga Mistrzów nie gra, podobnie jak ligi krajowe. Majowy, Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach – wrzesień. Wcześniej odroczono

Zakaz w sprawie pluszowego słonia

Państwowa Inspekcja Pracy chce zaostrzyć ustawę ograniczającą handel w niedzielę. Uważa, że zakaz powinien objąć także sklepy, które mają status placówek pocztowych oraz te, które

Trzydzieści lat gospodarczej wolności

Taksówkarze to chyba najgłupsza grupa zawodowa. Prowadzenie samochodu i trafienie pod wskazany adres przy pomocy nawigacji nie należy do wybitnych umiejętności. Ceny za przejazd w

Życzenia dla polityków

Fajne te obrazki z sejmu, gdzie parlamentarzyści składają sobie wzajemnie świąteczne życzenia. Uśmiechy, pocałunki pomiędzy politycznymi wrogami. Czego oni mogą sobie życzyć ? Problemów i

Sprawy lokalne – budżet centralny

Samorządy stracić mają opłatę miejscową i uzdrowiskową. Takie propozycje zawiera „Biała księga regulacji systemu promocji turystycznej w Polsce”. Pracowano nad tym dziełem dwa lata. Czy

Bieda w państwie dobrobytu

Mam dysonans poznawczy. Może na wykładach z epistemologii zbytnio nie uważałem, a raczej rozpraszały mnie studentki. Jak oglądam partryjno-rządową telewizję, zwana dla niepoznaki publiczną, to

Spór w lewicowej rodzinie

Od dłuższego czasu z uporem maniaka nazywam PiS formacją lewicową, mimo głoszonych tam prawicowych frazesów i faktu, że rządzący chcącą się pozycjonować na scenie politycznej

Kredytowanie koparki – parady mieszkaniowe (2)

W branży deweloperskiej najważniejszy jest płot. Płot pełni wręcz rolę mistyczną. Płot otaczający plac budowy, a raczej potencjalny plan budowy. Płot z logiem dewelopera, nazwą

Logika Kurskiego, Jarosława Kurskiego

Jarosław Kurski na wieść o powstaniu wspólnego bloku wyborczego: SLD, Wiosna, Razem, dobrze mu życzy i stwierdza, że Polska jak nigdy potrzebuje silnej lewicy. Deklaruje,

Liberalizm ponad podziałami

Miałem przyjemność uczestniczyć w debacie blogerów WEI: Jak zlikwidować socjalizm, która odbyła się z okazji ukazania się mojej antysocjalistycznej książki „Głos Cynika. Terapia Liberalna”. Dyskutanci

Płać bykowe seksualny niemoto

To taki podatek, który nakłada się na bezdzietnych. Znowu o nim głośno, choć rząd zaprzecza. Jak zaprzecza, to planuje. Tak to jest z podatkami, w

Liberalizm kontra homo plus

Wpis nietypowy, bo inspirowany wydarzeniem, które sam zorganizowałem. Chodzi o tak zwany wieczór autorski z okazji ukazania się mojej książki: „Głos Cynika. Terapia Liberalna”. Tak

Polski liberalizm: Mission impossible?

Moi blogowi sąsiedzi popełnili teksty o przyczynach porażki projektu Roberta Gwiazdowskiego, czyli Polski Fair Play. Jak bym porażką tego nie nazywał, raczej fiaskiem eksperymentalnej eksploracji

Beata na prezydenta

Wiem, przeczytaliście już 63 analizy powyborcze, obejrzeliście w TV polityków, socjologów i dziennikarzy snujących polityczne rozważania w dowolnym kierunku. Wszystko już zostało powiedziane. Jedni upili

Książkę na majówkę polecam

Książka jest długa (560 stron) ale weekend też długi. Dacie radę. Nie polecam lektury przy kolejnych browarach, bo książka do łatwych nie należy i trzeba

Matoły, nieudacznicy i… pan profesor

Gdy chodzi o nauczycieli to mam rozdwojenie jaźni. Po pierwsze potężny szum informacyjny. Trudno się dowiedzieć ile nauczyciele tak naprawdę zarabiają. Ciągle słyszę jakieś różne

500 plus dla krowy

Był kiedyś taki teleturniej „Najsłabsze ogniwo”. Tym najsłabszym ogniwem zjednoczonej opozycji jest właśnie wiejski elektorat. Wiejski elektorat mało zainteresowany jest Europą, frekwencja w eurowyborach jest niska. Ten elektorat PiS chce aktywować i zjednać. A jak najlepiej to zrobić? Jak zwykle, konkretną  obietnicą czegoś tam plus, z podaniem konkretnej kwoty. Wszystko to przemyślane, marketingowo przebadane i precyzyjnie wykonane. Tuczniki i krowy głosu nie mają. Głosy wyborcze mają właściciele tych sympatycznych zwierząt.

Stawka minimalna i biedny pan Hieronim

Jak wiecie jestem nie tylko przeciwnikiem podnoszenia płacy minimalnej i minimalnej stawki godzinowej, co dokonuje się co roku. Jestem w ogóle przeciwnikiem istnienia czegoś takiego

Jak wypromować Damę?

W tym roku do obiegu trafi 3 miliony monet o nominale 2 euro z umieszczonym na rewersie wizerunkiem „Damy z Gronostajem”. To z okazji 500.

Polska dla Polaków, a Ukraińcom już dziękujemy

Warszawa, Rondo Daszyńskiego. Wielki plac budowy. Obok istniejącego już imponującego kompleksu Warsaw Spire z 180-metrowym wieżowcem, rosną kolejne szklane biurowce. Przez pasy przechodzi kilkudziesięciu robotników.

Inwigilacja, czy zwykła głupota

Stara, odrestaurowana kamienica w centrum Warszawy. Eleganckie pomieszczenia kancelarii notarialnej. Akt notarialny w związku z zakupem mieszkania od dewelopera na rynku pierwotnym. Czynność rutynowa i

Powrót Donalda Tuska

Zajmowanie się przyszłością polityczną osoby, która na uroczystościach 100-lecia odzyskania niepodległości nie zostaje nawet powitana i stoi na trybunie w piątym rzędzie zapewne nie miałoby

Przegrać z samym sobą

Ile to meczy faworyzowane drużyny remisowały, czy przegrały w końcówce, lub wręcz w doliczonym czasie gry. Myślami piłkarze byli już w szatni, zabrakło koncentracji, proste

Mieszkanie minus

W „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł dr Barbary Audyckiej:  „Mieszkanie +, potężne rozczarowanie” o mocnym nadtytule „Rządowy program skończył się, jeszcze zanim na dobre się zaczął”.

Socjalna pokusa czy liberalna alternatywa

Redaktor Witold Gadomski na łamach Gazety Wyborczej przestrzega opozycję przed próbą podejmowania socjalnej licytacji z rządzącym ugrupowaniem. – Pomysły, by licytować się z PiS-em na

Skarbówka radzi: zostań oszustem podatkowym

„Wyciekła tajna instrukcja fiskusa. Brać się za uczciwych, a oszustów zostawić, bo sprytniejsi” – tytułuje artykuł portal INN:Poland. Chodzi o upublicznione pismo kierownictwa Izby Skarbowej

Ufunduj sobie problemy

Założenie fundacji to często droga przez mękę. O ile firmę założyć można już w miarę bezproblemowo, to sądowa rejestracja fundacji trwa miesiącami. Jak już się

Nowej Jałty nie będzie

Wiele już napisano o szczycie Putin – Trump, niestety głównie na podstawie tego, co się autorom analiz wydaje, nie zaś tego, co w Helsinkach rzeczywiście

Zoologia polityczna

Każda okazja jest dobra. Nie wiedziałbym o Dniu Psa, gdyby nie kandydat na prezydenta Warszawy Patryk Jaki. Wiceminister resortu sprawiedliwości zaproponował 1000 zł dofinansowania do

Hipokryzja podatkowa

Rządząca formacja dotrzymuje danego w kampanii wyborczej słowa i dokonuje istotnych transferów socjalnych z programem 500 Plus na czele. Prawo i Sprawiedliwość cieszy się wysokim

Czas pracy – efektywność i wolność wyboru

Powstał komitet o nazwie Pracujmy Krócej, stworzony gównie przez działaczy partii Razem. Jest strona internetowa, gdzie można składać podpisy pod projektem ustawy. Potrzebne jest ich

Jak obalić system?

Jak obalić komunistyczny ustrój wiemy z historii. Udało się. Jak obalić system biurokratyczny, tego nie wie nikt. Gdy chodzi o administrację i firmy państwowe, to mission imposible 6. Tom Cruise nie da rady. Ale – co ciekawe – duże, niemal monopolistyczne firmy i organizacje prywatne powielają biurokratyczne wzorce. A wszystko to pod hasłem cyfryzacji i zwalania każdego problemu na system. System (informatyczny) i regulamin. System bezosobowy, brutalny, nie wdający się w dyskusję z klientem. System – byt absolutny.

Kalosz pełen dolarów

Nie jestem kibicem. Na ogromnej większości dyscyplin sportowych znam się jak kura na pieprzu. W telewizji oglądam w zasadzie tylko Golf Channel. Obejrzałem jednak niedawno mecz Roma – Liverpool. Świetne widowisko, którego wynik w oczywisty sposób wypaczyły błędy sędziowania. Podobnie o wypaczenie wyniku oskarża się sędziego w hiszpańskim El Clasico, meczu Realu i Barcelony.

Głosowanie rodzinne? A może cenzus majątkowy

Jarosław Gowin chciałby, aby rodzice mogli w wyborach głosować za swoje niepełnoletnie dzieci. Swój mocno kontrowersyjny pomysł wicepremier zgłosił na konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości, a więc „na poważnie”. Tak zwane „głosowanie rodzinne” wymaga zmiany konstytucji i byłoby rewolucją wyborczą na skalę światową. Czy jest to realne, sensowne i co w tym wszystkim chodzi?

Polityka jak mydło

Specjaliści od PR twierdzą, że polityk niczym nie różni się od mydła czy proszku do prania. Dobrze zareklamowanego i opakowanego zawsze można „wcisnąć” wyborcom. Jest cała potężna grupa polityków, przypominających mydlane czopki na rozwolnienie. Oszczędzę czytelnikowi szczegółów personalnych i technicznych. W końcu wszyscy wiemy na czym polega ich działanie. Ostatnio wszakże dostrzegłem jeszcze jedną analogię pomiędzy mydłem a polityką. Mydła są często opatrywane informacją o poziomie pH. W polityce informacja o poziomie PH polityka byłaby informacja niezwykle pożądaną.

Kodeks pracy. Po co ta ustawa?

W Polsce, za czasów komuny, książki i gazety można było oddać na makulaturę, w zamian za trudno wówczas dostępne dobro luksusowe, jakie w owym czasie stanowił… papier toaletowy. Dziś 14-to osobowa Komisja Kodyfikacyjna obraduje nad nowym kodeksem pracy, który finalnie opublikowany będzie w dzienniku ustaw w wersji papierowej. Szkoda papieru, szanowna Komisjo. Kodeks pracy jest zbędną pozycją wydawniczą.

Przestrogi z rosyjskiej interwencji w Syrii

Informacja o zabiciu przez Amerykanów w Syrii niezidentyfikowanej liczby rosyjskich najemników z tzw. grupy Wagnera w serii ataków lotniczych ponownie skupiła uwagę na stosowanych w tej wojnie technikach walki. Dla Polski najistotniejsza lekcją są pokazane w niej umiejętności Rosjan, ponieważ zastosowane przez nich rozwiązania mogą być użyte także przeciwko nam, gdyby doszło do wybuchu starcia na naszej północno-wschodniej granicy.

500 plus dla milionerów

Można być zwolennikiem państwa minimum i wrogiem transferów socjalnych, ale program 500 plus jest i co więcej zawsze będzie. Zawsze, bo żadna z istniejących partii startując w wyborach nie ośmieli się postawić nawet znaku zapytania nad tym socjalnym programem (kabaretowa partia Janusza Korwina Mikke chyli się ku upadkowi) a wręcz przeciwnie, obiecywać będzie tego programu rozszerzenie, jak czyni to już Grzegorz Schetyna. Przypomnijmy: kiedyś liberał z KLD. Teraz???

Los seniora

Tydzień temu. Premier Mateusz Morawiecki ogłasza: „Polska będzie państwem opiekuńczym przede wszystkim wobec osób starszych, a polityka senioralna na stać się priorytetem działań rządu”. I dalej: „ Młodzi ludzie szybciej potrafią biegać, ale starsi lepiej znają drogę”. Brawo za deklarację choć podaną bez szczegółów. Ale co dalej.

Bonus z Ameryki

Prezydent Trump ogłosił nową strategię Stanów Zjednoczonych. To dobry dokument dla Polski, zakłada bowiem wzmocnienie siły militarnej Ameryki i współdziałanie z sojusznikami. Jeden z dwóch fundamentalnych filarów naszego bezpieczeństwa , czyli NATO oparte na potędze USA, jest solidny i stabilny. Pozostaje nam więc skoncentrować się na drugim – budowie jeszcze intensywniej naszej własnej siły.

Morawiecki – dobra zmiana?

To dopiero się okaże. W każdym razie, zmiana mocno zaskakująca. Jakie były powody by wymieniać popularną Beatę Szydło i to w sytuacji świetnych notowań PiS. Takie zmiany przeprowadza się, gdy partia i rząd dołują, gdy trzeba dać wyraźny sygnał: zmieniamy na lepsze. Nowa twarz – nowa nadzieja. Przeważnie marketingowy efekt nowości przynosi choćby tymczasowy sukces. Tu, takiej potrzeby nie było. Możemy wiec tylko snuć przypuszczenia, co zrodziło się w głowie Jarosława Kaczyńskiego.

Nakaz zakazów

To jakaś epidemia, ogarniająca nie tylko Polskę. Nakazy i zakazy stały się niemal imperatywem dla rządzących. O zakazie handlu w niedzielę powiedziano już wszystko. Użyto wszelkich argumentów: społecznych, religijnych, ekonomicznych, moralnych itp. Nie wiadomo jaki ostateczny kształt przyjmie ustawa i średnio mnie to obchodzi. Poradzimy sobie.

Nuklearna nagroda Nobla czyli atom niesie pokój

Po zbrodni w Las Vegas dokonanej przez psychopatę z nielegalnie posiadanej broni, Tomasz Wróblewski rozprawił się z mitem  (wpis po sąsiedzku), że zakaz posiadania broni, której amerykanie od zawsze mieli od groma, coś zmieni. Psychopaci, samobójcy, gangsterzy, terroryści zawsze znajdą sposób by zabić, choćby też siebie. Ale najbardziej przekonała mnie opowieść znajomego Tomka Wróblewskiego z USA: „ Kiedy widzę, że naprzeciwko mnie, ciemną ulicą idzie samotna kobieta, to przechodzę na drugą stronę. Jest duże prawdopodobieństwo, że trzyma w kieszeni rękę na spuście.” Podobnie sytuacja przedstawia się gdy chodzi o broń nuklearną.

Zbrojna UE to mina pod bezpieczeństwem Polski

Polska wraz z Wielką Brytania tradycyjnie sprzeciwia się unijnym inicjatywom militarnym, które mogłyby osłabić więzi sojusznicze oparte na NATO. Wielka Brytania jednak opuszcza Wspólnotę, Francja wyrasta zatem na czołową europejską potęgę wojskową, jedyną w UE zdolną do samodzielnych akcji zbrojnych, jedyną posiadającą suwerenną broń nuklearną. W takiej sytuacji pomysły prezydenta Macrona na unijną obronę, które wygłosił na Sorbonie, zasługują na wnikliwą uwagę, a brzmią one dla Polski co najmniej groźnie. 

Puste ławy, pełne Tworki

PSL przygotowuje projekt ustawy, w myśl której kandydaci na posłów i senatorów przejść muszą badania lekarskie pod kątem zaburzeń psychicznych. Ławy obu izb parlamentu mogą pozostać puste. Już samo pchanie się do Sejmu czy Senatu można bowiem uznać za wyraźny objaw choroby psychicznej . Dlaczego:

Mieszkanie minus

Polacy masowo wycofują z banków oszczędności, gdyż oprocentowanie tradycyjnych lokat jest niższe od inflacji. A więc, w realu pieniędzy nie zarabiasz, tylko je tracisz. Co więcej podwyżka stóp procentowych nie jest zapowiadana, wręcz przeciwnie. Wielu, inwestuje więc na rynku nieruchomości, kupuje mieszkania na wynajem, bo tu da się jakoś zarobić. A raczej dało, bo ministerstwo finansów w ramach słynnego już uszczelniania (co ma też swoje dobre strony) i za to się zabiera. Czy innym bowiem uszczelnianie, czy innym podnoszenie podatków.

Mieszkania: własność lepszego i gorszego sortu

W ramach programu Mieszkanie Plus, wprowadzono możliwość eksmisji na bruk. Lokator państwowego mieszkania musi notarialnie wyrazić na to zgodę. Żadnego tam prawa do lokalu socjalnego ani pomieszczenia zastępczego. Nie płacisz 3 miesiące: na bruk, użytkowanie niezgodne z przeznaczeniem: na bruk, podnajem: na bruk. Popieram. Ale nie program Mieszkanie Plus, tylko proponowane zapisy umowy najmu.

Podatek drogowy i brzytwa Ockhama

Rządząca partia, znana z socjalnych transferów, tym razem chce zabrać nam pieniądze. Chodzi o podatek paliwowy, czyli ponad 20 groszy od każdego nabytego litra benzyny, ropy i gazu. Kierowcy zrzucać się mają na budowę dróg samorządowych i krajowych. Kwota znacząca: 5 miliardów rocznie. Można przyznać, że to uczciwe rozwiązanie. Niech na budowę i remonty dróg płacą ich użytkownicy. Tym niemniej proponuję inne rozwiązania i to bardziej uczciwe.

Mikrokawalerki czyli makroproblem rządu

„Rząd idzie na wojnę z mikrokawalerkami” – donosi jeden z portali. Chodzi o lokale o powierzchni typu 16 – 20 mkw, które od pewnego czasu są w ofercie deweloperów i co więcej cieszą się olbrzymią popularnością. Mieszkania takie często kupowane są na etapie dziury w ziemi. Branżowe media prześcigają się w wizualizacjach, jak urządzić funkcjonalnie tak małe lokum.

Ukraińcy, czyli polska obłuda i głupota

W telewizorze: lekarz w białym fartuchu, ordynator czy dyrektor zapowiada zamkniecie jednego z oddziałów szpitala z powodu braku pielęgniarek. Coś mówi o nieudanych rekrutacjach. Później materiał dziennikarski: w Polsce na tysiąc mieszkańców przypada o połowę mniej pielęgniarek niż chociażby w Czechach, od dziś służba zdrowia może przyjąć nawet 50 tysięcy chętnych. Problem w tym, że chętnych nie ma. Są ale z Ukrainy, ale tych nie można przyjąć, bo w Polsce nie jest uznawany ich tamtejszy dyplom. Tak samo, jak dyplomy lekarskie.

Efekt Tuska i rozgrzebane fronty

Ostatni sondaż, w którym Platforma po raz pierwszy od wyborów wyprzedza PiS może zaskakiwać nawet samych zainteresowanych. A zwłaszcza tych wszystkich zawodowych i amatorskich analityków, którzy na Platformie postawili już krzyżyk, zerkając z nadzieją/niepokojem na fenomen .Nowoczesnej. Oczywiście jeden sondaż nic nie znaczy. Dobrze też wiemy jak chwiejny i kapryśny jest polski wyborca.

Repolonizacja mediów czyli gazety rządowe

Rząd planuje ograniczyć udziału kapitału zagranicznego w polskich mediach. – Brany jest pod uwagę wariant dekoncentrowania mediów poprzez ustawowe wymuszenie pozbywania się mediów w przypadku , gdy wydawca ma zbyt duży udział w rynku – ujawnia Barbara Bubula, szefowa sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Ustawę przygotowuje resort kultury i ma być gotowy w czerwcu.

Make Europe Great Again

Pamiętam z okresu komuny jakieś tabele płac. Czyli, byłeś zaszeregowany na jakimś stanowisku w państwowej firmie (zwanej wówczas zakładem pracy) i dostawałeś kasę z tabeli wynikającą. Kompletnie niezależnie, jakim byłeś pracownikiem; świetnym, przeciętnym, beznadziejnym. Absurd, który, stał się jedną z przyczyn upadku tamtego patologicznego ustroju. Ale co tam, Europa, w tym Polska wymyśliła kolejne absurdy. Przykład: płaca minimalna, minimalna stawka godzinowa. Niby drobna sprawa, ale symptomatyczna, dla niewydolnej Unii.

Frankowicze: podwójnie oszukani czy naiwni?

Najpierw „oszukały” ich banki, wmawiając iż kredyt hipoteczny zaciągnięty na bazie szwajcarskiego franka to najlepsze, wręcz rewelacyjne rozwiązanie. Po latach „oszukało” PiS, a zwłaszcza Andrzej Duda, ówczesny kandydat tej partii na urząd prezydenta, składając stanowczą obietnicę rozwiązania problemu. Piszę to po piątkowej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego w radiowej Jedynce, gdzie nie pozostawił złudzeń. Frankowicze  – zdaniem prezesa PiS –  powinni wziąć sprawy w swoje ręce i walczyć w sądach. Prezydent i rząd są bowiem w sytuacji, która jest zdeterminowana uwarunkowaniami ekonomicznymi – wyjaśnił. Frankowicze znów czują się  „oszukani”.

Polskie Davos u Rydzyka

Jarosław Kaczyński ponownie ubolewał, że przedsiębiorcy wykazują niewielką skłonność do inwestowania. Miało to miejsce podczas konferencji „Odpowiedzialność przedsiębiorców za Polskę”, która w miniony weekend odbyła się w Toruniu na uczelni prowadzonej przez fundację ojca Tadeusza Rydzyka. Ojca Dyrektora, którego to do inwestowania akurat namawiać nie trzeba, a nawet państwo powinno mu w tym pomagać. Gdyż geotermia, to fundament relacji państwo – kościół.

Kadencyjność mózgownicy

PiS chce wprowadzenia kadencyjności lokalnych władz, czyli wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Konkretnie dwie kadencje, jak w przypadku obsady stanowiska Prezydenta RP.  Co więcej, Jarosław Kaczyński wyraźnie sugeruje, że nowe prawo powinno obowiązywać już od najbliższych wyborów, a więc startować nie mogliby ci, co już dwie kadencje mają za sobą.

500 +, czas na dobrą zmianę

Mój znajomy milioner narzekał, ile to formalności trzeba dopełnić, aby otrzymać 500+. Fakt, ma czwórkę dzieci, ale z różnych związków, więc urząd się czepiał o to, kto sprawuje nad nimi realną opiekę. Ów znajomy sprawą zajął się teraz, bo wcześniej mu się nie chciało zadbać o te groszowe dla niego przychody. W poznanej mi latem Włodawie, przy granicy z Białorusią, dowiedziałem się, że 500+, dla mieszkańców tej małej miejscowości, to wybawienie i szansa na w miarę godne życie. Pracują teraz celowo na czarno, by pobierać 500 zł. Pora na rewizję tego programu.

Jestem dowodem w sprawie…

W jakiej sprawie? W sprawie spowolnienia gospodarczego, które zdaniem prezesa Jarosława Kaczyńskiego spowodowane jest postawą przedsiębiorców, którzy powstrzymują się przed korzystnym inwestowaniem uważając, że lepiej zaczekać aż wrócą dawne czasy. Co prawda nie wiem, których dawnych czasów mam wyczekiwać (Wilczek, Balcerowicz, Miller…), ale na razie poczekam z inwestycją, której koledzy mi już gratulowali i/lub zazdrościli zysków z niej płynących.

Kapryśny elektorat, czyli pieniądze i kobiety

Kwota wolna od podatku pozostanie w przyszłym roku na dotychczasowym poziomie, czyli nieco ponad 3 tysiące złotych. Wyborcza obietnica, a więc kwota 8 tysięcy złotych, ma zostać wypełniona w 2018 roku wraz z reformą podatkową, o której wciąż niewiele wiadomo. Nic nie wiadomo natomiast kiedy obniżony zostanie wiek emerytalny i jaki kształt przybierze system emerytalny. W tej sprawie rządzący przedstawili już chyba wszelkie możliwe rozwiązania. Czy wyborcy PiS mogą być rozczarowani? Mogą, ale nie są. Notowania rządzącej partii i zaufanie do liderów godne jest pozazdroszczenia.

A może podatek kwotowy?

Już wiemy, socjalne fanaberie rządu „dobrej zmiany” nie będą sfinansowane przez mityczne uszczelnienie poboru VAT, polonizację gospodarki, czy podatki od sieci handlowych, których nie umiano nawet wprowadzić. Fanaberie mają sfinansować lepiej zarabiający, płacąc wyższe daniny. A wszystko to w imię tak zwanej sprawiedliwości, rozumianej w sposób najgorszy z możliwych.

Spadkobiercy Bieruta

Słuchając niektórych polityków i publicystów można mieć pewność, że sprawa reprywatyzacji w Warszawie da paliwo wszelkim populistom, zatroskanym krzywdą ludzką socjalistom i innym homo sovieticus. Ale widać, że nie tylko im. Skorzystać może rządząca w Polsce antyliberalna prawica i wszystkie polityczne siły, chcące wylewając dziecko z kąpielą zyskać poklask nieświadomego ludu. Niedzielne przedpołudnie. Wiceminister Sprawiedliwości Patryk Jaki, znany jest z wytropienia agencji towarzyskiej w mieszkaniu posła konkurencyjnej partii, a ostatnio z ostrych wypowiedzi pod adresem sędzi w tej sprawie. Do programu TVN 24 „Kawa na Ławę” przynosi wykres, a tam słupki obrazujące liczbę aktów reprywatyzacyjnych w minionych latach. Za czasów prezydentury ś.p. Lecha Kaczyńskiego prawie nic, później liczba lawinowo rośnie – pokazuje minister, dając wyraźnie do zrozumienia, że wcale nie o patologię chodzi, lecz sam naganny fakt reprywatyzacji.Za chwilę w tej samej stacji „Loża prasowa”. Cezary Michalski z Krytyki Politycznej napomyka o „ofiarach reprywatyzacji” – w ustach przedstawiciela tej formacji akurat to nie dziwi. Nie dziwi też jego obrona Piotra Ikonowicza, który pobił kiedyś komornika podczas eksmisji, za co został skazany na więzienie. Agnieszka Romaszewska z TVP reprezentuje dokładnie przeciwny biegun ideowy, ale mówi „ludzie stracili mieszkania” i nie chodzi wcale o przedwojennych właścicieli i ich spadkobierców. O kogo więc chodzi? Po takich wypowiedziach tylko z niedzielnego południa, mniej zorientowani w temacie mogą odnieść wrażenie, że to nie w 1945 towarzysz Bierut na mocy dekretu dopuścił się pospolitej kradzieży gruntów i kamienic pozbawiając ich właścicieli fundamentalnego prawa własności, tylko że to w niepodległej Polsce dochodzi do jakiś patologii i krzywd.Pewnie i dochodzi. I to nie tylko w przypadku Chmielnej 70 czy Hożej 25. Pewnie nie wszystkie metody stosowane przez tzw. czyścicieli należały do cywilizowanych, na pewno jacyś biznesmeni wykorzystali bezradność spadkobierców i przy pomocy dobrze widzianych w ratuszu i sądach prawników, zrobili interes życia. Co samo w sobie nie jest naganne, a tym bardziej karalne. A czasami wręcz pożyteczne, jak spojrzymy na pięknie odrestaurowane, nieliczne niestety, warszawskie kamienice. W mediach i na wiecach dobrze brzmią słowa: mafia, układ, złodzieje. Gorzej już ze wskazaniem, kto jest tym złodziejem, kiedy i co ukradł. Czy to Bierut nakradł czy to teraz kradną. Bardzo aktywny w sprawie reprywatyzacji jest Jan Śpiewak, prezes stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Pokazuje wszystkie źródła patologii warszawskiej reprywatyzacji i mówi wprost o degeneracji całej klasy politycznej, która przez ponad ćwierć wieku nie rozwiązała problemu. Choćby w sposób mocno niedoskonały, jak w przypadku mienia zabużańskiego (20% wartości wypłacane w obligacjach). Wszystkich polityków, publicystów i wszelkiej maści działaczy społecznych bardzo proszę by zabierając głos w tej sprawie, wskazując w innych i ferując wyroki przypomnieli sobie, czy i co sami zrobili pozytywnego w tej sprawie. I barwnymi przykładami patologii, nie rozmywali pojęcia własności stając się nieświadomie spadkobiercami myśli Bieruta.

Same złe wiadomości

Jest taki obiekt, urządzenie – nie wiadomo jak to nazwać, które kojarzy się tylko ze złymi wiadomościami. To coś przez wieki nie miało takiego charakteru. Kojarzone było neutralnie a nawet pozytywnie. Mogło sprawić radość, przynieść dobrą nowinę, mile zaskoczyć. Unikalność urządzenia polega też na tym, że nie możesz w nie/nią włożyć, a tylko możesz wyjąć. I nie chodzi o nowatorskie produkty inwestycyjne, ani to o czym myślicie….. Chodzi o skrzynkę pocztową. Kiedyś można było wyjąć kartkę pocztową z życzeniami imieninowymi od cioci ze Szczecina, życzenia świąteczne na kartce ilustrowanej bałwanem od kolegi przypadkowo poznanego na wakacjach. Można było wyjąć zaproszenie na imprezę i list miłosny w kopercie zapachowej, mającej na adresacie zrobić inspirujące wrażenie. Przykre, sztuka pisania listów czyli – trudne słowo – epistolografia, umarła. Przynajmniej w tej formie.Skrzynka pocztowa istnienie, ale budzi tylko pejoratywne konotacje. Strach do niej podejść. Same złe wiadomości – to już wiesz wyjmując zawartość. Wezwanie do zapłaty od telewizji kablowej, wezwanie do sądu w charakterze świadka (ulga – że nie oskarżonego), wyliczony podatek gruntowy, kwit o niedopłacie za wodę. Groźny papier z administracji o segregowaniu śmieci. W sumie to błahostki. Ze skrzynki możesz wyjąć swą ponurą, pogrążoną w nędzy przyszłość. Już na kopercie widać, że to nie list miłosny. Tam jest złowrogie logo ZUS.Papier w sumie logiczny i czytelny, w odróżnieniu od innych pism urzędowych. Standard papieru i druku – najwyższa klasa, przyjazna zielona kolorystyka. Tylko te wyliczenia wprawiają w depresję. 589, 97 zł – „jakie ubezpieczony mógłby osiągnąć pracując do wieku emerytalnego”. Adresat pewnie może mieć ze stówkę więcej gdyby mu się chciało – patrz odpowiednia rubryka – ustanowić kapitał początkowy, czyli grzebać w piwnicach nieistniejących firm by udowodnić, że kiedyś też się pracowało. Adresatowi się nie chce. Uwierzył w moc prawa, że urzędy nie mogą wymagać dokumentów, których są posiadaczami. Rubryki szokują precyzją i wprowadzają w depresję. Jak z niej wyjść ? każdy ma swoje sposoby. Można otworzyć półlitrówkę, co tylko przeniesie w czasie problem egzystencjalny powodując też kaca. Można włączyć TV i dowiedzieć się, że rząd przyjął wczoraj propozycję prezydenta i – zgodnie z obietnicą wyborczą – wiek emerytalny zostanie skrócony. To dobrze czy źle? Informację z TV można uznać za obojętną, bo co ekipa to inna koncepcja uszczęśliwienia ludzi na jesień życia. – Co mi za różnica, kto nie wypłaci mi emerytury – z uporem maniaka powtarzam słowa profesora Roberta Gwiazdowskiego odnośnie OFE czy ZUS. Mam uprzejmą prośbę do ZUS i Poczty Polskiej o niezaśmiecanie mi urządzenia zwanego skrzynką pocztową, a po spełnieniu standardów UE euroskrzynką. Wiem, że robicie to w dobrej wierze i w imię transparentności systemu ubezpieczeń socjalnych. Przykro mi, że wasze pismo zapełni śmietnik luzem (bez segregacji). Nic do Was nie mam. Zamiast finansowych estymacji liczę na kartkę świąteczną, najlepiej z bałwanem.

Modne słowo – uszczelnianie

Odkąd pamiętam każdy rząd zapowiadał uszczelnienie systemu podatkowego i likwidację szarej strefy. Prostym hasłem „uszczelnianie” pozornie zamykał usta opozycji wyrażającej obawy, skąd rząd weźmie pieniądze na zapowiadane fanaberie socjalne czy niezbędne inwestycje w infrastrukturę. Pamiętam deklarację premiera Tuska, że trzeba dosypać pieniądze do służby zdrowia, ale wcześniej system należy uszczelnić. O tym jak to wygląda przekonał się mój ojciec leżąc sobie kilka dni w państwowym szpitalu, z niezłym zewnętrznym cateringiem, czekając na operację, która się nie mogła odbyć z powodów wyraźnie wymienionych w dokumentacji medycznej, złożonej z ręcznie pisanych bazgrołów różnych specjalistów na rozlicznych formularzach. Marnowanie czasu, zdrowia i pieniędzy. Sam też się przekonałem żmudnie poszukując swojego lekarza z wiedzą co mi dolega i jak to leczyć, bo w rejestracji usłyszałem tylko: pani doktor już u nas nie pracuje i nie wiemy czy i gdzie pracuje. Piętnaście lat temu w Śląskiej Kasie Chorych wprowadzono system kart elektronicznych, dzięki której każdy lekarz zyskuje dostęp do danych medycznych pacjenta (Andrzej Sośnierz – PiS). Przy takim systemie, gdyby go jeszcze rozbudowano, opisane wyżej przypadki raczej nie miały by miejsca. Przez piętnaście lat sporo w służbie zdrowia unowocześniono informatycznie (system weryfikacji ubezpieczeń eWUŚ), ale karty nadal są tylko na Śląsku. Był to program pilotażowy, sprawdził się, uszczelnił system, ułatwił życie pacjentom i lekarzom a więc dał oszczędności budżetowe. Tak na zdrowy rozum, skoro już w tematach medycznych jesteśmy, powinien być wyposażony w dodatkowe funkcje (pełna dokumentacja zdarzeń medycznych) i być rozszerzony na cały kraj. Nie został. Kolejnym ministrom od zdrowia zabrakło zdrowego rozumu. Przykład z innej branży. Od pięciu lat na polskich drogach obowiązuje elektroniczny system poboru opłat viaTOLL. System działa, przyniósł już 5.5 miliarda zł, jego budowa zwróciła się już po 18 miesiącach. Problem w tym, że nie jest rozbudowywany, nie wykorzystane są też jego możliwe funkcjonalności. W założeniach system miał objąć 7 tys. km dróg krajowych i autostrad do 2018 r. W ciągu 5 lat osiągnięto niemal połowę tego stanu, a w zeszłym roku systemem objęto tylko 150 km dróg. Kolejne rządy nie śpieszą się z rozszerzaniem narzędzia, które zapewnia realne wyniki budżetowe. Mało tego system praktycznie nie obejmuje ściany wschodniej, a jak wskazuje sama straż graniczna dane zbierane przez system viaToll są niezbędne w łapaniu przemytników, którzy zabierają państwu należne wpływy. System należy całkowicie do państwa, generuje przychody, może uszczelnić napływ nielegalnych wyrobów akcyzowanych (papierosy, paliwo), które TIRami swobodnie przemierzają nasz przyjazny gościom kraj – czemu państwo nie podejmuje realnej walki z przemytem i utraconymi korzyściami? Jakimi? Mówi się o przynajmniej kilkunastu miliardach zł.Odnośnie przemytu, to jest jeszcze przemyt ludzi, konkretnie imigrantów przez zorganizowane grupy przestępcze. O uszczelnienie granic UE apelował już Donald Tusk a tym tygodniu minister Błaszczak stwierdził to samo czyli, że rząd PiS jest za uszczelnieniem. Miła zbieżność poglądów, problem w tym że nic z tego nie wynika. Uszczelnić granice morską, to postawić na nabrzeżu strażników co 100 metrów. Niechcianym przybyszom można wręczyć album o Unii Europejskiej i CD z Odą do radości , pozwolić doładować najnowsze modele iPhonów i kulturalnie odholować z powrotem, o ile skutecznie nie wykażą że coś strasznego czeka ich w Turcji albo Erytrei. Tak robią w bliskiej nam z zniechęci do imigrantów, choć odległej Australii. Uszczelnianiem cieknących kranów zajmują się hydraulicy. Robią to fachowo, bo też nie jest to trudne zadanie. Pobierają wynagrodzenie w gotówce, nie wystawiają rachunków i… nie płacą podatków. Ta sfera też wymaga uszczelnienia.

Edukacja, głupcze

Parafrazując wyborcze hasło Bila Clintona: it’s  the economy, stupid, można śmiało założyć, że nie ma dobrej gospodarki bez dobrej edukacji. Chyba nie przez przypadek najlepsze uniwersytety znajdują się w USA i Anglii a nie Bułgarii i na Białorusi. Nam bliżej do tych ostatnich, najlepsze polskie uczelnie znajdują się w czwartej setce światowych rankingów (UW i UJ). Dla porównania, lepszą pozycję, bo na początku drugiej setki ma Ruch Chorzów w rankingu europejskich klubów piłkarskich.  

Godność i psucie rynku

Gazeta Wyborcza w obszernym materiale „O godność 250 tys. pracowników ochrony w Polsce” pisze o bardzo niskich wynagrodzeniach w tej branży. Materiał ubarwiony jest dramatyczną i wzruszającą historią szefa „Solidarności” firm ochroniarskich pana Michała Kulczyckiego i opisem strategii walki jego związku zawodowego. W tej walce pan Kulczycki ma wielkiego sojusznika – rząd, zapowiadający wprowadzenie 12 złotowej stawki godzinowej jako minimalnego wynagrodzenia. Działając wspólnie mogą rozwalić branżę i wysłać na bezrobocie kolejne dziesiątki tysięcy ochroniarzy.

Morawiecki zaskakuje

Wicepremier został członkiem partii. To zaskoczeniem specjalnym nie jest, raczej logiczną konsekwencją wcześniejszych decyzji czyli przejścia z biznesu do polityki. Logiczne jest także, że został członkiem partii, która rządzi a więc tej w której sprawuje jedną z najistotniejszych funkcji. Jednak czytając niektóre wypowiedzi nowego członka PiS można popaść w dysonans poznawczy.

Modne słowo – niezwłocznie

Od kilku miesięcy eksperci i publicyści wymieniają w dyskusjach słowo „niezwłocznie”. Oczywiście przy okazji sporu o Trybunał Konstytucyjny. A więc, prezydent powinien „niezwłocznie” przyjąć ślubowanie nowych sędziów, rząd powinien „niezwłocznie” opublikować w Dzienniku Ustaw…

Nowe przestępstwo – własność prywatna

A konkretnie swobodne dysponowanie własnością na przykład swoim mieszkaniem jest już przestępstwem. Prezydent podpisał przygotowaną jeszcze przez poprzedni sejm nowelizację kodeksu karnego, który za przestępstwo uznaje… wymianę okna. Brzmi niewiarygodnie i groźnie? A jednak: dura lex, sed lex. Przy okazji dobra wiadomość dla „dzikich” lokatorów. Możecie latami mieszkać w cudzym lokalu, bez umowy i za darmo. Nic wam nie zrobią. Jak spróbują, sami trafią za kratki.

Kupowanie kota w worku

Rynek deweloperski ma się dobrze. Tani kredyt i wzrost siły nabywczej klientów przy stabilizacji cen sprawia, że często kupujemy dziurę w ziemi na podstawie ładnych wizualizacji i zapewnień o wysokim standardzie wykonania. A że chodzi tylko i wyłącznie o wysoki standard wykonania wizualizacji mieszkaniec przekona się później.

Złodziej albo idiota

Prawo i Sprawiedliwość ma pełnię władzy, ale też problem z jej sprawowaniem. Chodzi o niskopłatne stanowiska. – Są ogromne problemy z pozyskaniem podsekretarzy stanu do ministerstw, bo są tak niskie zarobki, że nikt nie chce przyjść – twierdzi w TVN 24 Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów. Chodzi o kwoty rzędu 10-11 tysięcy brutto, czyli na rękę 7- 8 tysięcy. Na wiceministra nie da się awansować dyrektora departamentu, bo ten zarabia więcej i na degradację finansową pewnie się nie zgodzi.

500 złotych na… niemowlę

Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską – twierdził święty Augustyn. Także w polityce, konsekwencja trwania w błędzie prowadzić może do piekła. Nawet jeśli błąd był zamierzony, popełniony z wyborczej kalkulacji. Nawet, a raczej tym bardziej. Źle, że obecnie rządzący obiecywali wszystkim wszystko, ale jeszcze gorzej, jeśli swoich obietnic będą chcieli dochować.

W niedzielę wybierzemy socjalizm

W niedzielę – po nudnej kampanii wyborczej – Polacy pójdą do urn wybrać socjalizm. Przy okazji kampanii i wyborczych wyników lepiej poznaliśmy społeczeństwo i jego potrzeby. Smutne, że po 26 latach od transformacji ustrojowej realny wybór, to socjalizm o zabarwieniu konserwatyno-narodowym i socjalizm postępowy. Zabawne, że medialnym bohaterem przedwyborczych dni został  jeden z liderów Partii Razem, niejaki Adrian Zandberg, facet z nurtu socjalizmu anachronicznego i utopijnego, znanego z opasłych dzieł Karola Marksa a obecnie grubego pustaka autorstwa Thomasa Piketty.

Migracja, problem wstydliwy

Do Europy napływa fala imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Dziurawymi łódkami uciekają do przed biedą i wojną. Wyłowieni z morza trafiają do ośrodków w Grecji by dalej przedostać się tam gdzie bogato. Europa w konsternacji. Także Polska, która zgodziła się przyjąć dwa tysiące osobników, szemranego pochodzenia. Wstyd odmówić, wstyd się tym chwalić. Emigracje z Polski deklaruje 46 procent studentów. Czy rządzący teraz i ci od jesieni , mają na imigrację i emigrację pomysł? Nie. Więc lepiej wałkować in vitro w tym egzegezę nauki kościoła w temacie czy prezydent Komorowski może przyjmować komunię czy też kościoły ma odwiedzać w charakterze turysty.

Plama Kukiza

Według ostatniego sondażu partia Pawła Kukiza to druga siła polityczna w Polsce. Co czwarty wyborca zamierza głosować na byt kompletnie nieznany, co więcej nieistniejący. Lider tej mitycznej partii cieszy się też większym zaufaniem Polaków niż obecny i przyszły prezydent. W mediach wywiady z socjologami, politologami o wielu tytułach naukowych bezradnie rozkładającymi ręce. Podobnie tzw. autorytety, nie bardzo wiadomo dla kogo. Tak jak ćwierć wieku temu, gdy Tadeusz Mazowiecki przegrał ze Stanem Tymińskim.

Wybory: zapytajcie hydraulika

Ostatnie wydanie „Polityki” (cztery dni przed wyborami), prestiżowego tygodnika opinii z redaktorami pamietającymi niekoniecznie demokratyczne wybory. Okładka pod tytułem: „proporcje zgodnie z wynikami sondaży” i postać Bronisława Komorskiego o wysokości prawie kolumny. Dalej Andrzej Duda nie sięgający nawet środkowego guzika marynarki Prezydenta. Dalej Paweł Kukiz poniżej wysokości kolan faworyta. Manipulacja?  Zaklinanie rzeczywistości?

Balcerowicz musi wrócić

Wielokrotnie wyrażał brak zainteresowania powrotem do partyjnej polityki ale deklarował też poparcie i patronat dla wolnorynkowych inicjatyw politycznych, o ile się pojawią. Wiele wskazuje, że będzie miał czemu patronować. Chodzi o powołane przez Ryszarda Petru stowarzyszenie Nowoczesna.pl. Wychowanek i współpracownik Balcerowicza coraz śmielej zgłasza polityczne aspiracje.I od razu pojawia się pytanie czy na zabetonowanej scenie coś może się urodzić, dojrzewać i rosnąć. Doświadczenia Gowina czy „separatystów” PiS mówią, że to sensu nie ma. Ale może to sensu zabrakło w tych inicjatywach. Palikot ugrał 10 procent a że wszystko roztrwonił, to już jego problem.

Kogo wybieramy?

Konstytucję zna Leszek Miller, który w ostatnim wywiadzie postuluje odebrać prezydentowi kompetencje, by ten pełnili tylko funkcje reprezentacyjne. Wystawiając Magdalenę Ogórek udowodnił, że wyłącznie o efekty reprezentacyjne mu chodzi. A że nie jest o konkurs miss historyków kościoła, tylko o wybór głowy państwa, to już inna sprawa.

Wybory bezalkoholowe

Przedświąteczny piątek zwany Wielkim. Poważne programy telewizyjne o kampanii prezydenckiej. Wczorajsze tematy: in vitro, myślistwo. Miesiąc temu wyraziłem obawę, że kampania przypominać będzie filmy Quentina Tarantino, czyli pomieszanie gatunków, dziwaczne dialogi choć sprawy poruszane w filmach niby poważne.

Obywatel zwany debilem

Tak, rozumiem. Nie może być powtórek z Amber Gold, przyznaję iż część winy za problemy tzw frankowiczów leży po stronie banków, które robią wszystko by wcisnąć mało rozgarniętym klientom  produkty, na których najwięcej zarobią. I choć bardzo lubię film Martina Scorsese „Wilk z Wall Street”(Leonardo DiCaprio), nie chciałbym by instytucje finansowe oszukiwały. Cenię Komisję Nadzoru Finansowego, ale widzę że staje się resortem oświaty i wymusza na bankach działania edukacyjne co raczej jest powinnością państwowego szkolnictwa. Ostatnie doniesienia:  Do końca marca wszystkie banki muszą zmienić procedury i pokazać klientom, o ile mogą wzrosnąć raty, jeśli Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe w Polsce. – Nikt nie wie, na jakim poziomie będą stopy procentowe za kilka, kilkanaście, a tym bardziej kilkadziesiąt – ostrzega przyszłych kredytobiorców KNF.Obecnie kupując na przykład jednostki funduszu inwestycyjnego musisz wypełnić i podpisać ankietę, z której ma wynikać iż masz świadomość co robisz. Czyli, że nie obca jest Ci wiedza, że np. wartość owych jednostek może rosnąć ale też maleć. Teraz – zgodnie z rozkazem KNF – wysłuchasz wykład o zmienności stóp procentowych i podpiszesz oświadczenie, że zrozumiałeś. I też podzielasz pogląd, że nie wiadomo co będzie za kilkanaście a tym bardziej kilkadziesiąt lat. W obecnych czasach sugeruję jeszcze pouczenie, że kredyt może być kiedyś przewalutowany na sowiecki rubel lub niemiecką markę.Rekordowo niskie stopy procentowe, przy utrzymującej się deflacji mają zachęcić do zaciągania kredytów na inwestycje i konsumpcję co napędza gospodarkę. Super, tylko dlaczego KNF wprowadza regulacje aby akcję kredytową powstrzymać? Bo jak inaczej nazwać rekomendację do zniechęcania i straszenia klientów. Czy jest jakakolwiek koordynacja pomiędzy RPP, KNF, MF itp? To może jednak chodzi o edukacyjną rolę państwa. Jeśli publiczne szkoły produkują absolwentów bez elementarnej wiedzy ekonomicznej, niezbędnej im w dorosłym życiu, to może zrobią to banki. W końcu wykazują zyski a nie dług publiczny co znaczy, że na finansach się znają. Wiec niech miłe panie w bankowych oddziałach tłumaczą, że wartość akcji może rosnąć lub spadać, że podobne zjawisko dotyczy stóp procentowych. Kolejny etap, zaświadczenie od psychologa państwowego, że możesz mieś kartę kredytową.Czym jest kredyt? Zakupem pieniądza. Czy kupując w salonie nowy samochód sprzedawca ma tłumaczyć, że obecnie niskie ceny ropy wynikają być może z dogadania się USA z państwami OPEC by dowalić Putinowi i pewnie kiedyś wzrosną do poziomu 100 USD za baryłkę więc benzyna zdrożeje. Czy rząd powoła Komisję Nadzoru Motoryzacyjnego?Wracając do klasyki światowego kina. Nie jestem za praktykami z filmu „Żądło”  (Paul Newman, Robert Redford), ale nie chcę na wyścigać końskich wypełniać ankiety i słuchać wykładu, że koń faworyt może tym razem przegrać. Nie jestem za praktykami z filmu Kasyno  (Robert De Niro, Sharon Stone) ale nie chcę obowiązkowego szkolenia państwowego inspektora, że ruletka ma to do siebie, że kulka nie zawsze wpada w to miejsce które obstawiłeś.

Pewniak i pretendenci

Wybory prezydenckie trafnie opisał Andrzej Olechowski porównując je do biegu masowego, w którym wygrywa Kenijczyk a reszta bierze udział, żeby na przykład  komuś z trasy pomachać.  Cytując  barona Pierre de Coubertin: Istotą Igrzysk nie jest zwyciężyć, ale wziąć udział. Nie musisz wygrać, bylebyś walczył dobrze. Mozolnie wyłonieni kandydaci do porażki trenują więc przed startem by nie zemdleć na trasie, dobrze wyglądać w tv i pomachać kibicom. Sztaby już teraz mogą pisać triumfalne wystąpienia na wieczory wyborcze z przekazem: nikt we mnie nie wierzył, media prześladowały a tu proszę – 5.7 procent, jak mocne piwo. Dziękuję wyborcom, jestem przyszłością polskiej polityki. Niektórzy pogratulują zwycięzcy, inni się na niego obrażą zarzucając doping lub/i fałszerstwo sędziów. Co zrobić, żeby wybory Głowy Państwa nie przywodziły na myśl filmów Quentina Tarantino, choć aktorzy wyborczego spektaklu  mieliby nikłe szanse w castingu u słynnego reżysera. Nie musimy pisać dla niego scenariuszy. Licząc na nieznajomość Konstytucji i ogólny brak wiedzy wyborców można się spodziewać festiwalu obietnic. Może już nie tak absurdalnych jak 100 milionów (przed denominacją) dla każdego czy miliona nowych miejsc pracy (stare czasy; pamiętacie czyje to pomysły?,) Ale jednak obietnic bez jakichkolwiek szans na realizację z uwagi na prerogatywy prezydenta a zwłaszcza zdrowy rozsądek.Jednak zdrowy rozsądek w kampaniach wyborczych ma najmniejsze znaczenie. Zwłaszcza dla kandydatów o zerowych szansach nawet na dobry wynik, rozsądek to zły doradca. Lepiej obiecać wszystko, być wyrazistym, zyskać rozpoznawalność i liczyć na polityczne profity w swoich partiach, wręcz na zastąpienie  protektorów. O to walczą pretendenci, nie o wygraną w tym rozdaniu.Jeśli więc nie chcemy filmu Tarantino i szanujemy te wybory to spróbujmy wymusić na kandydatach merytoryczne odpowiedzi na podstawowe sprawy. Tak, prezydent ma słabe uprawnienia, może bardziej przeszkadzać vetem niż kreować rozwiązania. Jednak jest też inicjatywa ustawodawcza a veta nie należy mylić z obstrukcją; to zajęcie stanowiska z silnym skutkiem prawnym i politycznym.I właśnie na stanowiska w tej kampanii czekamy. Od kandydatów niewiele się dowiemy. Póki co media grzebią w życiorysach (ich prawo) a pretendenci są na szybkich kursach wystąpień publicznych albo ględzą to co akurat im do głowy przyjdzie. Poważne media ale i instytuty eksperckie, organizacje pozarządowe powinny spróbować wpłynąć na scenariusz tego filmu. W poprzednich wyborach były takie próby, choćby poprzez zmuszanie kandydatów do wypełnienia merytorycznych ankiet. Rola państwa w redystrybucji dochodu narodowego, udział skarbu państwa w gospodarce , wolność wyboru (kredyty we frankach, ubezpieczenia zdrowotne), problem demograficzny i senioralny, wiek i regulacje emerytalne, system podatkowy, kodeks pracy, mix energetyczny – to skromny przykład pytań gospodarczych. Do tego drugi zestaw pytań: polityka międzynarodowa i obronność (tego nie trzeba wyjaśniać). Fundamentalne pytanie o stosunek do możliwych koalicji i  rządu po jesiennych wyborach . To prezydent desygnuje premiera! I współpracuje z rządem lub wkłada kij w szprychy.Zbyt ambitny plan? Może naiwnością jest sądzić, że ktoś chce znać poglądy biegaczy, nawet tych którzy na trasie chcą tylko komuś pomachać. 

Lekarz i laweciarz

O co chodzi w sporze lekarzy z rządem? O co zabiegają strony konfliktu i kto ma rację? Chyba nie bardzo wiadomo bo za zwyczaj bardzo elokwentni publicyści i politycy tym razem wygłaszają banały o potrzebie dialogu i konsensusu przykrywając tym niemoc zgłębienia tematu. Dobro pacjenta odmieniane jest przez wszystkie przypadki a w telewizyjnym studiu pojawiają się etycy czyli filozofowie. A więc specjaliści od gmatwania spraw i poszukiwania odpowiedzi, nie zaś od ich znajdowania.Pewnie jak zwykle chodzi o pieniądze. W imię dobra pacjenta lekarze chcą więcej zarabiać i mniej pracować. Cele rządu są odmienne: wielokrotnie deklarowane skrócenie kolejek do lekarza i usług medycznych oraz uszczelnienie systemy finansowania służby zdrowia, z czego niewiele wynika. Prawdopodobnie, w wyniku kolejnych reform, powstał system najgorszy z możliwych, bo tak skomplikowany i zbiurokratyzowany że już się w tym połapać nie można.Państwowe działa gorzej, mniej efektywnie niż prywatne – to już banał. Jednak widać, że coś może działać gorzej niż państwowe. To stworzony przez państwo sztuczny twór, gdzie na siłę próbuje się narzucić pseudorynkowe reguły, z lekarzy robić przedsiębiorców, by na końcu odwoływać się do etycznych powinności z przysięgi Hipokratesa. Absurd więc idźmy dalej.Czym różni się pacjent od samochodu. Wbrew pozorom to podobne urządzenia; psują się, wymagają naprawy, ulegają wypadkom, potrzebują części zamiennych by zakończyć egzystencje, gdy ich lekarze są już bezsilni. Etykom odradzam dalszą część tekstu.Co się dziej jak samochód ulegnie groźnemu wypadkowi? Na miejscu zjawia się policja  i niemal natychmiast… laweta (bo mają cynk od drogówki lub nasłuchują radiostacji). Laweciarz wie co ma robić, zaproponuje warsztat, transport gratis. Po jakimś czasie telefon z warsztatu: auto jak nowe, naprawa bezgotówkowa, sami rozliczymy się z ubezpieczycielem. Proste? A jak ktoś nie ubezpieczy auta? No trudno. Oszczędził na składce, zaryzykował, zapłaci. A jak nie ma z czego? To są banki i kredyty. Bezduszne i prymitywne wynurzenia ignoranta. Tak, w socjalistycznej Europie nawet nie wypada tak myśleć. To przypomnijmy jak to było za oceanem. Dopiero Obama wprowadził obowiązek wykupienia przez każdego obywatela USA ubezpieczenia medycznego. Sprawa rozbiła się o Sąd Najwyższy, gdyż pojawiły się wątpliwości czy to zgodne z Konstytucją. Republikanie argumentowali, że państwo nie może zmuszać do zakupu konkretnego produktu lub usługi. Do sądu ustawę zaskarżyło 28 stanów a rozkład głosów poparcia wśród amerykanów wynosił 39 do 54 za ubezpieczeniem dobrowolnym. Obamacare będzie jednym z głównych tematów kampanii prezydenckiej. U nas debata też trwa, tylko nie wiadomo o czym. 

Kilometrówki – temat na wigilię

Do polskiego słownika politycznego wszedł nowy termin: kilometrówka. Termin prosto brzmiący lecz w istocie skomplikowany w swoim znaczeniu. Definiują  go politycy, którym znany jest z autopsji, dziennikarze badający to zjawisko, prokuratorzy dla których termin to nowy więc wymagający pogłębionej analizy. Czekamy na głosy etyków i duchowieństwa.Sądząc po treści programów informacyjnych ostatnich tygodni można przypuszczać, że obok braku śniegu, walorów i mankamentów Pendolino, kilometrówka stanie się przedmiotem debat i sporów przy świątecznym stole.Pozwolę też więc sobie na drobną lecz konstruktywną refleksję.  Parlamentarzyści są wybrańcami narodu.  Logiczna jest więc teza, że jaki naród taka jego reprezentacja. Polacy znani a nawet szanowani są za spryt, kombinowanie i bardzo różnie pojmowaną przedsiębiorczość. Co więc w tym szokującego, że ich reprezentanci mają te same przymioty. Mętne regulacje były wszystkim na rękę. Całej politycznej klasie, która skwapliwie korzystała z różnych furtek by dorobić do pensji. Inna sprawa że niektórzy te furtki zaczęli otwierać łomem lub przez płot przechodzić po pijaku.Miało być konstruktywnie. Jestem przeciwnikiem finansowania partii przez budżet państwa czyli przez wszystkich podatników. Ale skoro już tak jest, to niech partie wezmą na siebie rozliczanie wyjazdowej aktywności posłów i swoich ministrów. Partie mają dotacje na swoją działalność. Niech szefowie i zarządy decydują na co wydać tę kasę; ekspertyzy, spoty, krawaty, kolacje, wyjazdy do wyborczych okręgów czy turystykę. Poszczególnych posłów niech rozlicza zarząd partii, niech sprawdza faktury, stany liczników w prywatnych samochodach, akceptuje zagraniczne delegacje takim czy innym środkiem lokomocji. Niech posłów pilnują ich partyjni szefowie. To oni wciągnęli ich na listy, powierzyli ministerialne teki. Partyjnych szefów rozliczy rada nadzorcza, w tym przypadku elektorat przy najbliższych wyborów. Proste?A jeszcze prostsze będzie jak znikną publiczne pieniądze z partyjnych budżetów (niezrealizowany postulat PO) a zastąpi je dedykowany odpis podatkowy (dawny postulat Palikota). Czy wówczas podatnik – wyborca wpisze do PIT partie od egotycznych podróży i odda na nią głos. Czy przeznaczy prywatne środki na partię, której posłowie okrążają świat samochodem lub na Cyprze trenują po pijaku jazdę wózkiem golfowym.

Szalik Tuska

Donald Tusk nie jest już szefem Platformy Obywatelskiej, partii którą kierował od jedenastu lat. Władzę i szalik towarzyszący mu w drodze na kolejne szczyty przekazał na sobotniej konwencji Ewie Kopacz.  Pozostawia partię mająca za sobą niespotykaną serię wyborczych sukcesów i pozycję lidera ostatnich sondaży. Jako premier sprawujący władzę przez siedem lat nieźle poradził sobie ze światowym kryzysem gospodarczym. Pozostaje pogratulować i życzyć powodzenia w Europie.  Czy jednak partia bez silnego i charyzmatycznego  lidera liczyć może na dalsze sukcesy. Wybory samorządowe nie dadzą odpowiedzi na to pytanie, działa tu siła inercji i efekt nowości. Pytanie dotyczy kadr, zaplecza, idei.Przewodniczący rady Europejskiej za pasmo sukcesów otrzymałby w Anglii tytuł szlachecki, jak kiedyś Alex Ferguson za sukcesy Manchester United.  Z tym, że gdy słynny trener zakończył karierę jego drużyna pogrążyła się w głębokim kryzysie. Od niepamiętnych czasów nie gra w europejskich pucharach, w Premiership zajmuje odległe miejsce. Ser Alex Ferguson starzejąc się nie dostrzegł, że piłkarzy też to dotyczy. Zostawił świetną drużynę, ale bez zaplecza i perspektyw. Symbolem był 40-letni Ryan Giggs.Ewa Kopacz jest dla PO miłą niespodzianką. Wielu wątpiło w jej talent i umiejętności. Jednak sprawnie połączyła w rządzie zwaśnione partyjne frakcje, podała rękę Grzegorzowi Schetynie, sprawnemu politykowi z wpływowym zapleczem,  którego z niejasnych powodów Tusk zepchnął na wąski margines zwany pieczarą.Na jakiś czas, może do parlamentarnych wyborów te ruchy wystarczą. To jednak tylko rotacje w składzie. Na dłuższą metę grozi syndrom Manchesteru. Jak mawiał Stefan Kisielewski, herbata robi się słodka od cukru a nie od mieszania.  W Platformie brakuje nowych twarzy i nowych liderów. Kilka lat temu, podczas partyjnej konwencji Donald Tusk przedstawiał Sławomira Nowaka i  Joannę Muchę jako przyszłość partii. Pierwszy się skompromitował, druga nadzieją zniknęła. Innych nie widać. Sukcesy ulubionego klubu Tuska wywodzą się z La Masii, szkółki piłkarskiej FC Barcelona, gdzie szlifowane są dziecięce talenty typu Lionel Messi. Czy w tej sferze Platformie zostanie program Michała Boniego „50 plus”. Szefowa PO sprytnie łagodzi konflikt z Jarosławem Kaczyńskim, stawiając lidera PiS w kłopotliwej sytuacji. Jeśli myśli się jednak o poszerzeniu własnego zaplecza, rękę trzeba wyciągnąć do Jana Rokity, Andrzeja Olechowskiego, Pawła Piskorskiego i wielu innych, którzy znaleźli się za burtą Platformy. Po co? To proste, wraz z odejściem Tuska ustały przyczyny konfliktu a ludzie ci mogą wnieść do PO intelektualny ferment i swoje zaplecza. Czyli cukier, wracając do Kisielewskiego. Idźmy dalej, dlaczego nie nawiązać dialogu z Leszkiem Balcerowiczem i sprawić, żeby zamiast surowego krytyka stał się sojusznikiem rządu. Mission Imposissible 2014? Niekoniecznie, ale trzeba wiedzieć czym ma być Platforma.I tu kolejny problem, bo tego nie wiadomo. Na sobotniej konwencji Donald Tusk sformułował pierwsze przykazanie: słuchać i służyć zwykłym ludziom zaś premier Kopacz zdefiniowała PO jako partię  umiaru i rozsądku, dla której ważne są wszystkie grupy społeczne i zawodowe. Nawiązuje to do fundamentalnych wyznania byłego premiera, że stał się liberalno-konserwatywnym socjalistą oraz, że ludzie nie pytają go jakieś wizje tylko konkretne sprawy. Opozycja nazywa to taktyką „ciepłej wody w kranie”. Ta taktyka wielokrotnie okazywała się skuteczna ale wszystko kiedyś może się kończyć. Jak sukcesy Manchester United, który nie pomyślał o własnej przyszłości.Przyznaje, że z dużym trudem wymyślałem zagrożenia dla PO pod nowym przywództwem i bez lokomotywy Tuska. Tym bardziej, że podczas  konwencji wyborczej na pasku w tv leciała sprawa Adama Hofmana i jego rozrywkowego towarzystwa. PiS tradycyjnie schował Macierewicza przed wyborami a tu nagle Hofman wyskoczył. Nadal główną siłą PO jest jej opozycja. Tam jeszcze bardziej widać mankamenty polskiej polityki partyjnej; kadry, zaplecze, idee.  PO nadal nie ma z kim przegrać? Szalik zostanie w górze?

Wolty Palikota

Pamiętacie Janusza Palikota z początków jego politycznej kariery? Przedsiębiorca z dużym sukcesem finansowym, wyraźnie liberalne poglądy na gospodarkę, do tego showman co w budowie rozpoznawalności i pozycji było niezbędne – pisze na blogu Jerzy Wysocki

Biedny jak polityk

Przed laty wprowadzono idiotyczną ustawę kominową. Sześć średnich krajowych dla szefów państwowych firm. Jest przepis, to i są sposoby jego obejścia: funkcje w spółkach zależnych, gdzie państwo ma poniżej 50 proc, rady nadzorcze innych spółek a od pewnego czasu kontrakty menadżerskie pozwalające członkom zarządu zarabiać rynkowe pieniądze – pisze na blogu Jerzy Wysocki

Europa i wino. Życzenia dla Tuska

Unijni urzędnicy muszą coś wymyślać, by uzasadnić swój etat, też po to, by później nadzorować absurdalne projekty. To specyfika każdej państwowej czy ponadpaństwowej instytucji. Klasa próżniacza – pamiętacie kto to powiedział? W Polsce premierowi – mówiąc bardzo delikatnie – nie bardzo wyszło jej ujarzmienie – pisze Jerzy Wysocki

Więcej niż sport

Słynna i powszechnie szanowana FC Barcelona planuje wyprawę do Rosji na mecze pokazowe. Czy będzie bankiet na Kremlu, wizyta w mauzoleum Lenina, wspólne zdjęcia z Messim, Neymarem, Iniestą, Mascherano? – pyta na blogu Jerzy Wysocki.

Return Janowicza

Wypowiedzi Jerzego Janowicza po przegranym meczu z Chorwacją wywołały większe emocje niż kolejne rewelacje komisji Macierewicza.

Państwo minimum rozsądku

Minister finansów proponuje, by prawo do wspólnego rozliczania podatku dochodowego miały tylko małżeństwa posiadające dzieci.

Polskie wybory w cieniu Majdanu, Krymu i Kremla

W ostatnim sondażu Platforma odrabia straty i niemal zrównuje się z PiS. Wzrost o 6 punktów procentowych rządzącej partii, to efekt sytuacji na Wschodzie i działań polskiej dyplomacji.

Nasze rewolucje

Ataki na Radosława Sikorskiego za pomoc przy zawarciu porozumienia Majdanu z Janukowiczem przypominają mi obrzydliwe ataki za Okrągły Stół, Magdalenkę i wódkę Michnika z Kiszczakiem.

Ofiary Balcerowicza, ofiary Millera

Leszek Miller domaga się odszkodowań dla ofiar transformacji, ludzi ubogich którzy stracili pracę wskutek reform Balcerowicza.

Chciwi klienci pazernych banków

Od wczoraj bohaterką mediów jest pani Magda, która wzięła kredyt we franku szwajcarskim ale go nie spłaca więc komornik zamierza zlicytować jej 140 metrowy dom.

Paradoksy Okrągłego Stołu

Dokładnie ćwierć wieku temu rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu, wydarzenie które – jak apelował Jan Paweł II – zmieniło oblicze tej ziemi.