Państwo i Prawo
(Bez)radni wobec zwierząt
01.04.2015

31 marca mija termin, w którym rady gmin muszą uchwalić obowiązujący w danym roku program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt. W założeniu wprowadzenie takiego wymogu w 2012 roku nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt miało zapewnić sposób na rozwiązanie problemu, z jakim borykają się mieszkańcy zdecydowanej większości gmin, a mianowicie dużej, ciągle wzrastającej liczby bezpańskich psów i kotów. Programy rozwijają bowiem cele wskazane w ustawie, w zakresie ich realizacji. W szczególności mowa o odławianiu bezdomnych zwierząt, zapewnieniu im miejsca w schronisku, ich sterylizacji i kastracji, jak również usypianiu ślepych miotów, czyli nowonarodzonych, jeszcze ślepych osobników. Wydawać by się mogło, że precyzyjne ustalenia „na papierze” uda się wykonać w życiu codziennym. Nic bardziej mylnego.

Całokształt sytuacji dobrze obrazuje ostatni raport NIK-u w tej sprawie, przygotowany przed dwoma laty. Nie pozostawia on suchej nitki na gminach. Główne zarzuty dotyczą podejmowania nieskutecznych działań w zamiarze ograniczenia populacji bezdomnych zwierząt, a często wręcz ich braku – uwagi te tyczą się aż połowy kontrolowanych jednostek. Notorycznie nieprzestrzegany jest również zakaz odławiania psów i kotów bez zapewnienia im miejsc w schroniskach (61 % kontrolowanych gmin), zlecanie odławiania nieuprawnionym podmiotom (67 %),  a co najgorsze – ignorowanie obowiązku podjęcia wspomnianej uchwały w sprawie programu opieki oraz wydatkowanie środków na ten cel w sposób nielegalny i niegospodarny (36%).

Równie negatywnie zostało ocenione funkcjonowanie schronisk dla zwierząt oraz firm zajmujących się ich wyłapywaniem. Aż 86% skontrolowanych schronisk nie zapewniało zwierzętom odpowiednich warunków, które wyznacza przede wszystkim rozporządzenie Ministra Rolnictwa z 2004 roku. Powód takiego stanu rzeczy jest prozaiczny – pod koniec 2011 roku w Polsce funkcjonowało zaledwie 150 schronisk, dysponujących – jak podaje raport „tylko 34,1 tys. miejscami dla psów i 4,3 tys. miejscami dla kotów. W schroniskach tych przebywało 100,3 tys. psów, to jest prawie trzykrotnie więcej od liczby miejsc oraz 20,4 tys. kotów (o 4,7 razy więcej)”. Nie dziwne więc, że statystyka śmiertelności zwierząt (wraz z przypadkami eutanazji) w tych placówkach od lat utrzymuje się na wysokim, około 25-procentowym poziomie.

Częściowym rozgrzeszeniem dla gmin i schronisk jest niczym nie uzasadniona bierność kolejnych rządów w zakresie legislacji. Na przykład, od 12 lat(!) istnieje luka prawna, związana z brakiem rozporządzenia precyzującego zasady i warunki wyłapywania bezdomnych zwierząt. Poprzednie, z sierpnia 1998 r., przestało obowiązywać w związku z nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt w czerwcu 2002 r. Kuriozum w takiej sytuacji stanowi wytykanie gminom przez organ nadzoru (wojewodów) nie stosowania się do norm nieaktualnego rozporządzenia, a do takiej sytuacji doszło np. w rozstrzygnięciu nadzorczym wobec gminy Stronie Śląskie.

Problem bezpańskich psów i kotów ilustruje dobrze tezę o trudnościach gmin w realizowaniu przydzielonych im ustawowo zadań własnych. Objęcie przez Rzeczpospolitą władztwem publicznym ogromnej ilości spraw powoduje konieczność przerzucania wielu z nich na gminy. Brak możliwości znalezienia środków przyczynia się do ich realizacji w sposób wybiórczy lub po macoszemu, zgodnie z przyjętą „umownie” przez władze gmin gradacją zadań własnych na ważne i ważniejsze. A jak nietrudno się domyślić, bezdomne zwierzęta w tej „klasyfikacji” znajdują się nisko.

Miłosz Węgrzyn