Gospodarka
Coraz więcej niepewności
26.07.2014

Oba wskaźniki opublikował GUS mniej więcej w tym samym czasie. Oba były słabe: sprzedaż detaliczna w czerwcu liczona rok do roku wzrosła tylko o 1,2 proc. (większość ekspertów liczyła na ponad 4 proc.), a nastroje konsumentów spadły w lipcu w stosunku do czerwca.

Trudno o jednoznaczną diagnozę takiej sytuacji, zwłaszcza że inne wskaźniki makroekonomiczne wcale nie były złe. Wydaje się jednak, że przyczyna leży w emocjach i powolnej utracie przez Polaków poczucia bezpieczeństwa. Konflikt rosyjsko-ukraiński i rosnąca niepewność co do rozwoju sytuacji w Polsce (tzw. afera taśmowa i płynący z niej przekaz o słabości państwa na pewno nie pozostał bez echa) mogły pogłębić negatywne nastroje.

Budowanie pozytywnych emocji przez establishment ma sens ekonomiczny: optymistyczne komunikaty, o ile nie są totalnym zaprzeczeniem rzeczywistości, pozwalają zwiększyć przynajmniej na pewien okres popyt wewnętrzny. Ludzie chętniej kupują, chętniej pożyczają pieniądze, jeżeli widzą przed sobą dobre perspektywy.

Utrata wiarygodności przez elity rządzące ma nie tylko wymiar polityczny, ale i ekonomiczny. Jeżeli do tego dołączy się niekorzystna sytuacja międzynarodowa, gospodarka ma kłopot.
Wprawdzie może ją ratować popyt na rynkach zachodnich (tak będzie prawdopodobnie i tym razem, bo np. w Niemczech indeks PMI rośnie), nie zmienia to jednak faktu, że firmy produkujące i sprzedające na rynek krajowy mają powody do niepokoju.

Stanisław Koczot

Fot. na lic. CC2.0/aut. Mazda Hewitt/flickr.com