Państwo i Prawo
Czy policja się remilitaryzuje?
01.02.2015

Po zamachu na paryską redakcji tygodnika „Charlie Hebdo” w mediach pojawiła się informacja, że policja otrzyma od wojska 2,5 tys. karabinów Kałasznikowa. Mają one pomóc w utrzymaniu porządku publicznego w obliczu zagrożenia na wschodzie, jak i rosnącego zagrożenia terroryzmem w zachodniej Europie. Najbardziej kontrowersyjnym aspektem tej sprawy jest fakt, że broń długą otrzymają nie tylko antyterroryści ale też szeregowi funkcjonariusze policji.

Na sprawę trzeba jednak spojrzeć szerzej. Cofnijmy się do sierpnia 2014 roku i zamieszek w Ferguson. Po śmierci czarnoskórego nastolatka Michaela Browna wybuchła tam regularna wojna uliczna pomiędzy policją, a rozwścieczonym tłumem. Świat obiegły wstrząsające zdjęcia. Szczególnie zapadający w pamięć był wizerunek policjanta z karabinem snajperskim siedzącego w wieżyczce transportera opancerzonego. Skąd zwykłe, lokalne służby w Stanach posiadają takie wyposażenie? Policja od 1990 roku na mocy „Programu 1033” otrzymuje sprzęt wojskowy. Na początku otrzymywały go tylko agencje federalne lub odziały ds. przestępstw narkotykowych, jednak od zamachów z 11 września skala „pomocy” dla policji znaczącosię poszerzyła. Jak informuje Interia.pl powołująca się na National Journal „od 2006 roku wśród sprzętu przekazanego przez Pentagon różnym formacjom lokalnej policji było m.in. 435 wozów pancernych, 533 samoloty i śmigłowce, 432 odporne na wybuchy min opancerzone ciężarówki i 94 tys. karabinów maszynowych.” Jednak czy to powód to obaw?

Słowo „policjant” pochodzi od greckiego słowa polités, czyli „obywatel”. Służba w policji od zawsze utożsamiana była z ochroną obywateli i dobra wspólnego. Dlaczego więc policja na całym świecie dozbraja się, jakby chciała iść z tymi obywatelami na wojnę? Broń długa, transportery opancerzone, śmigłowce. Ciekawym przykładem jest kupiony przez Komendę Główną Policji system LRAD-500X, który miał służyć do ogłuszania protestujących obywateli. Mimo, że kosztował niemało to nie może zostać użyte, ponieważ nie jest dozwolone przez polskie prawo jako środek przymusu. Cały obraz staje się bardzo posępny- policja regularnie się dozbraja przeciwko obywatelom. W demokratycznym państwie prawa policja ani służby specjalne nie mogą być używane jako pałka na obywateli. Doskonale pamiętamy, jak służb używały kolejne rządy- czy to jak wizyta antyterrorystów o 6 rano u studenta prowadzącego stronę antykomor.pl czy jako odziały specjalne w pełnym rynsztunku aresztującego zwykłego lekarza oskarżonego o korupcje. Pamiętamy wstrząsające sceny z filmu „Układ zamknięty” gdy do mieszkań niewinnych biznesmenów wchodzili „czarni” i brutalnie wyciągali ich z łóżek. Na całym świecie dochodzi do nadużyć na tym polu. Według statystyk, w USA ponad 80% akcji oddziałów SWAT to zwyczajne przeszukania w poszukiwaniu narkotyków. Odziały szkolone do unieszkodliwiania seryjnych morderców lub odbijania zakładników wykonują w brutalny sposób pracę przynależne
zwykłej policji lub co gorsze zadania o mocnym zabarwieniu politycznym.

Nie możemy pozwolić, żeby rząd szedł na wojnę z obywatelami. Nie chcemy, żeby na żadnej manifestacji, czy będzie to Marsz Niepodległości czy Marsz Szmat, dochodziło
to przelewu krwi. Fundamentem wolnego społeczeństwa, obok wolności przekonań, słowa czy prasy jest właśnie zaufanie do organów władzy, które za zadanie mają nas chronić. Na pewno dozbrajanie policji na wzór wojska nie służy budowaniu atmosferybezpieczeństwa. Nikt z nas nie chce się cofnąć do czasów PRLu, gdzie milicja bezkarnie mogła katować ludzi na ulicach.W Polsce ten proces nie zachodzi tak gwałtownie jak nazachodzie. Dlatego nam teraz łatwiej się sprzeciwić i bronić wolności, która należy się każdemu człowiekowi i każdemu społeczeństwu.

Piotr Celiński