Gospodarka
Ich pociągi, nasze długi
18.05.2014

Po kolei. Koszt 20 pociągów to 400 milionów euro. Łączne koszty kontraktu obejmujące także serwis szacowane są na 665 milionów euro. Połowa miała być sfinansowana z funduszy europejskich, ale w końcu jest ok. 22-23 proc. Reszta finansowania to zapewne kredyt.

Intercity od wielu lat jest firmą deficytową, w zeszłym roku mimo dotacji strata wyniosła ok. 100 mln złotych, w tym roku również będzie pod kreską. Jak się remonty torów skończą, powinno być lepiej, ale po pierwsze, nie skończą się szybko, a po drugie, już teraz bilety Intercity są drogie jak cholera w porównaniu z Polskim Busem.

Krótko mówiąc zatem, Intercity zaciągnęło kredyt w Europejskim Banku Inwestycyjnym, którego może nie spłacić. Dlatego musiało uzyskać i uzyskało gwarancje Skarbu Państwa. Na ile? Minimum 215 mln euro, ale ile dokładnie – nie wiadomo. Nie będę wdawał się w szczegóły wielogodzinnych poszukiwań, ale wynika z nich, że w rachunkach niewiele się zgadza. Wiadomo, że kredyt z EBI jest większy niż planowano (nie 224 lecz 342 miliony euro).

Ale nie wiadomo kto jest jego gwarantem – tylko Skarb czy Skarb i banki. Czy obok kredytu z EBi jest jakiś inny na budowę bazy technicznej – też nie wiadomo (na razie już sprowadzone pociągi Pendolino stały w zimie zalodzone na bocznicy). Dane ze sprawozdań rządowych na temat gwarancji i poręczeń dla PKP Intercity (potencjalne zobowiązania zaledwie 243 mln zł na koniec 2011 roku, malejące w następnym), nie zgadzają się z tym, co pisały media o gwarancjach kilka lat temu itd.

Jakie jest zadłużenie PKP Intercity też nie sposób się dowiedzieć. Raport roczny publikuje tylko cała grupa PKP. W 2012 zobowiązania długo i krótkoterminowe Grupy (bez PKP PLK) wyniosły prawie 8 mld zł, ale ile tego należy do Intercity – nie podano. Nie wiemy też, ile gwarantowane jest przez Skarb Państwa.

Ale gwarancje Skarbu to nie jedyne potencjalne obciążenie podatnika. Po drodze grzebiąc w różnych informacjach znalazłem i taką, że „ratunkiem dla przewoźnika ma być renegocjacja umowy usługi publicznej (PSC) z ministerstwem na dotowanie pociągów TLK. Kwota dofinansowania wzrośnie o 1,7 mld zł, z obecnych 2 mld zł do 3,7 mld zł w ciągu najbliższych 6 lat”. Wygląda na to, że faktycznie tak będzie. W 2013 było to ponad 350 mln zł, więc teraz będzie pewnie z 600 mln rocznie. Dotacje do TLK to zresztą tylko część dotacji do Intercity, o czym wiadomo ze sprawozdań grupy PKP i rządowego raportu o pomocy publicznej.

Najpierw damy dotacje. Z dotacji spłacimy kredyt gwarantowany przez skarb państwa, wiec może skarb nie dołoży do interesu i będzie miał na dotacje. Słowem może pojedziemy szybciej, ale na pewno w kółko.

Piotr Aleksandrowicz

Fot. na lic. CC2.5/Wikimedia Commons