Demografia
In vitro a demografia. Polityka demograficzna czy wojna ideologiczna?
23.01.2015

Z oficjalnych założeń projektu wynika, że leczenie obejmuje kobiety, które w dniu zgłoszenia nie przekroczyły 40. roku życia, a więc znajdujące się jeszcze potencjalnie w wieku rozrodczym. Jedyne prawne wymagania dotyczą uprawnienia do ubezpieczenia zdrowotnego, zaakceptowania regulaminu programu oraz wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych. Kwalifikacja do programu nie jest również zależna od statusu prawnego pary, ubiegającej się o uczestnictwo.

Polski rząd zaoferował dofinansowanie dla zakwalifikowanych osób pokrywające biotechnologiczną część zapłodnienia oraz badania w części klinicznej. Łączna kwota dofinansowania na jeden cykl została oszacowana na 7 510 złotych, a każda para ma prawo do skorzystania z trzech takich prób zapłodnienia. Nieobjęte refundacją są natomiast kosztowne leki, niezbędne przy każdym z takich świadczeń. Jednak i tak biorąc pod uwagę ilość potencjalnych uczestników programu oraz koszt jednostkowy – przy założeniu od 1 do 3 prób – będzie kosztować to polskiego podatnika około 100-350 mln złotych.

Według informacji na oficjalnej stronie internetowej projektu stan na dzień 23 października 2014 roku wskazuje, że do leczenia zostało skierowanych ponad 11 400 par, z czego 10 487 rozpoczęło już terapię. Ważną informacją jest jednak fakt, że w ponad rok po wprowadzeniu programu urodziło się 677 noworodków.

Pomijając podziały ideologiczne i moralne, rządowy program wywarł pozytywny efekt na polskim społeczeństwie w kwestiach demograficznych, jednak pozostaje pytanie czy z punktu widzenia społeczeństwa potencjalny wkład w gospodarkę kraju, wniesiony przez narodzone w programie dzieci, przewyższy koszty poniesione przez podatników. Prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa wskazuje, że w wielu rozwiniętych krajach metoda in vitro jest ważnym elementem polityki demograficznej. W Izraelu czy w Danii liczba urodzeń dzięki tej metodzie osiąga nawet kilka procent. Urodzone do tej pory noworodki nie są oczywiście rozwiązaniem problemów demograficznych, w obliczu których stoi nasze państwo. Jednak program ten może stanowić pozytywny przykład na zaangażowanie się państwa w narastający problem spadku współczynnika dzietności w Polsce.

Program leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego ma trwać jeszcze przez półtora roku. Na dzień 23 października 2014 roku zarejestrowanych było już ponad 14 900 par, co niemal całkowicie wyczerpuje zakładany limit. Skutki i efektywność programu będziemy mogli ocenić dopiero po jego zakończeniu, jednak już dziś warto zastanowić się, czy ta metoda walki z niską dzietnością Polek powinna być priorytetem. Być może kwota przeznaczana na in vitro przyniosłaby więcej korzyści, gdyby wesprzeć rodziny, które nie mogą mieć dzieci ze względów ekonomicznych, a nie biologicznych? Póki co, obserwując poczynania polityków można odnieść wrażenie, że polska polityka prorodzinna kręci się wokół in vitro, przy czym inne obszary są zupełnie zaniedbywane.

Agnieszka Głowacz