Demografia
Karta Nauczyciela psuje polską szkołę, ale zmian w niej nie będzie
06.09.2014

WEI: Czy dobrze, że rząd zajął się sprawą podręcznika?

Bartosz Marczuk: Uważam, że tak. Sprawa podręcznika narastała w Polsce przez lata. Rodzice byli co roku zmuszani, aby nabywać nowe podręczniki.

Na czym więc polega problem?

Pytanie brzmi, czy to, co zaproponował rząd, jest optymalne. W moim odczuciu – nie jest. Lepiej by było, gdyby rząd za określone pieniądze zlecał firmom wydawniczym stworzenie i wydanie takiego podręcznika, bo to one są specjalistami, a nie sam brał się za pisanie własnego.

Czy firmom wydawniczym nic nie można zarzucić?

Trzeba zaznaczyć, że często zdarzało się, że stosowały nieuczciwe praktyki w stosunku do de facto rodziców, gdy zachęcały nauczycieli i dyrektorów jakimiś dodatkowymi prezentami do zakupu co roku nowych książek, wmawiając, że to zupełnie nowe książki, kiedy te różniły się jedynie kilkoma rozdziałami.

Porozmawiajmy o problemach polskiej szkoły. Czy dzieje się coś w końcu w sprawie nowelizacji Karty Nauczyciela?

Absolutnym skandalem jest to, że rząd ze względu na kalendarz wyborczy wycofuje się z reformy Karty Nauczyciela. Nie będzie zmiany nawet dramatycznie drogiego przywileju nauczycieli, jakim jest urlop dla poratowania zdrowia. Wyobraźmy sobie, że jako ludzie pracujący możemy wziąć w trakcie naszej kariery zawodowej taki pełnopłatny 3-letni urlop, który wypisywany jest na podstawie zwykłego skierowania od lekarza rodzinnego a nie od lekarza medycyny pracy czy orzecznika, orzekającego o niezdolności do pracy. I to wszystko na nasz koszt – bo tak naprawdę opłacamy to my, podatnicy i samorządy.

Komu szkodzi Karta Nauczyciela?

Jest to dokument ogromnie szkodliwy zarówno dla jakości edukacji, więc w konsekwencji dla uczniów, jak i w wielu przypadkach dla samych nauczycieli. Te ogromne przywileje psują polską szkołę. Dyrektor nie może zrezygnować z pracy słabego nauczyciela, bo ten jest tak chroniony, że jest praktycznie jest nie do zwolnienia. Bo właściwie, gdy nauczyciel nie przyjdzie do szkoły nazbyt pijany, to pracy nie straci. Nie dopuszczani są też do wykonywania tej profesji młodzi ludzie z pasją, bo de factoci starsi blokują jakiekolwiek zmiany w tym zawodzie. Też pensum nauczycielskie jest szkodliwe z punktu widzenia organizacji szkoły, bo to, że nauczyciele pracują na kilka zmian, utrudnia funkcjonowanie rodzinom. Przypomnijmy, że ten dokument pochodzi ze stycznia 1982 roku, czyli z okresu tuż po wprowadzeniu stanu wojennego, który został wprowadzony jako łapówka za spokój wśród nauczycieli.

Jak przywileje w Karcie Nauczyciela wpływają na motywację nauczycieli w szkołach?

Nie ma się co oszukiwać, że po 10 latach, gdy nauczyciel osiąga maksymalny stopień awansu i już nie będzie mógł więcej zarabiać, a dodatkowo jest nie do zwolnienia, to nie zadziałają wówczas te dwa podstawowe czynniki motywujace poprawę jakości swojej pracy. Czyli motywator w postaci podwyżki lub możliwości utraty tej pracy.

Jak odbiera Pan słowa minister Joanny Kluzik-Rostkowskiej, że owszem Kartę należy zmienić i chroni ona słabych nauczycieli, ale za kadencji obecnego rządu do zmian w prawie oświaty nie dojdzie?

Powiedziała otwarcie o tym, jaka panuje sytuacja w polskiej oświacie. Po pierwsze od lat jest tak, że związki zawodowe, zwłaszcza Związek Nauczycielstwa Polskiego kierowany przez Sławomira Broniarza, rządzą polską edukacją. Jak dotąd żaden rząd nie poszedł nawet na lekkie starcie ze związkowcami. Po drugie dochodzi wspomniana kwestia wyborów samorządowych. Środowiska nauczycielskie są bardzo silne w strukturach lokalnych i samorządy nie chcą eksploatować tego tematu ze względu na obawy, jak wypadną w wyborach. Podczas gdy jeszcze niedawno samorządy bardzo wyraźnie domagały się zmian w Karcie Nauczyciela. Z punktu widzenia nas, obywateli i szeroko rozumianego dobra wspólnego, rezygnacja ze zmian w tej materii jest decyzją szkodliwą, za którą znowu będziemy przez lata ponosić konsekwencje. Pytanie, czy znajdzie się wreszcie polityk, który zdecyduje się wypowiedzieć posłuszeństwo związkom zawodowym w polskiej oświacie.

Bartosz Marczuk jest dziennikarzem, publicystą, obecnie związanym z “Rzeczpospolitą”, wcześniej m.in. “Dziennik Gazeta Prawna”. Ekspert Związku Dużych Rodzin 3+ i Fundacji Republikańskiej. Prywatnie ojciec pięciorga dzieci.

Rozmawiała Katarzyna Bańbor

Fot. na lic. CC2.0/aut. KPRM/flickr.com