Klauzula, która z Unii robi reżim
04.11.2019

Praprzyczyną Brexitu nie jest ani unijna determinacja, żeby ukarać Brytyjczyków za porzucenie Europy, ani brytyjski strach przed niekontrolowaną migracją, ale sama konstrukcja traktatu. W normalnym świecie umowy stowarzyszeniowe dwóch wolnych narodów zawierają jasno opisaną klauzulę rozwiązania umowy. Nawet jeżeli rozwód trwa jakiś czas, to w umowie są z góry określone jasne odstąpienia od niej. Tak było z klimatycznym Traktatem Paryskim, który Trump wypowiedział, tak było z Partnerstwem Transpacyficznym czy  (TPP) i tak było z NAFTĄ – wolnocłową umową miedzy Meksykiem, państwami Ameryki Południowej, USA i Kanadą. Każde międzynarodowe porozumienie powinno mieć nie tylko opcję wyjścia, ale tak jak w przypadku NAFTy, opcję wyjścia i ewentualnie zmiany zapisów.  

 

Pamiętamy, że Wielka Brytania początkowo nie miała zamiaru wychodzić z UE, chciała jedynie zmienić niekorzystne dla niej zapisy. Unia nie widziała możliwości zmian, odrzuciła jakiekolwiek negocjacje nad finansowymi zasadami funkcjonowania traktatu czy kwestiami migracyjnymi, które tak naprawdę nikogo w Europie nie zadawalały. Świat się zmienia, zmienia się polityczne otoczenie Europy, struktura handlu, a umowa pozostaje niezmienna. W 1998 roku mówił o tym Tony Blaire przy okazji dyskusji o euro – „Każdy kraj może wpaść w pułapkę ekonomicznego odpowiednika płonącego budynku bez drogi ewakuacji ”. Obawiam się, że Unia Europejska jest w niebezpieczeństwie zaakceptowania bez debaty politycznego celu uzgodnionego 40 lat temu i w żaden sposób nie przystającego do rzeczywistości”. (Booker, Christopher; North, Richard The Great Deception) I tak też się stało. Dziś wszyscy, nie tylko Wielka Brytania ale i najwięksi partnerzy handlowi w Unii Europejskiej zachowują się, jakby skakali z płonącego wieżowca. 

Porównując teraz doświadczenia brytyjskie w Unii i amerykańskie w NAFTcie, zobaczymy nie tylko diametralnie różne konstrukcje umowy, ale też diametralnie różne efekty jej zerwania. Kiedy Stany Zjednoczone zdecydowały, że NAFTA przestała służyć interesom USA, miała możliwość otwarcia traktatu na renegocjacje lub wyjścia z niego bez żadnych strat i dodatkowych kosztów. Pozostałe kraje miały takie samo prawo. Strony wróciły do stołu, po trzech miesiącach od wezwania do zawieszenia umowy. Dziś Ameryka ma nowy traktat, handel kwitnie, gospodarka rośnie i przybywa miejsc pracy. 

Brak klauzuli wyjścia czy opcjonalnych renegocjacji, nie jest zwykłym przeoczeniem twórców UE. Ojcowie założyciele, a dokładnie Jean Monnet i jego następcy od początku tak sterowali negocjacjami, żeby maksymalnie ograniczyć możliwość wyjścia czy nanoszenia zmian w traktacie. Brexit jest doskonałą egzemplifikacją tego, co różni umowę dobrej woli suwerennych państw od narzuconej umowy odbierającej suwerenność. Nic dziwnego, że wielu Brytyjczyków porównuje gehennę wyjścia z UE do wojny. Może i nie padł w niej żaden strzał, ale za to cel – odzyskanie suwerenności wydaje się im równie szczytny.

Więcej o Brexitcie w odcinku #41.