Państwo i Prawo
Kogo ściga fiskus?
30.03.2015

W ostatnim czasie mogliśmy usłyszeć o kilku głośnych działaniach polskich organów skarbowych. Wobec producenta lodów wodnych, po kilkunastu latach prowadzenia działalności, urząd skarbowy wydał opinię, że produkował on nie lody, a napoje owocowe. Oznacza to, że nie powinien płacić podatku VAT w wysokości 7%, ale 22%. Co za tym idzie, producent ma do zapłacenia blisko milion złotych zaległego podatku VAT. Jak sam zapowiedział, nie ma takich pieniędzy, w efekcie czego jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji jest zamknięcie biznesu i zostanie „klientem” opieki społecznej.

Z kolei w jednym z barów mlecznych kontrola stwierdziła, że restauracja łączy dotowane produkty z niedotowanymi np. używa przypraw do zup czy smaży jajecznicę na boczku. Efektem było nałożenie milionowej kary obejmującej także okres, w którym poprzednie kontrole niczego nie wykazały. Bar najprawdopodobniej będzie zamknięty, a ok. 130 osób straci pracę. Inna głośna sytuacja związana z fiskusem to zapowiedź przyjrzeniu się kierowcom, którzy za opłatą zabierają dodatkowych pasażerów (carpooling).

To tylko kilka przykładów, które budzą liczne kontrowersje w oczach opinii społecznej. Obrońcy tego typu praktyk podkreślają, że jedną z ogólnych zasad postepowań prawa podatkowego zgodnie z art. 120 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja Podatkowa (OP) jest działanie organów na podstawie przepisów prawa, a więc fiskus nie mógł w tych przypadkach postąpić inaczej. Nie jest to jednak do końca trafna argumentacja.

Po pierwsze przytoczone sytuacje budzą wątpliwości co do właściwej interpretacji prawa podatkowego. Po drugie, nawet jeśli uznać zastosowaną wykładnię za słuszną, zasada legalizmu nie jest jedyną, jaką organy kontroli skarbowej powinny się kierować w swoich działaniach. Inną, równie ważną, zasadą wyrażoną w art. 121 OP jest obowiązek prowadzenia postępowania podatkowego w sposób budzący zaufanie do organów podatkowych. Oczywiście nie znaczy to, że fiskus ma pozwalać uchylać się od obowiązku zapłaty podatku celem „przypodobania” się podatnikom. Jednak, w myśl przytoczonej zasady, organy podatkowe, zamiast kierować swoją główną aktywność w stronę tropienia drobnych ciułaczy czy przedsiębiorców gubiących się w skomplikowanych przepisach, powinny raczej skupić się na wykrywaniu działań, które są ewidentnymi oszustwami czy też próbą ukrycia dochodów na wielką skalę.

Niestety polski fiskus przeważnie kieruje swoją działalność w stronę zajmowania się kontrolą podatku PIT, czyli w większości pieniędzy przeciętnego Kowalskiego. Niektóre szacunki mówią nawet o pochłanianiu w ten sposób 85% aktywności urzędów skarbowych. Z kolei kontrola przedsiębiorców często polega na rozstrzyganiu niejasnych kwestii co do tego, jaką stawkę VAT należy zastosować do danego produkty oraz co jest kosztem uzyskania przychodu (np. czy bukiet kwiatów w biurze,  a jeśli tak, to czy każdy czy tylko sztuczny, a nie prawdziwy).

Tymczasem prawdziwy problem oszustw podatkowych w Polsce w postaci wyłudzenia zwrotu podatku VAT dalej pozostaje nierozwiązany, wg niektórych szacunków to nawet ponad 30 mld złotych, czyli mniej więcej tyle, ile wynosi deficyt budżetowy, a także blisko trzy razy więcej niż wydajemy na policję. Przykłady innych krajów pokazują, że zjawisko to, choć niemożliwe do wyeliminowania w całości, można zminimalizować. Dla porównania w Wielkiej Brytanii straty z tytułu oszustw w podatku VAT szacuje się na poziomie kilkunastu miliardów złotych. Dlatego z korzyścią zarówno dla obywateli, jak i Skarbu Państwa byłoby większe poświęcenie uwagi przez fiskusa tropieniu wyłudzenia podatku VAT, a nie skrupulatnej kontroli podatków PIT i CIT.

Adam Kondrakiewicz
a.kondrakiewicz@wei.org.pl