Demografia
Komorowski reformator. Przynajmniej werbalnie
05.06.2014

Prezydent mówi o wyzwaniach i konieczności podjęcia wysiłku. „Nie stać nas na zaniechania. Politycy mają czasem skłonność do myślenia o następnych wyborach, a nie o następnym pokoleniu. Szczególnie teraz, w 25-lecie wolności, choć wszyscy żyjemy wyborami, powinniśmy wciąż myśleć – kandydując i wybierając – o następnych pokoleniach. Nie możemy spocząć na laurach” – przekonuje.

Co więcej doskonale diagnozuje stojące przed nami wyzwania. Nota bene są one zbieżne z diagnozą Warsaw Enterprise Institute. Komorowski mówi o czterech głównych sprawach: bezpieczeństwie narodowym i kondycji armii, wolności gospodarki i jej większej konkurencyjności, demografii oraz o sprawnym i przyjaznym obywatelom państwie. Zarówno na poziomie diagnozy jak i woli trudno się nie zgodzić z głową państwa. Problem pojawia się na poziomie realizacji. Choć prezydent deklaruje, że część swoich pomysłów złoży jako własne inicjatywy ustawodawcze, choć właściwie przesądzone jest, że wydatki na armię – jak sobie tego życzył – wzrosną do 2 proc. PKB, to trudno nie odnieść wrażenia, że jest on niezwykle nieskuteczny, jeśli chodzi o wprowadzanie w życie własnych pomysłów.

Można oczywiście stwierdzić, że prezydent nie ma żadnej realnej władzy. Tyle, że to nie do końca prawda. Ma wszak w ręku potężne narzędzie w postaci veta do ustawy. Może przekonywać rząd, że jeśli nie będzie realizował jego polityki przestanie być jedynie notariuszem ustaw uchwalanych przez władzę. Czy go na to stać? Czas pokaże.

Fot. na lic. CC2.0/aut. Piotr Drabik/flickr.com