Bezpieczeństwo
Koncerny energetyczne wycofują się z Polski. Jakie są tego przyczyny?
11.02.2015

Czynnik pierwszy – ograniczenia administracyjne

Większość dostępnych artykułów i analiz poświęconych tematyce łupków największą przeszkodę dla inwestycji wydobywczych widzi w wysokim opodatkowaniu. Bez wątpienia ma ono pewien wpływ. Należy jednak podkreślić, że to przeszkody administracyjne, czy też biurokratyczne stanowią największe utrudnienie dla przedsiębiorstw wydobywczych. W celu rozpoczęcia prowadzenia działalności przedsiębiorca musi najpierw uzyskać koncesję na poszukiwanie i rozpoznawanie kopalin. Najnowsze regulacje prawa geologicznego połączyły te koncesje w jedną, co jest pewnym usprawnieniem. Nadal jednak istnieją pozostałe bariery utrudniające działalność koncernów. Co więcej, po tym jak przedsiębiorca odnajdzie i rozpozna złoże musi dodatkowo uzyskać koncesję wydobywczą i zawrzeć ze skarbem państwa umowę użytkowania górniczego.

Poza wymogami administracyjnymi wynikającymi z przepisów prawa geologicznego i górniczego istnieje konieczność uzyskania dodatkowych dokumentów umożliwiających rozpoczęcie wydobycia. Aby można było prowadzić działalność wydobywczą teren, który został objęty koncesją, musi zostać w odpowiedni sposób ujęty w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego albo studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. W tym celu po uzyskaniu przez przedsiębiorcę koncesji istnieje niebezpieczeństwo wstrzymania prac ponieważ, aby móc rozpocząć działalność konieczne będzie dokonanie zmian w wyżej wymienionych dokumentach. Wiąże się z to koniecznością podjęcia uchwały przez radę gminy. Co więcej do samego uzyskania koncesji potrzebne jest uzyskanie odpowiedniej opinii (w przypadku koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie kopalin) bądź też uzgodnienia decyzji z wójtem (w przypadku koncesji wydobywczej). Ponadto rola wójta się tutaj nie kończy albowiem do jego kompetencji należy również wydanie decyzji dotyczącej uwarunkowań środowiskowych. Dokonuje tego na podstawie ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o cenach oddziaływania na środowisko (Dz. U. z 7.11.2008 r.). Specyfika tej procedury polega na tym, że właściciele poszczególnych nieruchomości mają prawo występować w tym postępowaniu jako strony na mocy art. 28 Kodeksu Prawa Administracyjnego. Sytuację dodatkowo komplikuje dotychczasowa linia orzecznicza sądownictwa administracyjnego dająca właścicielom nieruchomości objętych koncesją wyjątkowo szerokie możliwości skarżenia wyżej wymienionych aktów do sądu. Nie można również zapominać o procedurach znajdujących się w gestii instytucji mających na celu ochronę środowiska, oraz o istnieniu niebezpieczeństwa, że na mocy innych ustaw konieczne będzie pozyskanie zgody od jeszcze innych organów administracyjnych.

W efekcie wyłania się system bardzo złożony i skomplikowany. Co więcej przedsiębiorca prowadzący wydobycie znajduje się w stanie ciągłej niepewności, nie wiedząc czy któryś z licznych aktów administracyjnych nie zostanie zaskarżony, a jeżeli zostanie, to jak rozstrzygnie to organ odwoławczy czy sąd administracyjny. Ponadto należy mieć na uwadze skalę korupcji w Polsce. W efekcie może okazać się, że rozpoczęcie inwestycji jest niemożliwe mimo iż zostały na nią przeznaczone znaczne nakłady, liczone są w milionach dolarów. Wydatków tych nikt przedsiębiorcy nie zwróci. Nic zatem dziwnego, że koncerny wydobywcze wolą przenosić swoje inwestycje do innych krajów.

Czynnik drugi – możliwość alternatywnych inwestycji

Przedsiębiorstwa prowadzące działalność wydobywczą mają bowiem możliwość rozpoczęcia inwestycji w innych państwach, nawet znajdujących się na innych kontynentach. Zgodnie z danymi EnergyInstitute na Texas Christian University spore złoża gazu łupkowego mogą znajdować się również w Indiach, Chinach czy Ameryce Południowej. W miejscach tych siła robocza jest jeszcze tańsza niż w Polsce a system prawny cechuje się dużą przewidywalnością. Prym w tym aspekcie wiodą Chiny i Indie, co podkreśla również Capgemini w swoim Global Wealth Raport za rok 2013. Ponadto inwestycje energetyczne dla tych państw stanowią priorytet o czym mowa jest w tym artykule:https://wei.org.pl/na-biezaco/bezpieczenstwo/run,energia-dalekiego-wschodu,page,1,article,1353,language_code,pl.html

Warto również zwrócić uwagę na fakt, że żaden z koncernów wydobywczych nie ogranicza zakresu swojej działalności gospodarczej do wydobycia pokładów węglowodorów z formacji łupkowych. W sytuacji kiedy inwestycje w innych państwach nie okażą się w odpowiednim stopniu opłacalne przedsiębiorstwa te skierują swoje fundusze na modernizację wydobycia złóż węglowodorów konwencjonalnych. Co więcej duża część z nich inwestuje nie tylko w wydobycie gazu i ropy ale również w inne sektory energetyki czy branże. Tam koncentrują swoje nakłady, w sytuacji kiedy działalność wydobywcza obciążona jest dużym ryzykiem. Tak jest w Polsce.

Czynnik trzeci – problemy finansowe sektora wydobywczego

Mimo powszechnej w społeczeństwie opinii na temat opłacalności inwestycji wydobywczych ostatnimi czasy pojawia się coraz więcej przesłanek mówiących o tym, że poszczególne przedsiębiorstwa borykają się z problemami. Mówienie o kryzysie było by pewną przesadą ale dane mówią same za siebie. Między innymi z powodu spadku cen ropy na świecie, zysk wspomnianego na wstępie koncernu Chevron spadł o 30% w porównaniu z poprzednim rokiem. Jedna z największych firm usługowych z branży oil&gas na świecie, Baker Huges, ogłosiła plany redukcji personelu o 7000 osób. Stanowi to około 12% osób zatrudnionych w tym koncernie. Zapowiedzieli oni również obniżenie wydatków inwestycyjnych o 20% w bieżącym roku. Co więcej przed niespełna trzema tygodniami Amerykańska firma WBH Energy z Teksasu, wydobywająca gaz i ropę łupkową, ogłosiła swoją upadłość. Jest to pierwsze od bardzo dawna takie wydarzenie, kiedy to bankrutuje przedsiębiorca branży wydobywczej.

Główną przyczyną problemów sektora wydobycia węglowodorów jest gwałtowny spadek cen ropy naftowej do oscylującej w granicach 50 dolarów za baryłkę. Należy pamiętać o fakcie, że przedsiębiorstwa prowadzące działalność wydobywczą gazu łupkowego przeważnie prowadzą również wydobycie ropy naftowej. Wynika to z historii branży i uwarunkowań natury geologicznej. W efekcie straty poniesione na wydobyciu ropy przekładają się na spadek nakładów inwestycyjnych. W efekcie w pierwszej kolejności takie podmioty wycofują się z działań narażonych na największe ryzyko oraz tych, które przyniosą zysk dopiero w dalszej przyszłości. Oba te elementy cechują inwestycje w węglowodory z formacji łupkowych.

Czynnik czwarty – obciążenia podatkowe i quasi-podatkowe

Dopiero na czwartym miejscu jeżeli chodzi o szkodliwy wpływ na inwestycje wydobywcze plasują się obciążenia podatkowe oraz te quasi-podatkowe, takie jak opłaty koncesyjne i środowiskowe, czy wynagrodzenie za użytkowanie górnicze. Obciążenia te łącznie stanowią tzw. rentę surowcową (govermenttake) – udział państwa w zyskach branży wydobywczej. W Polsce, opierając się na szacunkach rządowych, wynosi on łącznie 40 procent zysków branży. Niemniej jednak podmioty takie jak PGNiG podnoszą, że w istocie wysokość renty sięgnie nawet 60 czy 80 procent. Nie wydaje się jednak, żeby szacunki tej spółki skarbu państwa były wiarygodne, biorąc pod uwagę duże możliwości legalnej optymalizacji podatkowej występujące w podatkach obciążających wydobycie kopalin ze złóż. Tak jest ze specjalnym podatkiem węglowodorowym i podatkiem CIT, które mają jedne z większych udziałów w rencie. Możliwości optymalizacji pozbawiony jest natomiast podatek od wydobycia niektórych kopalin znany pod nazwą Royalty.

Nie negując szkodliwego wpływu tych podatków na inwestycje warto zwrócić uwagę, że w większości państw europejskich obciążenia podatkowe są często wyższe, albo plasują się na porównywalnym poziomie. Należy jednak pamiętać o tym, że systemy podatkowe państw gdzie branża wydobywcza ma dłuższą tradycję takich jak Wielka Brytania, Dania, Norwegia czy USA są konstruowane w taki sposób, aby zminimalizować wysokość danin publicznych na początkowym etapie prac, kiedy to inwestycja nie przynosi jeszcze zysków. Ponadto zawierają one szereg preferencji wobec przedsiębiorców poszukujących nowych złóż i wdrażających innowacyjne rozwiązania. Polski system do pewnego stopnia próbuje wzorować się na zagranicznych wzorcach, z różnym jednak skutkiem. Należy jednak podkreślić, że w warunkach pewności prawa wysoki poziom renty surowcowej nie powinien być dla branży wydobywczej problemem. Takie warunki jednak w Polsce nie występują.

Czynnik piąty – warunki geologiczne

W reszcie, analizując sytuację na rynku gazu łupkowego, nie należy zapominać o tym, że kluczowe dla tej branży są uwarunkowania natury geologicznej. W sytuacji kiedy stan złóż jest nieznany bądź okaże się, że został on błędnie oszacowany, opłacalność inwestycji drastycznie się zmienia. Na terenie Polski nie odbyło się jeszcze na tyle dużo odwiertów żeby móc skutecznie oszacować pokłady gazu łupkowego. W ostatnim czasie na jednej z uczelni w Stanach Zjednoczonych miało miejsce zdarzenie, które mogło mieć wpływ na inwestycje wydobywcze, również w naszym kraju. W czasopiśmie naukowym Nature zostały opublikowane wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z University of Texas, w Austin w świetle których szacunki rządu USA, o możliwych do wykorzystania zasobach gazu łupkowego, są zbyt optymistyczne. W ich opinii złoża węglowodorów z łupków na terenie USA wyczerpią się nawet do 20 lat przed terminem uwzględnianym w danych US Energy Information Administration – EIA.

Wyniki tych badań powinny wydawać się dla Polski korzystne. Wydawać by się mogło, że szybsze wyczerpanie pokładów gazu łupkowego na terenie USA zmobilizuje przedsiębiorców do poszukiwania alternatywnych źródeł tego surowca. Należy jednak mieć na uwadze, że tą samą metodologią, która była stosowana na terenie Stanów Zjednoczonych, szacowano możliwe pokłady gazu łupkowego u nas. W efekcie wielce prawdopodobna jest sytuacja, że polskie pokłady gazu są mniejsze niż się spodziewano.Przedsiębiorstwa wydobywcze wolą zatem skupić się na już rozpoczętych inwestycjach, a nie ryzykować otwierając nowe. Problem dodatkowo potęguje fakt, że dzisiaj trudno oszacować wielkość złóż w Polsce. Problem ten dobrze opisuje artykuł:http://infolupki.pgi.gov.pl/pl/gospodarka/moskwik-zasobnosc-polskich-zloz-lupkowych-poznamy-okolo-2030-roku

Rekomendacje dla Polski

Polska przegapiła najlepszy moment na zainteresowanie koncernów wydobywczych inwestowaniem na terenie naszego kraju. W okresie kiedy była na to realna szansa skoncentrowano się na poszukiwaniu sposobów na wykorzystanie rodzimych złóż węglowodorów do celów fiskalnych. Została uchwalona ustawa wprowadzająca nowe daniny publiczne i zmieniająca (zazwyczaj poprzez ich zwiększenie) pozostałe. Nowelizacja prawa geologicznego i górniczego wprowadziła jedynie kilka niewielkich ułatwień nie zmieniając jednak istoty złożonego systemu, a w zasadzie systemów administracyjnych, w ramach których muszą poruszać się koncerny wydobywcze. To właśnie z tej przyczyny, w połączeniu z wzrostem cen ropy i odkryciem nowych złóż, inwestycje łupkowe na terenie Polski są projektem, który rozpocznie się najwcześniej za kilkanaście lat. Dopóki cena ropy jest niska, a inwestycje wydobywcze na świecie są wstrzymywane, Polska ma czas na usprawnienie swojego systemu administracyjnego. Czy czas ten zostanie dobrze wykorzystany?

Szymon Dziubicki