Państwo i Prawo
Koniec długów po “dalekim wujku”?
24.03.2015

Umiera daleki krewny. “Wujek”, z którym od wielu lat nie utrzymywaliśmy kontaktu. Zostawia potomkom mały ogródek działkowy i kilkadziesiąt tysięcy złotych długu. Wszyscy bliscy mu krewni składają oświadczenia o odrzuceniu spadku. Kolejny na liście jesteś Ty, jednak pracujesz za granicą i nie dostajesz od rodziny żadnej informacji. Mija 6 miesięcy od śmierci wujka i dziedziczysz ładne zobowiązanie które trzeba spłacić. Oczywiście, przed sądem można udowodnić, że nie wiedziałeś o śmierci spadkodawcy powołując się na odpowiedni przepis w Kodeksie  Cywilnym, ale co jeśli tego nie dopilnowałeś? Nie wiedziałeś o tak dużym zadłużeniu? Wtedy pozostaje tylko zagryźć zęby i spłacić dług, którego się w żaden sposób nie chciało się przyjąć.

Dotychczas podstawowym typem dziedziczenia było dziedziczenie „wprost”. Oznaczało, że jeśli nie złożymy odpowiedniego oświadczenia, to dziedziczmy cały majątek wraz ze wszystkimi zobowiązaniami bez ograniczeń. Na przykład: dom wart 700 tysięcy, samochód za 50 tysięcy i długi na kwotę miliona złotych. Można było jednak w ciągu 6 miesięcy od momentu, w którym dowiedzieliśmy się, że jesteśmy do spadku powołani złożyć odpowiednie oświadczenie. Mogliśmy spadek odrzucić: wtedy oczywiście nie dziedziczyliśmy żadnego majątku, ale też byliśmy wolni od zobowiązań. Druga opcja nazywana była dziedziczeniem z „dobrodziejstwem inwentarza”. Wtedy odpowiadaliśmy za długi tylko do wysokości sumy spadkowej, czyli mówiąc prościej- maksymalnie musieliśmy spłacić tyle, ile wart był cały majątek. Jednak był pewien haczyk: musieliśmy sporządzić u komornika tak zwany „spis inwentarza” co mogło kosztować nawet kilka tysięcy złotych i w skrajnych przypadkach uczynić całą operacje nieopłacalną. Kolejną rzeczą o jakiej trzeba było pamiętać był fakt, że to „dobrodziejstwo inwentarza” nie obejmowało hipoteki: jeśli na dziedziczonej nieruchomości była hipoteka, to wierzyciel mógł dochodzić swoich pieniędzy z tej nieruchomości. Nieważne wtedy jest, ile warta jest dana nieruchomość lub jak to się ma do wartości całego majątku.

Nowelizacja Kodeksu Cywilnego wprowadza dla spadkobierców istotne zmiany. Po pierwsze teraz każde dziedziczenie będzie z „dobrodziejstwem inwentarza”. Czyli jeśli dana osoba nie dopełni formalności i nie złoży stosownego oświadczenia, to będzie odpowiadała za długi tylko do wartości dziedziczonego majątku. Na pewno to bardzo dobre rozwiązanie: wiele osób nie będzie musiało dochodzić swoich praw przed sądem lub spłać sporych długów.  Na dodatek odpada koszt sporządzenia stosownego „spisu inwentarza”. Będzie można po prostu oświadczyć przed notariuszem lub sądem, co wchodzi w skład majątku spadkowego. Komornik będzie wchodził w grę tylko i wyłączenie wtedy, kiedy któraś z powołanych do spadku osób, będzie wątpiła w prawdziwość oświadczeniu. Dzięki temu zamiast płacić co najmniej 450 zł (dotychczas komornik pobierał opłatę za każdą rozpoczętą godzinę swojej pracy, czyli 418 zł brutto plus opłata stała w wysokości 50 zł. Sama cena zależała od ilości godzin pracy komornika), natomiast opłata u notariusza będzie wynosiła około 200 zł.  To bardzo znacząca zmiana, szczególnie jeśli różnica pomiędzy wartością majątku a wartością długu jest niewielka. Zmiany te wejdą w życie 6 miesięcy po podpisaniu ustawy przez Prezydenta, żeby notariusze, sądy i instytucje finansowe mogły się do tych zmian przystosować.

Ta nowelizacja jest jak najbardziej potrzebna każdemu obywatelowi. Każdy mógł znaleźć się w sytuacji, w której odziedziczy niechciane długi. Można spytać, dlaczego wprowadzamy ją dopiero teraz. Jednak  „lepiej późno niż później”. Może i za późno, jednak ważniejsze jest to, że skończą się dramaty rodzin, które często latami spłacają nieswoje kredyty.

Piotr Celiński