Gospodarka
Koronawirus pogłębił kryzys w polskim górnictwie
08.06.2020

To co dzieje się dzisiaj na Śląsku należy rozpatrywać w kategoriach następnego nieszczęścia jakie dotyka polskie górnictwo. Praca w kopalni to bardzo ciężkie i niebezpieczne zajęcie. Okazuje się, że niebezpieczne jeszcze z innego dotychczas nieznanego powodu.

 

W kopalniach bardzo łatwo o zarażenia, zarówno bakteryjne jak i wirusowe. Świadomi lekarze zdawali sobie sprawę z tego zagrożenia, ale dopiero epidemia koronawirusa unaoczniła wszystkim skalę problemu. Świadomość tego zagrożenia pozostanie i trzeba będzie zastosować dodatkowe środki zabezpieczające. Z całą pewnością wpłynie to na wydajność wydobycia i jego koszty.

W większości śląskich kopalń ze względu na dużą głębokość pokładów i ich zametanowienie, wydajność jest słaba a koszty wysokie.

Bezpośrednie koszty związane z przerwą w wydobyciu i wypłatą pełnych wynagrodzeń mogą w pewnym stopniu wpłynąć na ceny węgla na rynku, ale nie to jest zasadniczym problemem. Problemem stanie się dalsze negatywne postrzeganie pracy w górnictwie, jej sens i być może większy strach rodzin górniczych o najbliższych, a to można rekompensować dodatkowym wynagrodzeniem.

Czyli wzrost kosztów i dalsze obniżenie wydajności. Czyli całkowita niekonkurencyjność naszego węgla w stosunku do importu.

Dodatkowo tak ciężka i niebezpieczna praca wymaga przyznawania wcześniejszych i bardzo wysokich emerytur, co się górnikom bezwzględnie należy. A koszty będzie ponosić całe społeczeństwo przez dziesięciolecia.

Oczywiści należy natychmiast przebadać wszystkich górników i ich rodziny, zapewnić pełną ochronę medyczną i socjalną a potem siąść do poważnych rozmów, co dalej.

Nie uciekniemy od tego, a epidemia tylko uwypukliła skalę problemów w górnictwie.